Minister Harris podziękował za interwencję Gardy

W niedzielę przed domem ministra zdrowia Simona Harrisa zebrała się grupa protestujących, którzy wyrażali swoje niezadowolenie z prowadzonych negocjacji z pielęgniarkami, ale też w kwestii przekroczenia budżetu przeznaczonego na szpital dziecięcy.

Na miejsce zostali wezwani funkcjonariusze An Garda Siochána i przekonali demonstrujących, aby opuścili to miejsce. Z oświadczenia Gardy wiemy, iż osoby protestujące przed domem ministra w hrabstwie Wicklow, gdzie mieszka z żoną i trzytygodniową córeczką, w spokoju opuścili miejsce demonstracji i nie było konieczne użycie żadnych środków przymusu bezpośredniego.

Po interwencji minister Harris podziękował policjantom za sprawną akcję i zapewnienie spokoju jego rodzinie.

Sprawę skomentowali politycy różnych opcji, a we wszystkich wypowiedziach słychać było słowa krytyki pod adresem protestujących, bo ich działania uznano za nieodpowiednie. Politycy mówili, iż dom ministra, nie jest odpowiednim miejscem do demonstrowania poglądów, gdyż każdy mieszkaniec Irlandii, niezależnie od tego, jaką wykonuje pracę, ma prawo do życia prywatnego.

Zarówno przedstawicielka Sinn Féin, jak i koledzy z ugrupowania Fine Gael, ale też Partia Pracy i Zieloni uznali, iż w demokratycznym kraju, takie demonstracje mogą, a nawet powinny się odbywać, do czego prawo ma społeczeństwo, ale np. pod miejscem pracy polityka, czyli w tym przypadku Ministerstwem Zdrowia.

Zakłócanie spokoju domu, może spotkać się z karą, o czym mówią przepisy dotyczące ochrony urzędników państwowych, dodali komentujący sprawę w mediach społecznościowych politycy.

Bogdan Feręc

Źr: Facebook/Twitter/Garda

Znajdź nas:

Rząd dobrze radzi s
BIEGAŁ W CENTRUM MI
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn