Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Nowa matryca kontroli? Jak epidemia szczepu Bundibugyo może posłużyć za kolejny poligon doświadczalny globalnego zarządzania kryzysowego

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

To hipoteza nieprawdopodobna, lecz strukturalnie możliwa, więc będzie to analiza mechanizmów, w których rzadki i śmiertelny patogen z Afryki Środkowej staje się katalizatorem dla nowej architektury restrykcji i testowania globalnych mechanizmów władzy.

Świat, wciąż podnoszący się z instytucjonalnych i społecznych traum pandemii COVID-19 staje w obliczu nowego, głębokiego niepokoju. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wydała alarmujący komunikat, że epidemia wirusa Ebola w Afryce Środkowej „rozprzestrzenia się błyskawicznie”. Choć z perspektywy obywatela Zachodu wydarzenia te rozgrywają się w odległych prowincjach Demokratycznej Republiki Konga (DRK) i Ugandy, dynamika tego kryzysu wykazuje uderzające podobieństwo do mechanizmów, które w 2020 roku zmieniły oblicze globalnego porządku prawnego, gospodarczego i społecznego.

Postawienie tezy, że obecna epidemia rzadkiego szczepu Bundibugyo może zostać intencjonalnie lub systemowo wykorzystana do replikacji, a nawet radykalizacji działań znanych z pandemii COVID-19, brzmi w pierwszym odruchu jak political fiction. Jednak chłodna analiza politologiczna i socjologiczna obecnych faktów epidemiologicznych pokazuje, że strukturalne ramy pod taki scenariusz są właśnie budowane. Zagrożenie staje się idealnym poligonem doświadczalnym dla nowej formy globalnego biopolitycznego zarządzania.

Anatomia zagrożenia: Szczep Bundibugyo jako idealny czynnik strachu

Żeby mechanizm globalnego zarządzania strachem mógł zadziałać, zagrożenie musi posiadać cechy obiektywnego, głębokiego niebezpieczeństwa, a trwająca epidemia spełnia te kryteria w stopniu bezprecedensowym. Mamy do czynienia z rzadkim szczepem Bundibugyo, jednym z kilku typów wywołujących gorączkę krwotoczną u ludzi. Kluczowym czynnikiem paraliżującym jest fakt, że na ten konkretny szczep nie ma obecnie zatwierdzonego leczenia ani skutecznej szczepionki. Istniejące preparaty firm Merck & Co. (Ervebo) oraz Johnson & Johnson zostały zaprojektowane pod kątem szczepu Zaire. Główne autorytety medyczne, w tym Sylvie Briand (główny naukowiec WHO), wprost wskazują na „bardzo skąpe dowody” na ochronę krzyżową.

Gdy dodamy do tego śmiertelność sięgającą 50% oraz fakt, że wirus krążył w niestabilnej, ogarniętej konfliktami prowincji Ituri przez około dwa miesiące przed wykryciem, otrzymujemy profil patogenu, który wywołuje u opinii publicznej znacznie większy paraliż egzystencjalny niż wirusy oddechowe. To właśnie ten paraliż jest walutą, która pozwala rządom na wprowadzanie radykalnych kroków prawnych przy minimalnym oporze społecznym.

Zarys Sytuacji Epidemiologicznej

WHO podniosło już ocenę ryzyka do poziomu „bardzo wysokiego” w DRK, gdzie odnotowano prawie 750 podejrzeń zachorowań i 177 zgonów. Wirus przekroczył granicę z Ugandą, co wywołało natychmiastową reakcję geopolityczną. Sytuację komplikuje fakt, że region Ituri to strefa górnicza, charakteryzująca się dużą rotacją populacji i głęboką nieufnością do zewnętrznych władz.

Bezprecedensowe kroki WHO. Instytucjonalne przygotowanie gruntu

Z perspektywy instytucjonalnej kluczowym momentem było działanie dyrektora generalnego WHO, Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa, który podjął bezprecedensowy krok, ogłaszając globalny stan zagrożenia zdrowia publicznego przed zwołaniem komitetu kryzysowego. Ominięcie standardowych procedur deliberacyjnych i natychmiastowe scentralizowanie narracji kryzysowej to mechanizm, który w teorii polityki nazywa się „stanem wyjątkowym”. Taka instytucjonalna apodyktyczność tworzy więc kaskadę decyzji na szczeblach narodowych. Nie musi to być efektem spisku; to naturalna dążność struktur biurokratycznych do maksymalizacji kontroli w warunkach niepewności. Skoro najwyższy urząd sanitarny świata działa w trybie nadzwyczajnym, rządy narodowe zyskują pełną legitymację do wdrożenia mechanizmów izolacyjnych.

Od kwarantanny granicznej do globalnego paraliżu. Replikacja modelu COVID-19

Reakcja państw ościennych oraz globalnych mocarstw już teraz wykazuje symptomy kalkowania strategii z lat 2020–2021. Uganda skutecznie zamknęła granicę z DRK, zawieszając loty, transport publiczny oraz cotygodniowe bazary handlowe w regionach wysokiego ryzyka. Choć działania te na poziomie lokalnym są uzasadnione epidemiologicznie, to na poziomie globalnym obserwujemy natychmiastowe uruchomienie analogicznych schematów, czyli rządy na całym świecie zaostrzają kontrole graniczne i przygotowują infrastrukturę na kwarantannę.

Najbardziej jaskrawym sygnałem, że kryzys ten może posłużyć do przemodelowania relacji międzynarodowych i gospodarczych, jest bezterminowe przełożenie Szczytu Indyjsko-Afrykańskiego, który miał odbyć się w New Delhi. Podobnie jak w przypadku COVID-19, izolacja sanitarna staje się narzędziem rekonfiguracji globalnych łańcuchów dostaw, migracji oraz dyplomacji.

Medyczno-przemysłowy akcelerator i testowanie nowej generacji leków

Innym wymiarem, w którym epidemia Eboli może zostać wykorzystana w sposób funkcjonalnie identyczny do poprzedniej pandemii, jest przyspieszona ścieżka autoryzacji preparatów farmaceutycznych. Reprezentantka WHO w DRK Anne Ancia otwarcie przyznaje: „Jesteśmy w tyle, nie mamy jeszcze kontroli nad sytuacją”. Taka deklaracja bezsilności otwiera drzwi dla korporacji farmaceutycznych do przeprowadzenia eksperymentalnych badań klinicznych w warunkach kryzysowych.

Na stole już znajdują się konkretne interesy i rozważa się wdrożenie Obeldesiviru – leku przeciwwirusowego od Gilead Sciences Inc. Co więcej, WHO debatuje nad priorytetyzacją szczepionek. Ponieważ przygotowanie dawek rVSV specyficznych dla szczepu Bundibugyo zajmie od sześciu do dziewięciu miesięcy, okres ten stanie się czasem potężnej presji politycznej i medialnej. Podobnie jak przy COVID-19, globalna opinia publiczna może być oswajana z myślą, że jedynym biletem do powrotu do międzynarodowej mobilności i zniesienia restrykcji granicznych będzie przyjęcie nowo opracowanego, wdrożonego w trybie ekspresowym preparatu.

Wnioski. Realne ryzyko systemowego nadużycia

Teza, że epidemia Eboli może zostać wykorzystana do działań analogicznych jak COVID-19, nie wymaga założenia istnienia tajnego sprzysiężenia. Wymaga jedynie zrozumienia, jak współczesna władza polityczna reaguje na kryzys. Raz przetestowane narzędzia, więc lockdowny, zawieszenie transportu, masowa inwigilacja kontaktów (w DRK już rozszerzona do 1400 osób), paszporty sanitarne i przymus medyczny, stanowią dla aparatów państwowych niezwykle atrakcyjny instrument zarządzania populacją.

Wysoka śmiertelność szczepu Bundibugyo sprawia natomiast, że jakikolwiek głos sprzeciwu wobec ograniczania wolności obywatelskich zostanie natychmiast uznany za sabotaż i zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego. Obecna epidemia w Afryce Środkowej, niezależnie od jej naturalnego źródła, dostarcza idealnego uzasadnienia dla dalszej centralizacji władzy globalnej pod egidą organizacji międzynarodowych oraz głębokiej ingerencji w suwerenność państw i wolności jednostki. Jeśli pozwolimy, aby strach przed 50-procentową śmiertelnością wyłączył krytyczne myślenie, architektura kontroli, którą poznaliśmy w 2020 roku, może więc, przynajmniej teoretycznie, powrócić w wersji znacznie bardziej rygorystycznej i trwałej.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Gani Nurhakim on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version