Na łożu śmierci

Jak w każdą środę udałem się do stolicy tego pięciomilionowego kraju, by tam nieść radość uszom radiosłuchaczy, czyli jak się mi to niekiedy zarzuca, zmuszać do słuchania głosu mego.

Trudno, taka robota, ale nie zmuszam, bo radio zawsze można wyłączyć albo przestawić na inny program, czyli nie nalegam, abym obecny był w każdym domu. Tak czy inaczej, moje wizyty w Dublinie wiążą się nierozerwalnie z podróżą pociągiem, bo tam i stoliczek i pracować można, gdyż podróż z punktu „A” do punktu „B”, co oznacza trasę Galway – Dublin – Galway zajmuje 2,5 godziny w każdą ze stron, więc bezsensownie gapić się w okno pięć godzin, to strata czasu.  

O podróżach koleją w dosłownym znaczeniu tego słowa kiedy indziej, bo teraz zajmę się moim stanem zdrowia, które właśnie straciłem w Iarnród Éireann.

Samego Irish Rail, nie mogę oskarżyć o zdewastowanie mojego samopoczucia, bo nic takiego nie zrobili, ale współpasażerów już tak, gdyż z lubością wczoraj w pociągu relacji Dublin „Hjuston” – Galway Główny Osobowy, pokasływali, kichali, prychali i co im tam jeszcze na myśl przyszło, robili.

W każdym razie ich prątki, zarazki, bakterie i inne żyjątka, postanowiły mnie dopaść, co w efekcie dało okrutne samopoczucie me, już wczorajszego wieczora.

To tragiczne w skutkach wydarzenie dało temperaturę w wysokości 36,8 stopnia w skali niejakiego Celsjusza, aby wspiąć się do 37,9 kresek i wyżej. Dramat rodzinny rozwijał się w błyskawicznym tempie, bo w ruch poszły sprawne ręce fachowej opieki medycznej, jaką akurat dysponuję, a ta umyśliła sobie zrobić ze mnie bezwolny worek treningowy, aplikując jakąś substancję domięśniową iniekcją. Nie narzekam, ale igła miała grubość przerażającą, a i wytrzymałość, która mur skruszy, czyli weszła w moje nadwątlone chorobą ciało, jak w masło. Ponieważ miałem ograniczone możliwości obrony, poddałem się zabiegom przypominającym medyczne, chociaż miałem wątpliwości, iż takimi są. Usłyszałem natomiast przed ukłuciem, że aplikacja odbędzie się w prawy górny kwadrant mojego pośladka, co miało uwiarygodnić znajomość przez siłę fachową, mojej anatomii, a i podstaw medycyny. Nawiasem mówiąc, nie wiedziałem, że przynajmniej jeden z moich pośladków, ma prawy górny kwadrant, bo jako laik, nazywałem swój odwłok zwykłą…

W każdym razie zastrzyk nie pomógł i choroba toczy mnie, a to objawia się dzisiejszą temperaturą w wysokości 38,1 stopnia.

Zastanawiam się, czy mówić fachowej sile medycznej, że wciąż czuję się źle, bo znowu zapała chęcią mnie kłucia. Czy nie można mi dać jakiejś tabletki, spokojnie ją sobie połknę, bo gardło mam zdrowe, a nie zaraz z zastrzykami lecieć i dziurawić moje powłoki skórne?

Mam nadzieję, że to tylko chwilowa niedyspozycja, bo medycyna mnie w tym przypadku może wykończyć, chociaż mawia się, że jeżeli pacjent wykazuje dużą wolę życia, jak jest w moim przypadku, to medycyna jest bezsilna.

Z łóżka w sypialni – konający Bogdan Feręc ?

Podziel się:

INMO rekomenduje prz
Rozpoczęła się bu
Translate »
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn