„Niech zstąpi Duch Twój. Niech stąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Amen.” – Jan Paweł II

W tym roku przypada 41 rocznica pielgrzymki Ojca Świętego do Irlandii, a z tej okazji, chcemy państwu przypomnieć wywiad, jakiego Tomaszowi Wybranowskiemu, udzieliła Hanna Dowling… Pełny tekst poniżej.

„Papież Jan Paweł II zmienił oblicze nie tylko Polski, ale i Polonii w Irlandii” – Hanna Dowling, honorowy sekretarz Irish – Polish Society.

W 2019 roku obchodziliśmy czterdziestą rocznicę pielgrzymki świętego Jana Pawła II do Republiki Irlandii. Świadkiem tamtych wydarzeń była Hanna Dowling, z którą rozmawia Tomasz Wybranowski.

Tomasz Wybranowski: Mam honor rozmawiać ze szczególną osobą dla Polonii w Republice Irlandii. Pani Hanna Dowling bez której, mogę tak powiedzieć jako emigrant na Szmaragdowej Wyspie, nie byłoby Irish Polish Society.

Hanna Dowling: W momencie, kiedy Irish Polish Society się tworzyło, mnie nie było jeszcze w Irlandii. W utworzeniu organizacji nie miałam udziału.

– Miałem na myśli pani fundamentalny wkład w działanie i rozkwit Irish Polish Society.

Hanna Dowling: No tak, ale dużo później. Właściwie moja praca w IPS zaczęła się dopiero gdzieś w latach dziewięćdziesiątych. Irish Polish Society zostało założone przez starą emigrację, która do Irlandii przybyła z Londynu. To była wojenna emigracja, albo jej pierwsze lub nawet drugie pokolenie. Ja do tej emigracji nie należę, bo przyjechałam tutaj z Polski.

– Dokładnie. O tym rozmawialiśmy lata temu na antenie radia WNET i irlandzkiej rozgłośni NEAR FM z panem Janem Kamińskim i świętej pamięci panem profesorem Maciejem Smoleńskim, którego często wspominamy.

Hanna Dowling: Nieżyjący Jan Kamiński był pierwszym prezesem Towarzystwa Irlandzko – Polskiego, które powstało właśnie po wizycie papieża Jana Pawła II w 1979 roku. Jak już wspomniałam, wtedy w Irlandii mnie nie było. To był mój pierwszy przyjazd do Irlandii i tak się akurat złożyło, dość przypadkowo, że pokrył się on z wizytą papieża Jana Pawła II. Ale ja przyjeżdżając tutaj, nawet o tym nie wiedziałam. 

– Jak zapisał się w pani pamięci ten szczególny dzień? 16 października 1978 roku?

– Byłam wtedy w Polsce. To był wstrząs dosyć duży a właściwie nawet szok. Byłam w Warszawie, gdzie kardynał Karol Wojtyła nie był tak bardzo znany jak Krakowie. Warszawa zawsze kojarzona była z prymasem Wyszyńskim. (chwila zastanowienia) Tak, to był duży szok. A potem miałam szczęście, że pracowałam jako tłumacz podczas pierwszej wizyty Jana Pawła II w Polsce, w 1979 roku. Pracowałam z dziennikarzami włoskimi. To dosyć było duże przeżycie.

– Zanim o polskiej pielgrzymce sobie porozmawiamy, no to jednak przenieśmy się wspomnieniami do 30 września 1979 roku. Piękna irlandzka jesień. I oczekiwanie na spotkanie z Janem Pawłem II.  

– Zebraliśmy się w siedzibie nuncjatury chyba około szóstej rano. I pamiętam, że ćwiczyliśmy śpiew pod batutą właśnie Macieja Smoleńskiego. Przeważały pieśni religijne, choć nie tylko. I to była szósta rano. A potem, mniej więcej po jakiejś pół godzinie, a może nawet nie, papież Jan Paweł II się pokazał. Spotkanie z nami, tak mi się wydaje, było pierwszym punktem jego kalendarza. Może się mylę, ale chyba nie. To było bardzo wcześnie rano. A potem miał polecieć chyba do Clonmacnoise

– Tak. Clonmacnoise było nieco później. Warto dodać, że to słynne miasteczko było siedzibą jednego z najstarszych opactw irlandzkich datowanych na połowę VI wieku. Ale powróćmy do opowieści o spotkaniu z Janem Pawłem II. Na pewno towarzyszyło temu wielkie podekscytowanie. Czego Polonia irlandzka i angielska oczekiwała?

– Pierwsza rzecz, która mi się nasuwa, jest bardzo ciekawa. Wydaje mi się, że papież nawet nie bardzo wiedział, że jest tu jakakolwiek Polonia. Wtedy irlandzka Polonia, bo ja wiem, liczyła może maksimum dwieście osób. Co prawda prasa irlandzka podała liczbę chyba trzysta pięćdziesiąt, ale dziennikarze policzyli to z wszystkimi członkami rodzin, które w większości były mieszanymi małżeństwami. Mnie się wydaje, że było najwyżej około dwustu Polaków wtedy w Irlandii. I sam papież właściwie był nastawiony na to, że się spotka tutaj z Polonią, ale … z Anglii.

– Co było z tym przemówieniem, pani Hanno?

– Przemówienie było wcześniej przygotowane a potem było wydrukowane. On zawsze miał te przemówienia przygotowane z góry. Natomiast to, o którym mówię, w ostatniej chwili zmienił. Skąd to wiem? Do dziś mam nawet taką książeczkę, która potem została tutaj wydana. To „Addresses and Homilies” w „Pope in Ireland”. I tam to przemówienie jest trochę inne niż to, które ja mam nagrane na taśmie, kiedy przemawiał. Bo on, w wersji pisanej, wyraźnie przemawiał do Polonii z Anglii. Nic nie było ani słowa o Polonii irlandzkiej. A papież zorientował, dowiedział się, że istnieje jakaś Polonia tutaj w Irlandii. To było, no dosyć ciekawe. A zresztą wiadomo, że papież swoje przemówienia bardzo często zmieniał w ostatniej chwili, albo coś dodawał od siebie, prawda?Nie trzymał się tak ściśle tego, co było już napisane i z góry i przygotowane.

– A Jan Paweł II rzeczywiście był zaskoczony faktem, że w Irlandii są Polacy?

– Po kolei. (uśmiech) No, więc po pierwsze zaczęliśmy śpiewać. I pamiętam, że potwornie fałszowaliśmy. Potwornie! Ale to wszystko chyba ze wzruszenia. No i potem papież powiedział parę słów. Następnie Jan Kamiński przemawiał w imieniu Polonii. A potem było trochę, było troszeczkę takiej wymiany zdań i uprzejmości. Papież jak to nasz papież. (uśmiech). On zawsze coś mówił, co nie było wcześniej przygotowane i wypisane. To pamiętam. Ja zresztą gdzieś mam nawet to wszystko! Bo ja nagrałam częściowo to spotkanie. Ale to jest stara dosyć i zniszczona taśma. Ale jest na niej to nagranie.

– Zrobimy wszystko, żeby odtworzyć tę taśmę i nieco ją zremasterować. Niezwykłe spotkanie i zaskoczony papież Jan Paweł II, że w Irlandii są Polacy.   

– Tak było. A teraz obchodzimy czterdziestolecie istnienia Towarzystwa Irlandzko – Polskiego. Przecież wizyta Jana Pawła II była głównym powodem, dlaczego to towarzystwo w ogóle powstało.

– A jaki był papież poza protokołem, podczas luźnych rozmów? Słynął ze swojej otwartości i bliskości. Był zawsze szczerze zainteresowany osobami, które spotyka.

– Był taki bardzo bezpośredni. Pamiętam nawet, że po tych wszystkich przemówieniach oficjalnych, wymianie jakichś tam prezentów, nagle zaczął przechodzić na około. A gdy pojawił się obok mnie, to ja powiedziałam „Bóg zapłać”. A on na te słowa się odwrócił i powiedział „Szczęść Boże”. I ja na to powiedziałam, że nie jestem z Irlandii, tylko z Warszawy. Papież powiedział: „To wspaniale”. Do dziś pamiętam to bardzo dobrze.

– Teraz wypada opowiedzieć o tym, co przygotował na to niezwykłe spotkanie nieodżałowany profesor Maciej Smoleński, o którym już wspominaliśmy. Intensywnie, jak to opowiadał mi, ćwiczyliście pewną pieśń, bardziej niż bliską sercu naszego Jana Pawła II.

– To znaczy… (chwila zastanowienia). Maciej Smoleński na pewno ćwiczył „Góralu czy ci nie żal?”. Twierdził nawet, że to zaśpiewał podczas spotkania z papieżem. Ale wydaje mi się, że tak nie było. W każdym razie na mojej taśmie tego momentu nie ma. Na pewno zaśpiewaliśmy „My chcemy Boga” i chyba coś jeszcze. Ale Maciej nawet jak ze mną rozmawiał, to mówił zdecydowanie, że śpiewaliśmy „Góralu czy ci nie żal?”. Ja mu zawsze odpowiadałam, że ćwiczyliśmy tę pieśń do ostatniej chwili, tuż przed wejściem papieża. Zresztą zaśpiewaliśmy dużo mniej niż przygotowaliśmy. To było krótkie spotkanie a papież nie miał za wiele czasu. W sumie całe spotkanie z Polonią trwało może pół godziny.  

– Wracam do tych moich rozmów z profesorem Maciejem Smoleńskim, który do końca był przekonany, ba! Był pewny, że…

– Powtórzę. Na pewno „Góralu czy ci nie żal?” ćwiczyliśmy. To była ostatnia próba jeszcze przed pojawieniem się Jana Pawła II. No, nie wiem. Nie wiem… Ja z nim nawet rozmawiałam o tym na krótko przed jego śmiercią. On zupełnie nagle zmarł. Nawet tego dnia, gdy odszedł mieliśmy w Irish – Polish Society taki specjalny wieczór poświęcony muzyce Chopina. I Maciej Smoleński miał podczas tego wieczoru wystąpić. Dwa dni wcześniej rozmawiałam z nim jeszcze. Ale nie przyszedł. Czekaliśmy wtedy na niego, ale on zmarł… nagle. Co prawda miał już swoje lata, ale zmarł w zupełności nagle. 

Wdowa po panu profesorze Macieju Smoleńskim opowiedziała mi, że zawał serca zastał go w chwili, gdy wybierał się właśnie na ten wieczór Chopinowski do siedziby IPS.

– Tak…

Ta informacja przyszła dość nagle. To już pięć lat jak odszedł.

– On troszeczkę chorował. Pamiętam, że ręce już mu drżały trochę, ale w ogóle to głowę miał świetną i śpiewał do końca.

– Pani Hanno, ale powróćmy jeszcze wspomnieniami do pierwszej wizyty Jana Pawła II w Polsce. Powiedziała pani, że to było wielkie przeżycie. Jak do tego doszło, że pani trafiła w samo centrum wydarzeń?

– Stało się przez zupełnie przez przypadek. Dowiedziałam się o tym, że będę w tym uczestniczyła na około siedem dni przed wizytą. Trzeba jednak zacząć od tego, że gdy Karol Wojtyła został wybrany na papieża, to we Włoszech wzbudziło to bardzo wielkie zaskoczenie. Wtedy zaczął się wielki najazd dziennikarzy włoskich do Polski. I oni szukali osoby, która zna język włoski. A wtedy, pod koniec lat siedemdziesiątych Polaków znających ten język prawie nie było. W tej chwili jest ich sporo, ale w tamtych czasach nie było. A ponieważ ja miałam to szczęście, że mieszkałam prawie dziesięć lat we Włoszech, studiując tam i pracując jako tłumacz, więc mnie zaangażowano. I to ja pracowałam z dziennikarzem, który był chyba – teraz już nie pamiętam – związany z takim pismem… Chyba „L’Europeo”. No nie pamiętam szczegółów. Był to tygodnik.

[L’Europeo był niezależnym i liberalnym tygodnikiem, który umiejętnie potrafił łączyć przekazywanie, z zestawianiem obok siebie wydarzeń politycznych i ze świata sztuki, nie stroniąc od kryminalno – bulwarowego sznytu z domieszką świata rozrywki. Magazyn ukazywał się od 1945 roku, osiągając już pod koniec lat 40. XX wieku nakład 300 tys. egzemplarzy. Założycielami pisma byli Gianni Mazzocchi i Arrigo Benedetti, który jako jeden z pierwszych w Europie redaktorów i wydawców zwrócił uwagę na doniosłe znaczenie fotografii we współczesnej prasie. Jego słynne zdanie do dziś jest komentowane przez medioznawców: „Gli articoli si guardano, le picture si leggono. / Ludzie oglądają artykuły, ale czytają zdjęcia.” Jako tygodnik przestał się ukazywać w 1995 roku. Później jako kwartalnik, dwumiesięcznik i wreszcie miesięcznik, że zmienioną szatą ukazywał się od 2002 do 2013 roku. – przypomina Tomasz Wybranowski] 

– Interesowała go wizyta Jana Pawła II w Ojczyźnie, czy inne rzeczy?

– On był politykiem i jego interesowały właściwie bardziej sprawy dysydentów w Polsce i w ogóle sprawy raczej polityczne niż religijne. Przyjechał już na kilka dni przed wizytą papieską i razem objechaliśmy sporą część Polski. Pojechaliśmy pamiętam do Krakowa i do Wadowic. Mieliśmy nawet wywiad z księdzem, on już dawno nie żyje, który papieża uczył jeszcze w szkole. Pamiętam jeszcze, że we Włoszech miały odbyć się wybory bardzo niedługo po pielgrzymce Jana Pawła II po Polsce. Ten redaktor z „L’Europeo” wyjechał z Polski jeszcze przed zakończeniem wizyty papieskiej. Ale zdążyliśmy jeszcze pojechać do Częstochowy i Nowego Targu.

– A ta niezwykła Msza Święta, która zmieniła Polskę, pani Hanno?

– Oczywiście byłam jej świadkiem. Sławna Msza Św. na Placu Zwycięstwa… Wtedy. (chwila zadumy). Msza z 2 czerwca 1979 roku. To chyba było… To było bardzo, bardzo… To jedno z największych moich przeżyć w życiu. Tak muszę powiedzieć.

Ten Włoch z „L’Europeo” wynajął apartament w hotelu Victoria. Apartament był tak położony, że mieliśmy widok na cały Plac Zwycięstwa. I z okiem tego apartamentu od samego rana śledziliśmy, co też się dzieje wokół miejsca, gdzie będzie odprawiana Msza Święta przez papieża.  Ten redaktor prosił mnie jeszcze na pięć dni przed przyjazdem papieża Jana Pawła II, żeby kupować wszystkie polskie gazety i tłumaczyć mu nagłówki artykułów. I nie było w nich nic, absolutnie o tym, że papież przyjeżdża. Do ostatniego dnia.

– Nieprawdopodobne!

Ja do dzisiaj mam zresztą „Trybunę Ludu” z tamtych dni. Jest w niej napisane, że „przyjeżdża papież”, ale to była druga albo jeszcze dalsza wiadomość. Głównie pisano o tym, że był Dzień Dziecka i coś tam o Breżniewie [Leonid Breżniew, od 1966 sekretarz generalny KC KPZR – Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, który pełnił tę funkcję do śmierci w 1982 roku – przypomina Tomasz Wybranowski]. To była pierwsza rzecz, która go niesamowicie zaskoczyła. Dziwił się, że w polskich gazetach w ogóle nic nie ma na temat wizyty papieża. Pamiętam jeszcze, że tego dnia było bardzo, bardzo gorąco. Od rana z okien hotelu obserwowaliśmy jak się cały tłum zbiera. Zresztą ja mam nawet do dzisiaj zdjęcia z tamtego okresu, które były zrobione z okna hotelu Victoria. Potem to zdjęcie zostało zamieszczone w „L’Europeo”. W pokoju hotelowym stał w rogu telewizor. W nim oglądaliśmy to, co oficjalnie przekazywała telewizja. Co innego było za oknem, a co innego w telewizji. Oni mieli zalecone, żeby nie pokazywać tłumu. Były pokazywane zdjęcia duchownych i biskupów, ale tłumu w ogóle nie pokazywali. A w Warszawie był ten olbrzymi tłum. I był taki moment, i to też było ciekawe, bo dostaliśmy wszystkie przemówienia Jana Pawła II. Były już przygotowane wcześniej i przetłumaczone. Ale on, papież co trochę to inaczej mówił od tego, co wcześniej już było napisane. Nawet ten moment, kiedy zwraca się do Ducha Świętego by zmienił oblicze tej ziemi. „Tej ziemi” to on, Jan Paweł II dodał…  Tego nie było w oficjalnej homilii. I jeszcze pamiętam, że był taki moment, kiedy ci dziennikarze telewizyjni, którzy tam niby komentowali oficjalnie przebieg Mszy Świętej, w ogóle nie wiedzieli co mówić. Bo ludzie zaczęli nagle śpiewać „My chcemy Boga”! Ja się pobeczałam i w ogóle nie mogłam tłumaczyć. A ten dziennikarz z Włoch co chwila pytał: „Co się dzieje? Co się dzieje?” To było… To było dość niesamowite.

– Czy podczas wizyty w Polsce udało się pani spotkać, czy choć chwilę porozmawiać, pobyć z papieżem?

– Nie. Bezpośrednio nie. Ja pracowałam po prostu z dziennikarzami jako tłumacz.  

Ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II papież. Wołam z całej głębi tego tysiąclecia. Wołam w przeddzień święta Zesłania. Wołam wraz z Wami wszystkimi: Niech stąpi Duch Twój. Niech zstąpi Duch Twój. I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi. Amen.

– Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Słowa papieża, świętego Jana Pawła II.

– Tak, To „Tej Ziemi” to on dodał.

– Niesamowite przeżycie.

Po prostu tego… Nie da się opisać. I on to tak podkreślił. To było naprawdę niesamowite. To było takie, że ciarki przeszły po plecach.

– Powracamy do tego, co działo się potem na irlandzkiej ziemi. Przecież także oblicze tej Polonii w Irlandii zmieniło się wtedy. Powstało towarzystwo Irish – Polish Society w roku 1979, roku wizyty Ojca Świętego. Niech mi pani powie, czy ta wizyta papieża Jana Pawła II, miała dla Polonii irlandzkiej wielkie znaczenie z perspektywy czterdziestu lat?

– Miała niesamowite znaczenie. Dlatego, że ta Polonia irlandzka na Wyspie właściwie nie była znana. Jak IPS na początku powstało, to na samym początku to chyba skupiało niespełna dwadzieścia trzy osoby, czy coś koło tego. Tylko tyle. A właśnie w momencie, kiedy papieżem został Polak, kardynał Karol Wojtyła, to i Republika Irlandii była wtedy była zupełnie inna. Także pozycja Kościoła katolickiego i duchowieństwa była zupełnie inna wtedy niż jest teraz.

– Co zaczęło się dziać wokół Irish – Polish Society?

– To było dosyć niezwykłe. Nagle, prawie z dnia na dzień kilkaset, bo chyba trzysta osób, momentalnie zapisało się do towarzystwa. A przed samym przyjazdem papieża, jak już było wiadomo, że będzie spotkanie Jana Pawła II z Polakami, to ja sama nie wiem, ale chyba około tysiąca osób chciało wziąć w nim udział. Setki osób zaczęły szukać jakiegokolwiek związku z Polską. Potem dzwonili ci ludzie i… Pamiętam taką historię, że pewnego razu ktoś zadzwonił i powiedział, że on zawsze pali w kominku polskim węglem, więc ma polskie związki i koneksje, i też chciałby na spotkaniu z Polonią i papieżem być obecnym.

– Można powiedzieć, że kamieniem węgielnym Towarzystwa Irlandzko – Polskiego jest osoba świętego Jana Pawła II.

– To jest ogromne znaczenie i dziedzictwo. Towarzystwo wtedy bardzo się rozrosło. Od razu z tych dwudziestu paru członków zrobiło się ponad trzystu. Ja jeszcze wtedy nie byłam jego członkiem, bo ja tak trochę przez przypadek tam trafiłam. Ale po wizycie Jana Pawła II było chyba tych członków trzystu albo i więcej.

– Przypomnę, że obecnie prezesem Irish Polish Society jest pani Joanna Piechota, znana z anteny radia WNET i irlandzkiego NEAR 90.3 FM. Wspólnie organizowaliśmy wieczór poetycki podczas pierwszego Festiwalu Polska – Eire, kiedy odwiedził nas i został do końca ówczesny minister kultury Republiki Irlandii, minister stanu Aodhán Ó Ríordáin.  A pani wciąż jest honorowym sekretarzem Irish Polish Society.

– No jestem ciągle jeszcze jestem sekretarzem, ale już mam nadzieję, że ktoś młodszy przejmie tę rolę i obowiązki. Ale ciągle jeszcze jestem zaangażowana na sto procent.

– Pani Hanno, tak na koniec radiowo obiecuję, że coś dobrego zrobimy z tą archiwalną taśmą, na której głos Jana Pawła II.

– Ja też bym bardzo chciała. Jest na niej przemówienie Jana Kamińskiego i powiem, że jest jedno słówko, które nie bardzo mogę zrozumieć. Ale przede wszystkim jest bardzo dużo śpiewu. Ale, ale nie wiem, czy jest „Góralu czy ci nie żal?” Potem jest także nagrane to, co papież mówi. Jan Paweł II trochę tam żartuje. Powiem, że są to takie „uwagi na marginesie” tego spotkania z Polonią, ale bardzo fajne.

– To jest to, na co zwracali też uwagę dziennikarze irlandzcy w 1979 roku. Pani sobie przypomina taką scenę na lotnisku w Dublinie, kiedy Jan Paweł II, nasz wielki Karol Wojtyła, łamie protokół dyplomatyczny i podchodzi do dzieci, które tam się zebrały, i żartuje z nimi, że mają dzisiaj dzień wolny, bo zamiast piątkową porą siedzieć w szkole to witają papieża. I to wywołało wielkie zaskoczenie dziennikarzy irlandzkich, że nasz papież jest taki bliski, bezpośredni i otwarty. Ja zaś ze swej strony chcę pani Hanno podziękować za to wszystko, co dla Polaków w Irlandii pani robi. Kłaniam się nisko, dziękując za rozmowę.

– Dobrze. Dziękuję bardzo.

Z Hanną Dowling, honorowym sekretarzem Towarzystwa Irlandzko – Polskiego / Irish – Polish Society rozmawiał Tomasz Wybranowski. Fotografie wykorzystane w artykule z archiwum stowarzyszenia Irish – Polish Society.

Polska-IE: Udostępnij...
To koniec marzeń o
HSE rozpocznie rekru
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish