Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Minister James Six Fingers

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Kiedy rząd z dumnie wypiętą piersią ogłasza publicznie, że zamierza wprowadzić całe społeczeństwo w rozświetloną erę sztucznej inteligencji, człowiek podświadomie oczekuje profesjonalizmu, precyzji oraz chociażby powierzchownego zrozumienia materii. Tymczasem w Irlandii postanowiono podejść do tematu w sposób wybitnie unikalny i swojski. Minister Szkolnictwa Wyższego i Uzupełniającego James Lawless, z pełną powagą i dostojnością zainaugurował kolejny etap rządowego projektu AIReady.ie, po czym dostarczył publiczności najzwyklejszy w świecie powód do złośliwego śmiechu. Do promocji programu, mającego rzekomo uczyć naród cyfrowej przyszłości, użyto grafiki przedstawiającej dłoń o sześciu palcach.

Tak właśnie rozpromowały się ministerialne wysokie technologie, i aż trudno o bardziej malowniczą oraz dotkliwą kompromitację promocyjną na starcie nowej inicjatywy.

Nie od dziś wiadomo, że generałowie technologii generatywnych miewają spore problemy z anatomią homo sapiens. Kończyny górne od lat stanowią dla algorytmów nieprzeniknioną tajemnicę, generując je niekiedy o absurdalnej liczbie stawów i palców. Jednakże fakt, że oficjalny profil ministerialny udostępnia na Facebooku wizerunek mutanta z sześcioma palcami, by promować „podstawowe umiejętności z zakresu sztucznej inteligencji”, zakrawa na wybitne osiągnięcie z zakresu wyrafinowanej ironii losu.

Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że pan minister podszedł do sprawy z niespotykaną dotąd czujnością artystyczną. Być może sześć palców to nie żaden kompromitujący błąd nowicjusza, lecz przemyślana koncepcja marketingowa, symbolizująca nadludzką wydajność, do której dążyć ma każdy mieszkaniec Zielonej Wyspy po ukończeniu darmowego kursu? Wszak dodatkowy palec z pewnością ułatwia szybsze klepanie w klawiaturę i sprawniejsze generowanie kolejnych nieprzemyślanych grafik promocyjnych.

Zabawne, że zaledwie parę chwil po opublikowaniu tego graficznego potworka, pan Lawless brylował na międzynarodowym szczycie w sprawie sztucznej inteligencji w Dublinie. Tam z powagą godną męża stanu ogłaszał rozszerzenie platformy o kolejne setki kursów, a także hucznie zapowiadał tak zwany „Paszport umiejętności AI”. Gdyby owe umiejętności weryfikowano na podstawie grafiki promującej wydarzenie, pierwszym egzaminem kwalifikacyjnym powinno być policzenie własnych palców przed wciśnięciem przycisku „publikuj”.

Smaczku całej tej sytuacji dodaje tło finansowe, które nadało sprawie wymiar mocno groteskowy. Cała inicjatywa, bo obejmująca bezpłatne szkolenia realizowane przez państwową agencję Solas, jest częścią potężnego programu finansowanego z Narodowego Funduszu Szkoleniowego. Mówimy tutaj o kwocie rzędu 150 milionów euro, skierowanej na rozwój szeroko pojętych umiejętności przyszłości. Zatem z jednej strony mamy ogromne nakłady budżetowe, górnolotne deklaracje o budowaniu konkurencyjnej i wykwalifikowanej Irlandii, a także obietnice certyfikatów zyskiwanych przez emerytów i właścicieli małych firm. Z drugiej zaś strony dostajemy absolutnie podstawowy błąd kompozycyjny, który wyłapałby każdy nastolatek stawiający pierwsze kroki w bezpłatnych generatorach obrazów.

Sytuacja ta doskonale pokazuje, jak w praktyce wygląda wdrażanie cyfrowych nowinek przez biurokratyczne machiny:

Samo dossier szkoleniowe AIReady.ie zakłada nauczanie ludzi rozpoznawania oszustw cyfrowych oraz sprawnego wykorzystywania narzędzi AI w życiu codziennym. Wypadałoby zatem zalecić samemu Departamentowi Szkolnictwa Wyższego i Uzupełniającego zapisanie się na pierwszy lepszy moduł z tej listy. Być może już na zajęciach wstępnych, ktoś wytłumaczy urzędnikom odpowiedzialnym za wizerunek ministra, na czym polega weryfikacja wygenerowanego materiału przed zaprezentowaniem go setkom tysięcy wyborców.

W oświadczeniu wydanym z okazji ogłoszenia nowej fazy projektu minister z powagą przekonywał, że rząd ma bezwzględny obowiązek zapewnić każdemu obywatelowi możliwość uczestnictwa w wielkiej transformacji technologicznej. Dodał również, że sukces będzie mierzony liczbą osób, którym umożliwi się korzystanie z nowoczesnych narzędzi. Patrząc natomiast na nowopowstałą grafikę, wypada mieć nadzieję, że owa transformacja nie wymusi zmiany w podręcznikach anatomii, które rodem są z filmów science fiction.

Czekając na kolejne etapy wdrażania paszportu umiejętności cyfrowych na początku 2027 roku, pozostaje jedynie obserwować dalsze poczynania urzędników.

James Six Fingers i jego ekipa udowodnili bowiem, że choć sztuczna inteligencja miewa swoje wyraźne ograniczenia, to ludzka bezmyślność przy jej użyciu wciąż nie zna żadnych granic.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Fot. Media społecznościowe James Lawless TD

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version