Ostatnie dane zaprezentowane przez ministra sprawiedliwości Jima O’Callaghana rzucają chłodne światło na rzeczywistość życia nocnego w Irlandii. Statystyki An Gharda Síochána pokazują, że lokale rozrywkowe coraz częściej stają się areną niebezpiecznych praktyk polegających na celowym podawaniu ludziom substancji odurzających bez ich wiedzy i zgody.
Problem ten, znany powszechnie pod pojęciem „spikingu” i przestał już być marginesem zjawisk społecznych, stając się wyzwaniem dla organów ścigania oraz ustawodawców.
Wzrost zgłoszeń i pułapki definicji
Od 2021 roku do służb porządkowych wpłynęło łącznie 339 oficjalnych doniesień o przypadkach podania substancji lub wstrzyknięcia do ich napojów nieświadomym tego ofiarom. Daje to prawie 68 zarejestrowanych zdarzeń rocznie, w poziom stał się zauważalnie wyższy niż w poprzedniej pięciolatce, gdy roczny wskaźnik wynosił średnio 19 zgłoszeń. W samym 2025 roku odnotowano 58 takich epizodów, a rok wcześniej – 61. Przegląd danych Gardy dowodzi, że zjawisko utrzymało trwałą i niebezpieczną tendencję w przestrzeni publicznej.
Health Service Executive (HSE) zwraca uwagę, że zjawisko przybiera różnorodne formy. Nie chodzi wyłącznie o wsypanie proszku czy wrzucanie pigułki do cudzej szklanki. Mowa również o wprowadzaniu w błąd co do rodzaju serwowanej substancji, bo nawet w ukrytym podawaniu wyższych dawek alkoholu, więc serwowaniu podwójnych porcji alkoholu bez wiedzy zamawiającego, czy dolewaniu mocniejszych trunków do napojów niskoprocentowych. Wszystkie te działania naruszają jednak integralność fizyczną oraz psychiczną ofiary.
Luka prawna i bezkarność sprawców
Obecnie irlandzki kodeks karny kwalifikuje nielegalne podanie substancji jako zatrucie, za co grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Brak jednak precyzyjnego, wyodrębnionego przestępstwa dedykowanego konkretnie praktyce „dopalania” drinków. Przedstawiciel Sinn Féin ds. bezpieczeństwa społecznego Mark Ward podkreśla niepokojący fakt, iż od 2022 roku żadne z doniesień składanych na policję, nie doprowadziło do formalnego oskarżenia ani skazania sprawcy na podstawie istniejących przepisów.
„Średnia liczba zgłoszeń nie może stać się nową normą. Potrzebujemy surowszych kar i przepisów, które bezspornie kwalifikują tego rodzaju zachowania jako ciężkie przestępstwo” – zauważa Mark Ward.
Postulaty zmian legislacyjnych czerpią wzorce z Wielkiej Brytanii, gdzie niedawno wprowadzono osobną kaskadę sankcji za „spiking”, podnosząc wymiar kary do 10 lat więzienia. Za podobną ścieżką opowiadają się organizacje pozarządowe, w tym Centrum ds. Przemocy Seksualnej w Cork, wskazując, że odrębny zapis ustawowy nie tylko ułatwiłby pracę prokuraturze, ale spełniłby kluczową funkcję edukacyjną.
Problem z dowodami i wierzchołek góry lodowej
Eksperci ds. bezpieczeństwa oraz medycyny sądowej akcentują, że oficjalne liczby stanowią zaledwie ułamek rzeczywistego rozmiaru problemu. Dyrektor wykonawcza Rape Crisis Ireland dr Clíona Saidléar zwraca uwagę na barierę biologiczną, bo substancje używane do odurzania są zazwyczaj szybko metabolizowane i usuwane z organizmu, co drastycznie skraca czas na pobranie próbek krwi lub moczu i przedstawienie niepodważalnego dowodu organom ścigania.
Raport Specjalistycznej Jednostki ds. Leczenia Napaści Seksualnych potwierdza tę niepewność. W roku ubiegłym niemal co piąta osoba zgłaszająca się do placówki (19%, czyli 209 osób) wyrażała obawę, że padła ofiarą napaści pod wpływem skrycie podanych środków odurzających lub alkoholu. Kolejne 17% (191 osób) nie miało pewności, co dokładnie wydarzyło się w trakcie feralnego wieczoru.
Społeczna świadomość i zapowiedzi rządu
Choć dr Saidléar przyznaje, że ściganie sprawców na gruncie prawnym jest formalnie możliwe już teraz, to nazwanie problemu wprost w ustawie ma istotne znaczenie. Analogia do przepisów dotyczących nękania i stalkingu pokazuje, że precyzyjna definicja prawna pomaga ofiarom zidentyfikować doznaną krzywdę, a służbom umożliwia szybszą i bardziej zdecydowaną reakcję.
Choć rządowy program zawiera zobowiązanie do zaostrzenia regulacji w walce z dosypywaniem lub dolewaniem substancji do napojów, kluczowym sprawdzianem będzie przekucie obietnic w konkretne zapisy prawne. Dopóki sprawcy pozostają nieuchwytni, bary, puby i kluby nocne w Irlandii będą mierzyć się z kryzysem zaufania ze strony swoich klientów.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Moritz Mentges on Unsplash

