W obliczu narastających napięć transatlantyckich Irlandia apeluje o strategiczną cierpliwość. Premier jasno sygnalizuje, że Unia Europejska nie powinna sięgać po najcięższe instrumenty handlowe wobec Stanów Zjednoczonych, dopóki istnieje przestrzeń do dyplomacji. W jego ocenie przedwczesne użycie ekonomicznej „wielkiej bazooki” może przynieść Europie więcej szkód niż korzyści, przede wszystkim w postaci realnej utraty miejsc pracy.
Stanowisko to kontrastuje z coraz twardszą linią części państw członkowskich UE. Europa reaguje bowiem na eskalację retoryki ze strony Donalda Trumpa, który oświadczył, że „nie ma odwrotu” od dążeń do przejęcia Grenlandii. W odpowiedzi na te deklaracje w Brukseli coraz częściej padają wezwania do uruchomienia instrumentu antyprzemocowego, czyli potężnego mechanizmu handlowego pozwalającego na szerokie sankcje gospodarcze wobec państw trzecich. Francja od tygodni naciska na Komisję Europejską, by była gotowa do użycia tego narzędzia, a według doniesień medialnych poparcie dla takiego podejścia wyraziły również Niemcy. Dla wielu stolic jest to sygnał, że UE powinna pokazać siłę i zdolność do obrony swoich interesów geopolitycznych oraz integralności terytorialnej państw powiązanych z Europą.
Dublin pozostaje jednak sceptyczny i Irlandzki rząd silnie uzależniony od handlu międzynarodowego oraz bezpośrednich inwestycji zagranicznych ostrzega przed spiralą odwetu, która mogłaby szybko przerodzić się w pełnoskalową wojnę handlową. Premier podkreśla, że uderzenie w relacje gospodarcze z USA szczególnie dotknęłoby państwa o otwartych gospodarkach i sektorach silnie powiązanych z rynkiem amerykańskim.
Z irlandzkiej perspektywy instrumenty nacisku powinny być ostatecznością, a nie pierwszym ruchem. Rząd w Dublinie argumentuje, że dyplomacja, nawet w warunkach ostrej retoryki i demonstracyjnej polityki siły, nadal oferuje szansę na deeskalację. Dopiero gdy rozmowy zawiodą, UE powinna rozważyć użycie środków o charakterze represyjnym. Ta ostrożność nie oznacza bierności, lecz próbę narzucenia innej sekwencji działań, więc najpierw negocjacje, potem presja. W irlandzkiej narracji „wielka bazooka” ma pozostać w arsenale, ale schowana i jako środek odstraszania, a nie automatyczna odpowiedź.
*
Debata wokół ewentualnego użycia instrumentu antyprzemocowego pokazuje głębszy problem Unii Europejskiej, głównie jej brak jednomyślności co do tego, jak reagować na agresywną politykę handlową i geopolityczną największych graczy świata. Irlandia przypomina, że siła UE nie polega wyłącznie na zdolności do odwetu, lecz także na umiejętności chłodnej kalkulacji kosztów, zwłaszcza tych, które ponoszą pracownicy i całe sektory gospodarki.
W miarę jak presja polityczna rośnie, a europejskie stolice coraz głośniej mówią o sankcjach, natomiast stanowisko Dublina pozostaje wyraźnym głosem za deeskalacją. To głos, który ostrzega, że w globalnej gospodarce zapalnik łatwo odpalić, ale znacznie trudniej ugasić pożar.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. Kadr z transmisji Dail Eireann

