Najlepsze „33” polskie albumy 2021 roku. „1” miejsce ex equo dla dwóch albumów. Marek Dyjak „Na wzgórzu rozpaczy”.

W finale naszej rocznej ewidencji muzycznej AD 2021 dwa albumy, które mimo, że w warstwie estetyki muzycznej są od siebie odległe, to definitywnie rezonują ze sobą i perfekcyjnie uzupełniają.

W tytułowym nagraniu „Na wzgórzach rozpaczy” Marek Dyjak śpiewa:

„jedyny akt odwagi, to by się nie zabić jeszcze”.

Marek Dyjak podczas jednego z recitali. Fot. z oficjalnego fan – page’a Marka Dyjaka.

Życiorys Marka to gotowy scenariusz na wieloodcieniowy serial. O jego życiu i twórczości od czasów debiutanckiej płyty „Sznyty” opowiadałem nie raz, ani siedemnaście na antenie Radia WNET.

Zresztą i on sam to czynił, goszcząc w moich programach. Znamy się przecież z dawnych czasów lubelskich, kiedy to chłonąc poezję i zapach budzącego się życia wierzyliśmy naiwnie, że wszystko co zamarzymy sobie, będzie na dane.

Tutaj do wysłuchania program z prezentacją platynowej „10” najważniejszych albumów roku 2021 sieci Radia WNET:

Album numer „13” Marek Dyjak nazywa „płytą ostatnią”. Wierzę (znowu naiwnie), że tak nie będzie. Artystą jest bowiem nadczułym.

Marek Dyjak przeszywającym głosem rozcina ludzkie sny o potędze i skalpuje wstyd skrywany pod powiekami, gdy w środku nocy coś każe nam się obudzić.

Marek Dyjak to więcej niż etykietowy „nasz rodzimy Tom Waits i Nick Cave w jednym”. Wiecznie na zewnątrz i w sobie, pozaczasowy samotnik i autsajder z wyboru. A śpiewa wciąż o miłości, tak twierdzi.

A zawsze, kiedy śpiewa, to szarpie ludzkie sumienia i serca.

I taki jest ten album, którego tytuł „Na wzgórzu rozpaczy” zwiastuje spowiedź życia. Życie jest wielką sinusoidą. Wzloty, radość, śmiech przeplatane są upadkami, zwątpieniem, strachem i męczącym znużeniem. Ale przecież każda rozpacz może zmienić się w radość, tak jak płacz w śmiech, a waśń i ferment w zgodę.

I w tym właśnie rozważam przesłanie tej arcypłyty. Kluczem do jej zrozumienia, przynajmniej dla mnie, kamieniem węgielnym jest song „Czarodziejska góra”. To efekt długich rozmów Marka z poetą i pieśniarzem Jankiem Kondrakiem, który prawie 30 lat temu odkrył go dla sceny i śpiewania.

Tutaj do wysłuchania jeden z wywiadów Tomasza Wybranowskiego z Markiem Dyjakiem:

To tekst o nas, czterdziestolatkach, którzy nawet nie znając znakomitej powieści Tomasza Manna dokonują rozliczeń samych ze sobą i robią wielkie zestawienie z życia.

Są tam grzechy, wstydliwe występki i błędne decyzje, wykoślawienia serca i uczuć, kosz dobrych uczynków i cała ciemnica złych, bo ich jest więcej. „Czarodziejska góra” to zwięzła autobiografia Marka Dyjaka, który jako ten ostatni sprawiedliwy nie boi się śpiewać prawdy:

Tu na czarodziejskiej górze piąty krzyżyk na wpół mam

Dawnych lat przerzucam żużel. Dobry moment, jestem sam.

Widzę drogę, która za mną. Z dala lepiej widać ją.

Stare smoki już zabiłem, młodym radzę: idźcie stąd!

Marek Dyjak mawia często, że szczęśliwość nie jest jednoznaczna. Bo jeśli Bóg kogoś kocha, to to wcale nie musi oznaczać, że ów ktoś będzie szczęśliwy. I ta płyta ma znamię tego przeświadczenia, z przejmującym emocjonalnie zagęszczeniem.

Marek śpiewa po prostu o sobie, ale robi to w taki sposób, że przejmujemy i pielęgnujemy jego życiowe przypadki odmieniane przez los. Prawda boli, ale tylko ona nas wyzwala.

„Na wzgórzu rozpaczy”, praktycznie w każdym wersie jest Bóg. Marek Dyjak jest osobą, która bardzo wierzy w Boga. Tyle, że ten Bóg nie jest przyporządkowany do żadnego miejsca modlitw, barw czy szat.

W jednej z rozmów powiedział mi dawno temu, że za wyznawcami Boga uważa tylko tych, którzy po prostu czynią dobro. I to jest zawarte w poetyckiej dumce „Nocnoautobusowa” do której tekst napisał wyjątkowo nie Janek Kondrak ani Robert Kaprzycki tylko Jacek Kleyff.

Muzykę jak zwykle skomponował Marek Tarnowski. Na wyróżnienie zasługują także trzy nagrania instrumentalne, z których „Mistrz i Małgorzata” jest nadprzyrodzonym wstępem do trzeciego najważniejszego nagrania z płyty „List do nieznajomego poety”, który śmiało mogę zadedykować i sobie. Szczególnie z tym oknem, z widokiem na rzekę Liffey, co dzieli Dublin na dwie części.

„Drodzy Państwo, to moja trzynasta i ostatnia płyta w twórczości muzycznej. Nadal będę śpiewał o miłości, bo zawsze o miłość mi chodziło” – napisał Marek Dyjak przed premierą albumu.

Oby nie Marku! I Ty wiesz, dlaczego! – Tomasz Wybranowski.

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Jeziorne "kropki-kre
Poland takes over OS
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська