We wtorkowy wieczór serce Galway stało się sceną poważnego protestu. Młodzież akademicka zeszła się na Eyre Square, czyli główny plac miasta, by spędzić tam noc pod gołym niebem i zwrócić uwagę opinii publicznej na katastrofalną sytuację lokalową.
Organizacja tej akcji to bezpośrednia odpowiedź na pogłębiający się kryzys mieszkaniowy, który tuż przed rozpoczęciem nowego roku akademickiego stawia tysiące żaków w sytuacji bez wyjścia. Zamiast skupić się na przygotowaniach do zajęć, nowo przyjęci i powracający studenci zderzają się z drastycznym brakiem wolnych lokali, absurdalnymi cenami oraz bezczynnością władz w egzekwowaniu istniejących przepisów.
Sytuacja w Mieście Plemion, bo taką nazwę nosi też Galway, z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej napięta, a statystyki rynkowe potwierdzają skalę problemu. Z najnowszych danych portalu Daft.ie wynika, że stawki czynszów w Galway skoczyły o 13 procent w skali roku, co dla większości młodych ludzi oznacza bariery finansowe nie do przeskoczenia. Dziś najtańsze pokoje oferowane na prywatnym rynku najmu studenckiego wyceniane są na minimum 750 euro miesięcznie. Nawet powstawanie nowej infrastruktury nie rozwiązuje problemu, ponieważ prywatne akademiki charakteryzują się cenami zwalającymi z nóg, przekraczającymi możliwości finansowe przeciętnego gospodarstwa domowego.
Głos w tej sprawie zabrał przewodniczący Związku Studentów University of Galway Seán de Búrca, który w wypowiedzi dla stacji News Talk oraz RTÉ wyartykułował frustrację całego środowiska. Wskazał, że nowo wybudowane obiekty mieszkalne nie stanowią realnej alternatywy dla osób o przeciętnych dochodach: „W tym roku mamy nowe akademiki przy dokach, ale ceny zaczynają się od 295 euro za tydzień, to najtańsza opcja. Myślę, że w tym roku mamy do czynienia z czymś innym, ponieważ nie ma aż tak dużego wzrostu w porównaniu z ubiegłym rokiem, jeśli chodzi o liczbę osób, które mają trudności ze znalezieniem miejsca do życia”.
Skala zapotrzebowania jest tym większa, że do Galway masowo przyjeżdżają młodzi ludzie z najuboższych rejonów kraju. Napływ ofert CAO wywołał prawdziwą lawinę połączeń telefonicznych do studenckich biur zakwaterowania. Rodzice oraz nowi adepci uczelni desperacko poszukują jakiegokolwiek dachu nad głową, często będąc postawionymi pod ścianą i zmuszonymi do akceptowania zawyżonych stawek z racji krótkiego czasu na znalezienie lokum.
Seán de Búrca zwrócił uwagę na istotny wymiar społeczny tego zjawiska: „W przypadku wszystkich 10 najbiedniejszych hrabstw w Irlandii liczba wniosków CAO złożonych na Uniwersytecie w Galway w tym roku, wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim – największy wzrost, o 25%, odnotowano w hrabstwie Donegal, które jest najbiedniejszym hrabstwem. Przez cały rok będziemy świadkami uczniów, którzy będą mieli trudności z wiązaniem końca z końcem”.
Przedstawiciele samorządu studenckiego apelują do osób bez przydziału o bezpośredni kontakt z uczelnianym biurem doradztwa ds. zakwaterowania oraz korzystanie ze specjalnej platformy StudentPad. Pozwala ona dotrzeć do prywatnych wynajmujących, którzy unikają komercyjnych ogłoszeń w sieci i oferują bardziej przystępne warunki. Długofalowo jednak środowisko akademickie domaga się systemowych rozstrzygnięć, krytykując jednocześnie bierność państwa. Zdaniem działaczy, realnym i natychmiastowym rozwiązaniem problemu braku lokali byłoby ukrócenie samowoli na rynku wynajmu krótkoterminowego, np. za pośrednictwem serwisów typu Airbnb, gdzie w samym Galway funkcjonują setki niezgłoszonych domów i mieszkań.
Co istotne, rozwiązanie tego problemu nie wymaga długich procesów legislacyjnych, lecz konsekwencji w egzekwowaniu prawa, które już obowiązuje. Statystyki pokazują porażającą dysproporcję i w ciągu ostatnich sześciu lat do Rady Miasta Galway wpłynęło zaledwie 18 wniosków o zmianę sposobu użytkowania nieruchomości na wynajem krótkoterminowy, a od początku tego roku zaledwie dwa. Mimo to w mieście nielegalnie działa ponad sto takich obiektów.
Seán de Búrca podsumował ten absurd bez ogródek: „Ambicją rządu jest nie robienie zbyt wiele w kwestii mieszkalnictwa. Musi istnieć pewien poziom bezpieczeństwa. To w ogóle nie wymaga zmiany prawa; jeśli spojrzeć na liczbę obiektów Airbnb w Galway, to są ich setki. Jednocześnie jednak można sprawdzić, ile z nich ma wymagane pozwolenie na budowę i jest faktycznie przeznaczonych na legalny, krótkoterminowy wynajem – jest ich mniej niż 10. Więc nie musimy nawet zmieniać prawa, wystarczy, że zaczniemy je egzekwować”.
Związkowcy ostrzegają, że brak stanowczych kroków ze strony rządzących, zmusi wielu młodych ludzi do wielogodzinnych, wycieńczających dojazdów każdego dnia lub wręcz rezygnacji i odroczenia studiów. Problem ten, jak zauważa prezydent Aontas na Mac Léinn w Éirinn Daniel Walsh, zatacza coraz szersze kręgi i rezonuje w całym kraju. Manifestacja pod gołym niebem na Eyre Square to wyraźny sygnał, że studenci nie zamierzają dłużej milczeć i akceptować dramatycznych warunków, w jakich przyszło im walczyć o swoją edukację.
Bogdan Feręc
Źr. RTE/News Talk
Fot. Dzięki uprzejmości RTE

