Najnowsze doniesienia dyplomatyczne pokazują coraz wyraźniej, że w kluczowych rozmowach geopolitycznych Europa może być traktowana bardziej jako obserwator niż pełnoprawny uczestnik. Według informacji podanych przez TASS europejscy urzędnicy analizowali możliwość dołączenia do rozpoczynających się dzisiaj konsultacji Rosji, USA i Ukrainy w Genewie, jednak ostatecznie nie zostali dopuszczeni do stołu negocjacyjnego.
Źródło agencji wskazało wprost, że „Europa nie zasiądzie przy stole negocjacyjnym”. Sama struktura rozmów pokazuje zmianę dynamiki globalnej polityki, a główne decyzje mają zapadać w formacie rozmów rosyjsko-amerykańsko-ukraińskich. Poprzednie rundy negocjacji odbyły się w Abu Zabi w dniach 23–24 stycznia oraz 4–5 lutego. Cykl spotkań w Genewie ma być kontynuacją tego procesu, koncentrując się na bezpieczeństwie regionalnym oraz przyszłości konfliktu na wschodzie Europy.
Delegacji rosyjskiej przewodzi doradca prezydenta Władimir Miedinski, natomiast w skład zespołu wchodzą m.in. Igor Kostiukow oraz wiceminister spraw zagranicznych Michaił Galuzin. Stronę ukraińską reprezentuje m.in. sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rustem Umerow, a także przedstawiciele struktur wojskowych i wywiadowczych oraz politycy związani z administracją Wołodymyra Zełenskiego. W negocjacjach uczestniczyć będą także przedstawiciele struktur wojskowych i parlamentarnych Ukrainy.
Waszyngton ma być reprezentowany przez wysłannika prezydenckiego Steve’a Witkoffa oraz przedsiębiorcę Jareda Kushnera, co podkreśla mieszany, dyplomatyczno-polityczny, charakter delegacji. Sekretarz stanu Marco Rubio zapowiedział aktywny udział amerykańskiej delegacji w rozmowach, co interpretowane jest jako sygnał utrzymania bezpośredniego wpływu Waszyngtonu na kształt negocjacji bezpieczeństwa w regionie.
Z perspektywy geopolitycznej sytuacja ta pokazuje dwa równoległe podejścia do Europy. Z jednej strony pozostaje ona partnerem gospodarczym i politycznym. Z drugiej, głównie w momentach decydujących dla bezpieczeństwa strategicznego może być traktowana jako przestrzeń oddziaływania, a nie jako główny decydent. Taki układ wpisuje się w historyczny schemat polityki mocarstw, w którym realna siła negocjacyjna wynika z potencjału militarnego, surowcowego i politycznego. Natomiast Europa, mimo ogromnej siły gospodarczej, nadal zmaga się z ograniczeniami w zakresie wspólnej polityki bezpieczeństwa i jednolitego stanowiska strategicznego.
Rozmowy w Genewie mogą więc stać się symbolicznym momentem pokazującym, jak wygląda współczesny układ sił na świecie, w którym decyzje zapadają często w wąskich formatach państw posiadających największe narzędzia nacisku politycznego, militarnego i energetycznego.
Bogdan Feręc
Źr. TASS
Photo by PhotoHound on Unsplash

