Minister Ryan i jego biletowe wizje

Minister transportu Éammon Ryan potrafi mnie zaskoczyć i to właściwie za każdym razem, kiedy otworzy usta.

Tak stało się i teraz kiedy wypowiedział się o ograniczeniu podróży samochodami prywatnymi, bo jego przemyślenia i argumenty, w ogóle do mnie nie trafiają, a wręcz bawią, gdyż dawno zostało udowodnione, że tani transport publiczny, zmniejsza zatłoczenie ulic.

Otóż minister transportu, którym w mojej ocenie nigdy nie powinien nim zostać, stwierdził, że nie będzie najlepszym pomysłem, by ten stał się darmowy, bo podróże do pracy, nie są istotnym elementem wszystkich podróży krajowych. To z kolei doprowadziło ministra do wniosku, że darmowe tramwaje, autobusy i pociągi, dla większości osób w kraju, nie będą najlepsze dla mieszkańców Szmaragdowej Wyspy, bo przestaną używać własnych nóg i rowerów.

Środek zachęcający do korzystania z komunikacji publicznej, nie będzie więc wg szefa resortu transportu najlepszym rozwiązaniem, gdyby komunikacja publiczna w Irlandii była pozbawiona opłat. Nie zachęci to ludzi do spacerów, nie będzie też wpływać na zwiększenie ilości rowerzystów, czyli zamiast wysiąść z samochodów i iść do pracy pieszo, będziemy jeździć autobusami i tramwajami.

Minister mówił też o kosztach dla budżetu, jakie się z tym wiążą, ale skoro nakłada się na nas kolejne obciążenia podatkowe, nic nie stoi na przeszkodzie, by sfinansować transport publiczny z państwowej kasy, więc z naszych pieniędzy.

Tu z kolei zapytam Pana ministra, czy nie o to chodzi rządowi i samemu ministrowi z Partii Zielonych, by zmniejszyć ruch na drogach, a co za tym idzie, emisję spalin? Kiedy zaczynano programy środowiskowe, nawet minister Ryan mówił, że trzeba ludzi odciągnąć od samochodów prywatnych i wepchnąć w objęcia transportu miejskiego. Teraz Éammon Ryan robi woltę i mówi, że nie, bo staniemy się leniwi i nie będziemy chodzić i jeździć rowerami. Argumentacja, której użył minister, jest niczym innym, jak totalną porażką jego procesów myślowych, bo w mojej ocenie, należy zastanowić się najpierw, w jakim kierunku zdążać ma Irlandia? Czy ilość samochodów na ulicach ma tylko wzrastać, bo na tym skończą się pomysły ministra, czy może mamy od takich odchodzić, stając się użytkownikami transportu publicznego? Poza tym, czy teraz kiedy transport publiczny nie działa na najwyższym poziomie, na ulicach mamy tabuny piechurów? Czy drogi zapchane są rowerzystami? Nie, drogi Panie ministrze i ta sytuacja nie zmieni się wcale, bo teraz, wygodniej jest użyć prywatnego samochodu zaparkowanego przed domem, niż iść kilkaset metrów do przystanku tramwajowego lub autobusowego. Jestem skłonny założyć się z Panem ministrem Ryanem, że po grubej obniżce cen na bilety, albo zniesieniu opłat, znacznie więcej osób zacznie używać komunikacji miejskiej, część pozbędzie się samochodów lub dodatkowego samochodu z rodziny, a i znajdzie się więcej takich, którzy zamiast jechać kilka przystanków autobusem, drogę przebywać będą pieszo, by nie czekać na kolejną szansę skorzystania z darmowej podwózki.

Parlamentarny wniosek o zniesienie lub obniżenie opłat za korzystanie z transportu publicznego, a jednocześnie pytanie parlamentarne, zadało ministrowi ugrupowanie People Before Profit, które domaga się jego realizacji.

Bogdan Feręc

Źr: The Times

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Irlandczycy otwarci
Coroczne szczepienie
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська