Na wyspie bez zmian…

Jak zabić optymizm i nadzieję, a jednocześnie dać kolejny powód do wygłoszenia niepochlebnej opinii? Receptę na to ma Wydział Konsularny Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Dublinie.

Zacznijmy od tego, że w niedzielę, nie załatwi się u naszych służb dyplomatycznych na wyspie praktycznie niczego, bo o ile podany jest alarmowy numer telefonu, to połączymy się z Warszawą. Chcąc wczoraj rano uzyskać więcej informacji na temat naszego rodaka Przemysława Piotrowskiego, który od czwartku przebywa na uszkodzonym promie Mistral, a ten cumuje w Zatoce Dublińskiej, czekając na pomoc, o czym napisałem w TYM tekście.

Z obowiązku, postanowiłem po opublikowaniu informacji, skontaktować się z naszymi służbami konsularnymi, by te zapewniły, a za moim pośrednictwem Państwa, że z Panem Przemysławem wszystko jest w porządku, a i otrzyma od naszego przedstawicielstwa dyplomatycznego wszelką niezbędną pomoc. W tym celu zadzwoniłem właśnie na numer alarmowy, gdzie skądinąd miły pan, wypytał mnie o szczegóły sprawy, a i zaznaczył, że skontaktuje się z Dublinem, by ruszyć urzędniczą machinę.

Ta ruszyła, i już po nieco ponad dwóch godzinach od rozmowy z Warszawą, w telefonie usłyszałem przemiły głos Pani konsul dyżurnej, niechaj nazwisko pozostanie moją tajemnicą, bo ta, także pytała o szczegóły całej sprawy, czyli wiedzy szczególnej na ten temat, nie miała.

OK., pomyślałem, jest rano, może jeszcze dział odpowiedzialny za donoszenie, nie rozpoczął swojej pracy, więc nie doniósł, o czym nawiasem mówiąc, pisała też irlandzka prasa, że nasz rodak koczuje na zepsutym promie. Pani konsul zapewniła mnie, co także zostało uwzględnione, jako aktualizacja we wczorajszym tekście, iż sprawą się zajmie.

Niedziela to i czas wypoczynku, czyli zająłem się wypoczywaniem i czekałem. Zdążyłem w tym czasie zrobić sobie przyjemność, czyli kupiłem do mojej kolekcji kolejnego kaktusa, w sklepie na drugim końcu miasta, a i udałem się na targ staroci, który mieści się ponad 10 km od Galway. Po powrocie czekałem nadal, zjadłem obiad, przyjąłem nieoczekiwanego gościa, a po jego wyjściu, zapałałem żądzą wiedzy i odezwał się we mnie głód, tym razem informacyjny.

Była dokładnie godzina 15:34, kiedy wysłałem krótką wiadomość tekstową do Pani konsul, a w tej pytanie, czy wiemy coś więcej o Polaku na statku? Odpowiedź nadeszła lotem błyskawicy, czyli już o 17:22 i w tej znajdowała się odpowiedź, a tak ją odczułem, bym spadał, czyli kontaktował się z „Biurem Rzecznika Prasowego lub Centrum Operacyjnym MSZ w przedmiotowej sprawie”.

Po stracie całego dnia na oczekiwanie zająłem się dalszym drążeniem sprawy i zacząłem szukać numerów telefonów do tychże instytucji, a po ich odnalezieniu, próbowałem uzyskać połączenie. Tak, macie Państwo rację, nikt nie odebrał. Nie wiem, co ja sobie w ogóle myślałem, że Biuro Rzecznika i Centrum Operacyjne MSZ będzie czekać na telefon z Irlandii, a może nawet mój i to w niedzielę? Oj durny ty…, powiedziałem sobie w duchu, ale nie odpuszczałem.

Napisałem więc dwa emaile, wysłałem do Warszawy i czekałem… Kara nadeszła szybko, czyli odpowiedź, a w tej: – Dziękujemy za przesłanie wiadomości i potwierdzamy jej otrzymanie. Biuro Rzecznika Prasowego MSZ. Thank you for sending the message to us. We acknowledge its receipt. The Office of the Spokesperson for the MFA.

Nastała też cisza, czyli do 21:30, nikt słowem się nie odezwał w żaden znany i dostępny ludzkości sposób.

Chciałbym móc przestać to robić, chciałbym przestać opisywać takie dziwne zachowania naszych urzędników, utrzymywanych z pieniędzy podatników, ale im bardziej się staram, tym więcej dostarczają mi powodów, do mówienia o nich, w nie do końca dobrym kontekście.

Dzisiaj wykorzystując nasze inne drogi i możliwości, czyli „czerwony telefon”, skontaktujemy się z Ministerstwem Spraw Zagranicznych w Warszawie, by tam wyjaśnić tę sprawę. Jak zapewniał mnie redaktor Tomasz Wybranowski, temat z całą pewnością poruszony zostanie na antenie radia Wnet.FM i Studia Dublin, do których słuchania, zapraszamy.

*Imię i nazwisko Pani konsul zostały ukryte ze względu na ochronę danych osobowych, chociaż jako urzędnik na służbie państwowej, nie powinna mieć do mnie pretensji, gdybym je ujawnił. Nie mam też pewności, czy numer telefonu, z którego kontaktowała się ze mną Pani konsul, jest służbowym, więc także został ukryty.

Bogdan Feręc

Polska-IE
Fine Gael failing ch
Rząd może wprowadz
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish