Gdy koszty budowy Narodowego Szpitala Dziecięcego eksplodowały do niespotykanych wcześniej rozmiarów, a termin jego otwarcia wciąż pozostaje niepewny, wokół projektu nadal krążą ogromne pieniądze. Tym razem uwagę zwracają nie wykonawcy czy konsultanci budowlani, lecz firma public relations zatrudniona przez państwowy organ nadzorujący inwestycję.
Nowe sprawozdania finansowe pokazują, że całkowite wynagrodzenia dyrektorów i personelu zarządzającego kluczowymi klientami w Q4 PR Ltd wzrosły w ubiegłym roku do 3,47 mln euro. Oznacza to wzrost o 7 proc. w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy. Na tę kwotę składają się pensje w wysokości 3,34 mln euro oraz składki emerytalne wynoszące 135 tys. euro.
Trudno nie zauważyć kontrastu. Podczas gdy podatnicy od lat słyszą kolejne wyjaśnienia dotyczące opóźnień, przekroczeń budżetu i problemów organizacyjnych związanych z Narodowym Szpitalem Dziecięcym, osoby odpowiedzialne za komunikację wokół projektu inkasują milionowe wynagrodzenia. Q4 PR świadczy usługi dla Narodowej Rady ds. Rozwoju Szpitala Pediatrycznego, która nadzoruje budowę placówki. Zamówienia publiczne pokazują, że tylko w drugim kwartale 2025 roku firma otrzymała niemal 260 tys. euro za działania związane z komunikacją społeczną, relacjami z mediami oraz kontaktami z zainteresowanymi stronami. W latach 2022–2024 na podobne usługi przekazano jej kolejne 672 tys. euro.
Oczywiście każda duża inwestycja wymaga komunikacji. Problem polega jednak na tym, że Narodowy Szpital Dziecięcy od dawna przestał być zwykłym projektem infrastrukturalnym. Stał się symbolem kosztownych błędów, nieudolnego zarządzania i braku odpowiedzialności za publiczne pieniądze. Pierwotnie szpital miał kosztować ułamek obecnej kwoty. Tymczasem koszty inwestycji rosły niemal z roku na rok, osiągając poziom, który jeszcze dekadę temu wydawał się niewyobrażalny. Jednocześnie mieszkańcy Irlandii nadal nie wiedzą dokładnie, kiedy placówka przyjmie pierwszych pacjentów.
W tym kontekście szczególnie irytujące są informacje o milionowych pakietach wynagrodzeń w firmie odpowiedzialnej między innymi za relacje medialne wokół projektu. Jeszcze bardziej może denerwować podatników, że zysk przedsiębiorstwa, dodatni, wzrósł w minionym roku jedynie o nieco ponad 36 tys. euro i był znacząco niższy niż rok wcześniej. Mimo to wynagrodzenia kadry kierowniczej nadal rosły.
Wśród dyrektorów firmy znajdują się osoby od lat związane z irlandzkim światem polityki, mediów i korporacji, w tym były rzecznik Fianna Fáil Martin Mackin, była dziennikarka biznesowa i doradczyni polityczna Jackie Gallagher, były dyrektor ds. komunikacji Eircom Gerry O’Sullivan oraz była dyrektor marketingu Esat Telecom Angie Kinane, którzy posiadają równe udziały w przedsiębiorstwie. Nie ma oczywiście dowodów na jakiekolwiek nieprawidłowości w działalności firmy. Nie o to jednak chodzi. Prawdziwe pytanie brzmi, dlaczego wokół projektu, który dla wielu obywateli stał się symbolem publicznej porażki, nadal funkcjonuje ekosystem dobrze opłacanych konsultantów, specjalistów od komunikacji i doradców.
Dla przeciętnego podatnika sytuacja wygląda bowiem absurdalnie. Szpital nie został jeszcze otwarty, a koszty inwestycji wielokrotnie przekroczyły pierwotne założenia. Kolejne terminy oddania obiektu przesuwano, jednak osoby zajmujące się komunikowaniem tego procesu mogą liczyć na wynagrodzenia liczone w milionach euro.
To właśnie dlatego Narodowy Szpital Dziecięcy pozostaje polityczną raną, która nie będzie chciała się długo zagoić. Nie tylko dlatego, że kosztował znacznie więcej, niż obiecywano społeczeństwu, a także dlatego, że coraz więcej ludzi odnosi wrażenie, iż niezależnie od tego, jak bardzo projekt wymyka się spod kontroli, zawsze znajdzie się ktoś, kto na tej historii zarobi.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. Wizualizacja NCH

