Narodowa sieć handlowa? To może się udać!

Narodowa sieć handlowa może się udać. Taki twór poszanuje polskich producentów i mam tu na myśli nie tylko rolników, ale też takie kategorie jak nabiał, alkohol czy słodycze. Mamy niezłych szkółkarzy, producentów mięsa, kosmetyków, a nawet elektroniki. W każdej kategorii, która jest częścią tortu rynku detalicznego, królem zawsze musi być ktoś z zagranicy, z obcym kapitałem. Można wnioskować, że to boli… i stąd właśnie pomysł na NŚH (Narodową Sieć Handlową). Skoro nazwy Polonez czy Polomarket są już zajęte, zaproponuję taką: Narodowa Sieć Handlowa KOWALSKI.

Fachowcy

W centralach największych sieci handlowych pracuje nawet 1000 osób. Ludzie, którzy kupują towar i przeszukują rynek mają cenną wiedzę i trzeba im dobrze zapłacić. Głośno już było o kupowaniu od znajomego narciarza czy byłego handlarza bronią z Lublina. Ja pamiętam takiego rodzaju “kumoterstwo” w handlu nowoczesnym, ale ono się skończyło w 2003/2004 roku –  po serii aresztowań i nagłośnieniu sprawy. Aktualnie sieci handlowe mają świetny system premiowania kupców z zysku a nie z obrotu – jest to zdrowe dla relacji i zdrowe dla rynku. Jeśli w tej materii nie poskąpi się środków – znajdą się ludzie, którzy oprócz wynagrodzenia netto poczują głębszy sens tworzenia nowej sieci handlowej. Liczyć się też będzie też marketing. Rossmann, Biedronka i Lidl prześcigają się w wydatkach na ten cel. Wiedzą, co robią. Dobra reklama potrafi wejść mocno w głowę ram pam pam pam… Oby nie był to ten poziom, co reklama Poczty Polskiej z 2019 roku. Czuję, że Zenek będzie miał co robić…

Lokalizacje

Przejmowanie, konsolidacja, franczyza – to może się udać. Ale z mojego punktu widzenia, czyli od strony współpracy, nie jest to takie proste. Przecież na rynku mamy Auchan, który przejął Reala, lub Stokrotkę, która przejęła Sano i Aldik. Prognozowanie zamówień do takiej sieci, która jest zlepkiem różnych lokalizacji i metraży nie jest prostym zadaniem. Co innego Rossmann, który ma 1440 sklepów – praktycznie identycznych, logistyka i dostawy są klarowne i sprytne. Można brać wzór z Dino. Sieć z Krotoszyna wszystkie lokalizacje ma swoje, zakupione w konsekwentnie zaplanowanych miejscach. Realizują swój mądry plan – nawet COVID-19 nie był w stanie ich zatrzymać. Lokalizacja ma kluczowe znaczenie. Przecież Skarb Państwa ma mnóstwo działek – często w centrum miast i miasteczek. No, no… może to być strzał w dziesiątkę.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Asortyment

Polski konsument to nie tylko konserwatywny patriota. To też łowca okazji, poszukiwacz nowości, a znajdzie się też koneser produktów premium. Gdzieś w powietrzu wisi hasło „tylko polskie produkty z Ean rozpoczynającym się na 590..” Czy to zadziała? Tak, ale nie na każdej kategorii. Są produkty, które brzmią jak polskie, wyglądają jak polskie, ale ich „większościowym kapitałem” jest zagraniczny podmiot. Nie powinno to boleć, bo Polacy uwielbiają Majonez Winiary, który został przejęty przez Nestle w 2013 roku. Nie może zabraknąć Domestosu, który jest u Unilevera czy też Wódki Żubrówki, której, o zgrozo, właścicielem jest Russian Standard Corporation z siedzibą w Moskwie. Ale z drugiej strony brać ziemniaki z Maroka, albo cebulę z Holandii? To już byłoby faux pas po całości!

Co z tymi rolnikami?

Wiele razy szkoliłem producentów warzyw i owoców. Znany jest mi rynek papryki, pomidorów, truskawek, borówki, cebuli, a nawet fasoli. Tutaj ceny zmieniają się raz w tygodniu – nie jest to łatwy rynek. Zazwyczaj po drodze do sieci handlowej jest kilku pośredników. Jeden skupuje, inny płucze, kolejny ma odpowiednie kartony z „Ryneczkiem Lidla”, a kolejny sprzedaje. Długi łańcuch sprawia, że cena końcowa powinna się podnieść, ale jest inaczej. Sieci nie chcą płacić więcej, więc to biedny rolnik musi sprzedać za niższą cenę. Tak – to patologia pośredników sprawia, że rolnicy pikietują i głośno krzyczą. Rozwiązaniem jest wyedukowanie ich, żeby sami zorganizowali się w grupę i sami pakowali plony. Ale wszyscy wiemy, że zmiana myślenia nie idzie tu jak po maśle… Ale jeśli w Dziale Zakupu NŚH znajdzie się ogarnięty zespół, który skróci łańcuch dostaw i weźmie „bezpośrednio” od rolnika, z pola, to dogodzi i jednej, i drugiej stronie. Konia z rzędem temu, kto to ogarnie.

„NŚH Kowalski” budzi emocje. Z PR-owego punktu widzenia to bardzo dobrze. Na razie jest to szkielet, ale jeśli ktoś ubierze to w ciało, to naprawdę może się udać. Kluczem do sukcesu może okazać się szerokość, a nie głębokość. Zadziałajmy szeroko, dogadzając szerokiej ilości konsumentów. Odrzućmy głębokość – podziały, negatywne emocje i skrajne poglądy, wtedy ludzie przyjdą i będą wydawać zarobione złotówki z radością.

DlaHandlu.pl>>>

Polska-IE: Udostępnij
Leśmian w sieci. Wi
W czasie powyborczym