Niższe straty niż przewidywano. Gospodarka mogła odczuć to mocniej

W początkach pandemii przewidywano, że irlandzka ekonomia może w sposób drastyczny odczuć skutki gospodarcze koronawirusa, ale sytuacja wygląda lepiej, niż prognozy.

Na koniec roku strata Irlandii wyniesie 2,5%, nie zaś 10,5%, jak spodziewano się wcześniej, PKB będzie więc wyższe od możliwie utraconego o 8%, co z kolei może nas w pewien sposób cieszyć. Powodem nowych prognoz jest wcześniejsze przeszacowanie wpływu pandemii na wyspę, więc np. korporacje międzynarodowe, które działają w Irlandii, miały utracić 15,1% popytu krajowego, a do tej pory zainteresowanie produkowanymi przez nie dobrami spadło o 6,5%.

To może być jednak koniec dobrych wiadomości, ponieważ Departament Finansów przygotowujący ustawę budżetową na przyszły rok wskazał, że PKB kraju w przyszłym roku wzrośnie prawdopodobnie tylko o 1,4%, nie zaś przewidywane jeszcze w kwietniu tego roku 6%. Na koniec roku średnie bezrobocie w kraju wyniesie 15,9%, a w początkach pandemii mówiło się o 13,9%.

Podczas konferencji prasowej minister finansów Paschal Donohoe powiedział, że przyszły rok jest obecnie wielką niewiadomą, a budżet, który pojawi się już za dwa tygodnie, odzwierciedlać będzie dwie najważniejsze składowe. Minister układając plan wpływów i wydatków z państwowej kasy, pod uwagę wziął zarówno wpływ wirusa na gospodarkę, jak i Brexit bez umowy o wolnym handlu z Wielką Brytanią.

Departament Finansów ocenił również, że oba wydarzenia, mają i będą miały „poważny” wpływ na ekonomię kraju, a wpływ wirusa, będzie odbijał się na przedsiębiorstwach jeszcze w roku przyszłym.

*

W kwestii PKB, więc wzrostu gospodarczego jeszcze cztery miesiące temu spodziewałem się znacznie większych szkód, a moje przewidywania szły w kierunku 12%, więc pomyliłem się znacznie. Inaczej jest natomiast w przypadku stopy bezrobocia, gdyż rząd przez długi czas twierdził, że będzie ona na koniec roku na poziomie ok. 10%, ja zaś mówiłem o 15%, więc ówcześnie byłem bliższy prawdy. Nie mam natomiast przekonania, iż PKB Irlandii będzie rosło w 2021 roku, a podobnie, jak minister finansów uważam, że Brexit spotęguje efekt uderzenia w gospodarkę, która nie pozbiera się do końca grudnia z kronawirusa, co da nam efekt nałożenia się zawirowań ekonomicznych, wtedy już na dużą skalę. Lekiem w mojej ocenie jest natychmiastowa dywersyfikacja źródeł dostaw i znalezienie nowych odbiorców na irlandzkie produkty, ale z tym może być kłopot, bo cały świat pogrążył się w kryzysie, więc ratuje swoje gospodarki, wspiera je wszelkimi możliwymi sposobami, czyli bardziej chce sprzedać, a nie kupić. Można oczywiście, a nawet trzeba próbować pozbyć się swojej produkcji, ale nie można się też oszukiwać i twierdzić, iż Irlandia poradzi sobie z tym w jakiś cudowny sposób. Problemem w mojej ocenie jest teraz niska konkurencyjność cenowa Republiki, bo znajdzie się w Europie kilka państw, w których wiele produktów, jakie spotykane są w wytwórczości na wyspie, proponują jest w niższych, czyli atrakcyjniejszych cenach. PKB to też wpływy ze sprzedaży usług turystycznych, a jak wiemy, to źródło całkowicie wyschło, pomimo wzrastającego ruchu pasażerskiego na wyspę.

W mojej ocenie prognoza Ministerstwa Finansów jest bardzo optymistyczna, ale wskazuje również, że możemy być świadkami pogłębiającego się kryzysu.

Bogdan Feręc

Źr: Dept. of Finance

Polska-IE: Udostępnij...
Prof. Mirosław Maty
Kiedy eutanazja w Ir
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish