Czerwiec i lipiec tego roku przejdą do historii europejskiej zoologii pod znakiem wydarzenia bez precedensu. W Fota Wildlife Park, malowniczo położonym na południu Irlandii, doszło do niezwykłej kumulacji narodzin. W zaledwie kilkutygodniowym odstępie na świat przyszły tu mioty dwóch skrajnie zagrożonych gatunków drapieżników: tygrysa sumatrzańskiego oraz lwa azjatyckiego. Co szczególnie istotne, w przypadku sumatrzańskich władców lasów to pierwszy raz w historii irlandzkiego parku, gdy samica powiła więcej niż jedno młode.
Atmosfera w irlandzkim sanktuarium zoologicznym od tygodni gęstniała od tajemniczych odgłosów. Zwiedzający słyszeli ciche piski dochodzące z niedostępnych zakątków tzw. Sanktuarium Azjatyckiego, jednak strażnicy długo trzymali wiadomość w tajemnicy. Obecnie znamy już szczegóły tego podwójnego sukcesu hodowlanego.
Pierwszy przełom nastąpił 16 czerwca. Pięcioletnia tygrysica Jambi, pochodząca z niemieckiego Heidelbergu, powiła dwa zdrowe młode. Ojcem został dwunastoletni Batak – dojrzały, słynący ze spokojnego usposobienia samiec, który mieszka w Fota od ponad dekady. Dla Jambi, określanej przez opiekunów mianem niezwykle ciekawskiej i urokliwej kocicy, to pierwszy miot w życiu. Strażnicy podkreślają jej perfekcyjny instynkt, bo młode rozwijają się pod jej opieką prawidłowo, a matka pozwala im ssać naturalnie, chroniąc je przed wzrokiem ciekawskich.
Z ukrytego domku wyprowadza je na krótko jedynie chłodnymi wieczorami, gdy park pustoszeje z gości.
Zaledwie dwa tygodnie później, 1 lipca, sukces powtórzyła para lwów azjatyckich – Arya oraz Yali. Dziewięcioletnia lwica urodziła trzy młode. To już drugi miot tej pary, stanowiący dowód na wyjątkowo silną więź, jaka połączyła te osobniki. Historia Aryi pokazuje zresztą, jak skomplikowane bywają losy zwierząt w ramach międzynarodowych programów ochronnych. Urodzona w Fota w 2017 roku samica została wytransferowana do ZOO w Helsinkach. Ponieważ nie odnalazła się w tamtejszym stadzie, zapadła decyzja o jej powrocie do Irlandii. Decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę – w rodzinnym parku Arya czuje się doskonale, a dziś z ogromnym poświęceniem opiekuje się swoim nowym potomstwem w legowisku sąsiadującym ze strefą dla zwiedzających.
Aby zrozumieć wagę tych wydarzeń, spojrzeć trzeba na sytuację obu gatunków w ich środowisku naturalnym. To wyścig z czasem, w którym ogrodowe programy hodowlane EEP (European Endangered Species Programme) przestają być jedynie dodatkiem, a stają się wręcz jedyną polisa na przetrwanie.
Tygrys sumatrzański to gatunek krytycznie zagrożony (kategoria CR na Czerwonej Liście IUCN) – to bezpośrednie przedpole całkowitego wyginięcia na wolności. Szacuje się, że w gęstych lasach Sumatry przetrwało mniej niż 350 tych majestatycznych zwierząt. Presja kłusowników oraz nieustanna utrata siedlisk powodują, że każde narodzone w niewoli młode jest na wagę złota dla zachowania puli genetycznej.
Równie dramatyczny, choć nieco inny pod względem dynamiki, jest los lwa azjatyckiego. Dziś gatunek ten tworzy zaledwie jedną dziką populację skupioną w indyjskim lesie Gir. Choć najnowsze dane z 2025 roku wskazują na wzrost liczebności do 891 osobników, zamieszkiwanie jednego, odciętego obszaru niesie ogromne ryzyko. Ewentualna epidemia czy klęska żywiołowa w rezerwacie Gir mogłaby unicestwić cały gatunek. Dlatego rozpraszanie populacji i kontrola genetyczna w europejskich i brytyjskich ośrodkach ma kluczowe znaczenie strategiczne.
Główny strażnik parku John Leahy nie ukrywa wzruszenia. Jak sam przyznaje, zapowiadanie narodzin jednocześnie tygrysów sumatrzańskich i lwów azjatyckich w jednym sezonie wymaga od niego „uszczypnięcia się z niedowierzania”.
Obecnie obydwie matki mają zapewnioną całkowity spokój. Dostęp do rejonów legowisk został czasowo ograniczony, aby uniknąć stresowania samic podczas karmienia. Jeśli jednak młode będą rozwijać się w obecnym tempie, prawdopodobnie za kilka tygodni zwiedzający będą mogli zobaczyć je na własne oczy.
Lato w Fota Wildlife Park obfituje zresztą w inne narodziny. Poza młodymi wielkimi kotami na świat przyszły tu niedawno:
- cielę krytycznie zagrożonej żyrafy nubijskiej,
- dwa młode żubry europejskie,
- rzadki kangur François’a,
- sześć surykatek.
Warto pamiętać, że park w hrabstwie Cork to nie tylko egzotyka. Ośrodek aktywnie angażuje się w ochronę rodzimej, irlandzkiej fauny – współpracuje przy projektach ocalenia kulika wielkiego, derkacza, ropuchy paskówki czy raka pręgowanego.
Niezwykły, podwójny miot drapieżników pokazuje jednak coś więcej niż sprawność techniczną opiekunów. To potężny zastrzyk nadziei dla światowej bioróżnorodności i dowód na to, że systematyczna współpraca międzynarodowa potrafi realnie powstrzymać widmo wyginięcia najrzadszych stworzeń naszej planety.
Bogdan Feręc
Źr. Fota Wildlife Park
Fot. Fota Wildlife Park

