O Tusku, Platformie i PiS-ie

Skoro już nazwany zostałem w jednej wypowiedzi wieszczem, a i nasze z Tomaszem Wybranowskim rozmowy uważane są niekiedy za prorocze, pozwolę sobie na kolejne dywagacje, a te tym razem dotyczyć będą naszej ojczyzny, co nawiasem mówiąc, niezbyt często się zdarza, przynajmniej w tym miejscu.

Ponieważ zbliża się kres kadencji Donalda Tuska na stanowisku „prezesa” Unii Europejskiej, ten próbuje zabezpieczyć sobie przyszłość w polityce i coraz częściej swoje słowa kieruje na ojczyźniany grunt. To natomiast wskazuje, iż polityk chce wrócić do polskiego politycznego piekiełka, ale raczej nie do Platformy Obywatelskiej. Od dawna też wiadomo, iż stosunki byłego i obecnego szefa PO nie mogą zostać nazwane przyjacielskimi, więc raczej dziwnie będzie, jeżeli Tusk wróci na paltformerskie łono i będzie podwładnym Schetyny.

W takim przypadku będziemy mieli raczej nowe ugrupowanie, czyli dubel PO, bo przecież i Tusk i Platforma Obywatelska są tego samego „wyznania”, a i kieruje nimi chęć odsunięcia od rządowego korytka PiS-u.

Co więc stanie się po powrocie Tuska do polskiej polityki? To proste, Platforma Obywatelska, która obecnie jest w stanie zapaści, dostanie migotania komór, a towarzyszyć będzie temu zawał, natomiast zdrowa tkanka, zacznie odrywać się od umierającego organizmu, by iść w stronę nowego żywiciela.

Wiadomo przecież, że obecna Platforma Obywatelska istnieje jeszcze tylko dlatego, iż jest przeciwwagą dla Prawa i Sprawiedliwości, które przez jednych kochane, a przez drugich znienawidzone jest. W przypadku PO i PiS-u, a właściwie lepiej będzie powiedzieć, wyborców i zwolenników obu ugrupowań, mam tylko dwie opcje, a te widzą albo białe, albo czarne barwy obu ugrupowań, bo grupa wypatrująca w działania zwalczających się wzajemnie partii szarości, jest nikła.

Dla PO nadchodzi właśnie kres jej działań na froncie walki z PiS-em, ale nie tylko i nawet jej twardy elektorat musi przyznać, że sondaże są dla ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego łaskawe. PO jest też w dużej niemocy politycznej, a co się z tym wiąże, brak jej rzutkości i lekkości działań. Wszystko więc, co robi, robi wyłącznie pod tzw. publiczkę, a są to działania w reakcji, nie natomiast kroki wyprzedzające ruch przeciwnika. Tak działają instytucje, organizacje i ludzie, którzy nie mają pomysłu na siebie, więc w tym przypadku PO staje się niepotrzebne, a wręcz szkodliwe dla ugrupowań, które mogłyby wysforować się na prawdziwą opozycję dla PiS.

W kontekście działalności PO przewiduję obecnie – koniec pieśni i sztandar wyprowadzić, że odwołam się do słów z ostatniego zjazdu PZPR i nie jest to skrót Polskiego Związku Piłki Ręcznej, a jedynie słusznej władzy, jaka rządziła niegdysiejszą Polską Rzeczpospolitą Ludową, bo był taki kraj.

Tak zgrabnie doszliśmy do PiS-u, który przez złośliwych określany jest właśnie ugrupowaniem socjalistycznym, ale z tym nie mogę się zgodzić, bo to mojej ocenie partia kupiecka. Idąc po władzę, PiS naobiecywał dodatki i przywileje, a i się z tego wywiązał, więc dał „pięćset plusy” i coś tam jeszcze. Dobra koniunktura gospodarcza na świecie i w Europie pozwoliła również na zmniejszenie się stopy bezrobocia i nieco wyższe wyniki gospodarcze, co w połączeniu z ekstra dodatkami, daje „PiS-u” całkiem rozsądne wyniki popularności, a tych może zazdrościć nawet PO.

To historia, bo teraz Prawo i Sprawiedliwość ponownie kupczy wyborczymi głosami, czyli kupuje sobie głosy emerytów i rolników, dając im „trzynastkę” oraz proponując dodatki „świński i krówski”. Powiem OK, ale pamiętajmy, że głosy, bo PIS wygra kolejne wybory, kupuje sobie głosy za pieniądze podatników, czyli mieszkańców Polski, którzy sami sobie płacą, aby PiS mógł rządzić, chociaż wytworzona ułuda jest taka, że dostali coś od państwa*.

Tu pojawia się jeszcze jeden problem, tym razem dla ugrupowania, które przejmie kiedyś władzę po PiS-ie, a to się stanie, bo żadna władza nie trwa wiecznie. Tym jest obciążenie dla budżetu krajowego, a ten może nie wytrzymać obciążeń finansowych. Aktualne wypłaty są możliwe za sprawą potężnych wpływów do państwowej kasy, które napędzane są przez dobrą koniunkturę, ta jednak też minie, więc i wpływy zmaleją, a matkom „pięćsetkom” trzeba będzie dać, podobnie jak emerytom i rolnikom.

Po przejęciu władzy w Polsce przez jakiekolwiek inne ugrupowanie lekko poobijany przegranymi wyborami PiS, szybko odzyska siły i już jako opozycja, zacznie bić w rząd, który ratując finanse k®aju, będzie ciął wydatki, odbierając dodatki.

Na koniec tylko jedno i o ile Donaldowi Tuskowi uda się przejąć ster kraju, to ponownie rządził będzie w trudnych czasach, jeżeli chce zostać premierem. Ja odnoszę jednak wrażenie, że ten idzie wyżej i stanie w szranki z urzędującym prezydentem Andrzejem Dudą lub kandydatem, którego wystawi PIS.

Czy wtedy Platforma Obywatelska odzyska siły? Nie pod światłym przywództwem Grzegorza Schetyny, bo ten nie nadaje się na szefa partii. No, może tylko, jako koń trojański, gdyby go wsadzić do PiS-u, ale to już totalna political-fiction.

Bogdan Feręc

*Margaret Thatcher: „Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeżeli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.

Znajdź nas:

Strefa GP – wolna
Nadzwyczajne środki
Translate »
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn