Nożyczkowe podziemie zarabia krocie

Przyszła szefowa Irlandzkiej Federacji Fryzjerskiej Danielle Kennedy powiedziała, że w Irlandii kwitnie „czarny rynek fryzur”, a mistrzynie i mistrzowie nożyczek życzą sobie teraz nawet czterokrotnie wyższych stawek.

To informacje sprawdzone, mówiła dalej Kennedy, która stwierdziła, że obecnie niektórzy fryzjerzy, wykonujący usługi w domach klientów i klientek, zamiast standardowej kwoty 40 – 50 euro, żądają nawet 200 € za usługę. Sytuacja znacznie pogorszyła się w ostatnim tygodniu, kiedy do prasy zaczęły przeciekać informacje, iż salony fryzjerskie czynne będą dopiero po połowie lipca.

Fryzjerskie podziemie nie powstało samo, a wywołane zostało licznymi prośbami klientek i klientów, którzy pałają żądzą estetycznie przyciętych i ułożonych włosów, dowodziła Kennedy.

Danielle Kennedy:

– Ludzie po prostu nie są gotowi czekać tak długo na fryzjera. Sprawa już rozmiarów epidemii, a przybrała na sile od czasu ogłoszenia, że ​​salony nie będą otwarte po 20 lipca. Obecne stawki to około 150 do 200 euro za strzyżenie w porównaniu z 40 do 50 €, czyli trzy i cztery razy więcej niż normalna cena wcześniej. Sytuacja wywiera ogromną presję na salony, ponieważ istnieje obawa właścicieli, że ​​pracownicy salonów odejdą na stałe z pracy i po prostu zaopiekują się swoimi klientami. W kwestii bezpieczeństwa mogę dodać, że salony fryzjerskie to sterylne środowisko. Jesteśmy dobrze przygotowani, aby sobie poradzić z rygorami bezpieczeństwa zdrowotnego. Wszyscy jesteśmy właścicielami salonów, więc wiemy, że mówimy o rzeczach, na których się znamy.

Bogdan Feręc

Źr:  RTÉ Today

Polska-IE: Udostępnij...
PFzI: ROBERT LEWANDO
Irlandzka gospodarka
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish