Firma należąca do działacza Koalicji Obywatelskiej miała sprzedawać specjalistyczny sprzęt do Rosji także po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę – wynika z ustaleń Piotra Nisztora opisanych w „Gazecie Polskiej Codziennie”. Dziennikarz wskazuje, że wśród rosyjskich odbiorców miały znajdować się podmioty związane z tamtejszą administracją oraz politykiem partii Jedna Rosja.
W tym artykule:
- Klienci powiązani z rosyjską władzą
- Sprzęt trafiał do obwodu królewieckiego
- Politycy nie odpowiedzieli na pytania
https://share.transistor.fm/e/ecfefe70#?secret=IdeZObbZ2a
Sprawa dotyczy Karola Misiudy, lokalnego działacza Nowoczesnej, który został powołany do rady nadzorczej kontrolowanej przez państwo Świętokrzyskiej Grupy Przemysłowej Industria. Spółka działa m.in. w branży wydobywczej i uczestniczy w projekcie małych reaktorów modułowych.
Jednocześnie rodzinna firma Misiudy od lat zajmowała się produkcją specjalistycznych kosiarek i mulczerów oraz sprzedażą tego sprzętu na rynek rosyjski. Jego żona Kamila Wojda-Misiuda jest radną Kielc i wiceszefową lokalnych struktur KO.
– Nie możemy dzisiaj akceptować sytuacji, w której ktoś handluje z wrogiem – mówił Nisztor.
Klienci powiązani z rosyjską władzą
Według Nisztora na rosyjskiej stronie przedsiębiorstwa można znaleźć referencje od klientów z lat 2021–2026. Wśród nich ma znajdować się wieloletni radny miejski z Kurska związany z Jedną Rosją – partią stanowiącą polityczne zaplecze Władimira Putina.
– Jak to jest możliwe, że pod jego nosem jego działacze, jego ludzie robią interesy z Federacją Rosyjską? – pytał Nisztor, odnosząc się do Donalda Tuska.
Dziennikarz zwrócił uwagę na sprzeczność między deklarowaną przez obecny rząd walką z rosyjskimi wpływami a działalnością gospodarczą osób związanych z partią rządzącą.
Sprzęt trafiał do obwodu królewieckiego
Nisztor wskazał także na współpracę firmy z podmiotem z obwodu królewieckiego, który – według jego ustaleń – podlega tamtejszym władzom. Sprzedaż sprzętu miała być kontynuowana również po rosyjskiej agresji na Ukrainę.
– Kupuje już po rosyjskiej agresji na Ukrainę ten sprzęt. Jak to jest możliwe? – mówił.
Jak zaznaczył Nisztor, sprawdził tę kwestię w Komisji Europejskiej i tego rodzaju maszyny nie są objęte embargiem ani sankcjami. Jego zarzuty dotyczą więc nie złamania sankcji, lecz politycznego i bezpieczeństwa wymiaru prowadzenia takiego handlu.
Politycy nie odpowiedzieli na pytania
Nisztor przekazał, że próbował uzyskać stanowisko zarówno Karola Misiudy, jak i Kamili Wojdy-Misiudy. Według dziennikarza nie odpowiedzieli na jego telefony, wiadomości ani przesłane pytania.
O sprawę zapytał również szefa świętokrzyskich struktur KO. Ten miał odpowiedzieć, że wcześniej o niej nie wiedział i przed podjęciem ewentualnych decyzji chce zapoznać się z publikacją.
– Gdzie jest Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego? To znaczy, naprawdę, ta sprawa jest bardzo niepokojąca w kontekście tego, co obecnie dzieje się na świecie – podsumował Nisztor.

