Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

O’Connell Street. Dawny symbol Dublina, dziś ulica szukająca własnej tożsamości

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

O’Connell Street była niegdyś najwspanialszym bulwarem Dublina, reprezentacyjną ulicą stolicy i miejscem, w którym spotykały się handel, historia oraz codzienne życie miasta. Dziś coraz częściej staje się symbolem problemów, z którymi irlandzka stolica nie potrafi skutecznie sobie poradzić. Zachowania antyspołeczne, zanik handlu i malejąca atrakcyjność przestrzeni publicznej sprawiają, że główna ulica Dublina przypomina miejscami miasto widmo.

Dlaczego kolejne działania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów? Na to pytanie w programie „The Pat Kenny Show” odpowiedział Conor Skehan, ekspert do spraw planowania przestrzennego i felietonista „Sunday Independent”. Jego zdaniem problem jest znacznie bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać. Nie chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo, lecz także o sposób zaprojektowania ulicy i jej powiązania z pozostałymi częściami miasta.

Skehan zwraca uwagę, że ulice handlowe potrzebują odpowiedniej sieci połączeń. Jako przykłady wskazuje Patrick Street w Cork i Shop Street w Galway, gdzie liczne przecinające się ulice pomagają utrzymać ruch pieszych. Na O’Connell Street sytuacja wygląda gorzej. Na niektórych odcinkach, szczególnie między Henry Street a pomnikiem Parnella, życie miejskie gwałtownie zanika. Problem pogłębia zanik dawnej różnorodności handlowej. Kina i sklepy, które kiedyś przyciągały klientów, ustąpiły miejsca bardziej ograniczonej ofercie. W rezultacie ludzie coraz częściej traktują O’Connell Street, jako drogę do innego celu, a nie miejsce, w którym warto spędzić czas.

Ekspert podkreśla również, że zachowania antyspołeczne nie mają jednej przyczyny. Choć w debacie publicznej pojawiają się odniesienia do osób korzystających ze świadczeń społecznych i przebywających w rejonie GPO, problemu nie da się rozwiązać przez wskazanie jednej grupy. Znaczenie mają także organizacja przestrzeni, niewielki ruch pieszych i brak atrakcyjnych funkcji przyciągających mieszkańców.

Skehan krytycznie ocenia pomysł rozpoczynania rewitalizacji od centralnej części ulicy. Jego zdaniem należy postąpić odwrotnie: poprawić warunki, w jakich ludzie docierają do centrum, między innymi z przystanków DART i autobusowych, a następnie przemieszczają się w kierunku O’Connell Street. Przypomina również o znacznych środkach wydanych na wcześniejsze modernizacje, w tym inwestycje związane z uruchomieniem LUAS i pracami w rejonie GPO. Mimo to ulica nadal zmaga się z problemami.

Ekspert podsumował tę sytuację złośliwą metaforą, mówiąc o próbach „malowania szminką tej konkretnej świni”. Innymi słowy, poprawianie wyglądu nie wystarczy, jeśli nie rozwiązuje się przyczyn kryzysu.

Dublin potrzebuje więc nie tylko kolejnego remontu, lecz także skutecznej polityki bezpieczeństwa, odbudowy handlu, lepszych połączeń pieszych i większej różnorodności miejskiego życia. O’Connell Street nie musi wracać do przeszłości. Powinna jednak znów stać się miejscem, do którego ludzie przychodzą z własnej woli, a nie tylko ulicą, którą chcą jak najszybciej przejść.

Bogdan Feręc

Źr. News Talk

Fot. CC Christine Matthews

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version