„O ksenofobii mrówek”. Nie dajmy się zwariować absurdalnej ideologii i poprawności politycznej. Brońmy się śmiechem

Kiedy Konstanty Ildefons Gałczyński napisał „Balladę o mrówkojadzie”, uniwersytety były jeszcze ostoją racjonalności, z którą dziś tak bezwzględnie walczą. O tym morał fraszki Henryka Krzyżanowskiego.

Henryk Krzyżanowski

O ksenofobii mrówek

W roku 1946, kiedy Gałczyński napisał „Balladę o mrówkojadzie”, nikomu nie śniła się polityczna poprawność w postaci, z jaką przychodzi nam walczyć obecnie. Owszem, była coraz ostrzejsza cenzura, był terror polityczny, na Kremlu planowano już zapewne etapy wprowadzania w Polszy socrealizmu. Jednak, inaczej niż dziś, uniwersytety były jeszcze ostoją racjonalności, z którą dziś tak bezwzględnie walczą. O czym morał mojego wierszyka.

Ze sfer postępu fama niesie,
że ma być multikulti w lesie.
Tu pumę, a tam barracudę
wpuści się w swojskiej fauny nudę.

Mrówki straszone mrówkojadem
ksenofobicznym plują jadem.
„Mrówkojad!!?? Takiej imigracji
nam nie potrzeba! Nie bez racji
mądry Ildefons opowiadał
o nędznym końcu mrówkojada”.

A dziś od Chałup aż do Jasła
Ciemnobór ciasne wznosi hasła:
Łąka dla żuczka! Las dla mrówki!
Balkon dla mszyc i bożej krówki!
Pupa dla kleszcza! Sad dla szpaka!
Staw dla okonia, żab i raka!
Etc., etc.
Szto diełat’? Wnioski oczywiste:
Czas faunę słać na studia wyższe.

Fraszka Henryka Krzyżanowskiego pt. „O ksenofobii mrówek” znajduje się na s. 8 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 74/2020.

Polska-IE: Udostępnij...
Lidl w nowej kampani
Przybywa centrów us
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish