Kwestia sprawności systemu ratownictwa medycznego na Zielonej Wyspie od dawna budzi emocje, jednak najnowsze dane ujawnione przez stację RTÉ ukazują skalę zjawiska, której nie da się już zignorować.
Wynika z nich jednoznacznie, że w latach 2021–2025 zarejestrowano ponad 20 tysięcy przypadków, w których czas oczekiwania na przyjazd ambulansu przekroczył pełną godzinę.
Co najbardziej zatrważające, opóźnienia te dotyczyły również zgłoszeń zakwalifikowanych jako absolutny priorytet, w tym najpoważniejszych przypadków zatrzymania akcji serca lub oddechu, oznaczanych kodem fioletowym. Jednak w skrajnych sytuacjach pacjenci czekali na pomoc cztery, pięć, a nawet siedem godzin. W takim przypadku można zadać sobie jedno kluczowe pytanie: kto ponosi odpowiedzialność za ten paraliż i czy wina leży po stronie systemu, czy może samych mieszkańców, wzywających pogotowie do błahych przypadków?
Choć w opinii publicznej powraca argument o nieodpowiedzialnym korzystaniu z numeru alarmowego przez mieszkańców Irlandii, a zgłaszających nawet drobne dolegliwości, twarde dane oraz relacje praktyków wskazują, że główny problem leży znacznie głębiej. U podstaw zatorów stoi powszechny brak zasobów, więc od sprzętu, przez łóżka na oddziałach ratunkowych, po sam personel.
Zjawisko to precyzyjnie opisuje mechanizm blokowania karetek pod szpitalami. Kiedy zespół ratownictwa przywozi pacjenta do szpitala, w którym brakuje wolnych łóżek na SOR-ze, ratownicy nie mogą po prostu przekazać chorego i wrócić do bazy. Zmuszeni są czekać wraz z pacjentem na szpitalnym korytarzu, co nierzadko trwa godzinami.
W tym czasie ambulans, zamiast obsługiwać kolejne zgłoszenia na ulicach czy w domach, pozostaje całkowicie wyłączony z ruchu.
Oto zestawienie, jak dynamicznie narasta obciążenie systemu ratownictwa medycznego w ostatnich latach:
- 2025 rok: Krajowa Służba Pogotowia Ratunkowego (NAS) obsłużyła około 450 000 zgłoszeń alarmowych.
- Wzrost ogólny: Od 2023 roku całkowity popyt na usługi ratownicze podniósł się aż o 23%.
- Pierwsza połowa 2026 roku: Odnotowano kolejny wzrost aktywności o 5,3% w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.
- Skala opóźnień (2021–2025): 20 244 przypadki oczekiwania na karetkę powyżej 60 minut, z czego 46 dotyczyło zgłoszeń o najwyższym statusie zagrożenia życia (fioletowym).
Rosnąca liczba zgłoszeń nakłada się na dramatyczny deficyt kadrowy. Przedstawiciele związku zawodowego SIPTU jednoznacznie wskazują, że obsada pracownicza jest niewystarczająca do obsłużenia obecnego zapotrzebowania społecznego.
Ratownicy medyczni pracują pod permanentną presją, regularnie zostając po godzinach i realizując wyjazdy w odległych rejonach kraju, gdzie brakuje zespołów lokalnych. Taki stan rzeczy prowadzi bezpośrednio do wypalenia zawodowego i narastającej frustracji po obu stronach, czyli zarówno u ratowników, którzy na miejscu zdarzenia spotykają się ze zrozumiałą złością oczekujących rodzin, jak i u samych pacjentów.
Z perspektywy politycznej sytuacja stała się punktem ostrej krytyki adresowanej do Departamentu Zdrowia. Rzecznik Sinn Féin ds. zdrowia David Cullinane podkreśla, że poleganie na nadgodzinach i dobrej woli personelu jest strategią krótkowzroczną i nie do obrony. Szacunki wskazują, że system potrzebuje pilnego zasilenia o co najmniej 2000 dodatkowych ratowników medycznych, aby zasypać lukę kadrową.
Przedstawiciele dyrekcji NAS oraz HSE w odpowiedzi wskazują na realizowane programy transformacji i próbę reorganizacji opieki przedszpitalnej, jednak przy obecnym skokowym wzroście zapotrzebowania, bez masowych inwestycji w ludzi i infrastrukturę, czas reakcji służb pozostanie pod ogromną znakiem zapytania.
*
Tym samym potrzebne są dodatkowe pieniądze na zatrudnienie personelu, zakup sprzętu, a wszystko w chwili, gdy premier ogródkiem, ale zapowiada ograniczenie wydatków, sugerując, że kolejne budżety nie będą „rozdawnicze”. Co ciekawe, cały czas dzieje się to w ramach nadwyżek budżetowych, więc wyższych od zakładanych wpływów do państwowej kasy. Jest jeszcze jedna kwestia, więc udowodnione złe gospodarowanie pieniędzmi przez tutejszy system tzw. opieki zdrowotnej.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE

