Debata publiczna na temat obecności najmłodszych użytkowników w przestrzeni internetowej osiągnęła punkt, w którym racjonalna analiza systemowa ustępuje miejsca skrajnym, a momentami osobliwym koncepcjom politycznym.
Zamiast precyzyjnej weryfikacji zagrożeń i egzekwowania odpowiedzialności od dostawców technologii, na europejskich salonach dominuje licytacja na granice wiekowe oraz postulaty odcinania całych pokoleń od cyfrowej rzeczywistości. Gdy z jednej strony słyszymy propozycje twardych zakazów, a z drugiej głosy nawołujące do konstruktywnej regulacji samych mechanizmów platform, warto więc zadać pytanie o rzeczywistą skuteczność proponowanych rozwiązań.
Obecny moment w cyfrowej polityce Unii Europejskiej można bez przesady określić mianem przełomowego, choć kierunek obierany przez ustawodawców budzi spore wątpliwości badaczy rynku. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przygotowuje się do zaprezentowania planów wprowadzających ograniczenia w dostępie do sieci dla osób poniżej 13. roku życia.
Niektóre państwa członkowskie postanowiły jednak pójść znacznie dalej. Francja głośno optuje za podniesieniem tej granicy do 15 lat, podczas gdy władze w Dublinie opowiedziały się za całkowitym zakazem korzystania z mediów społecznościowych przez młodzież poniżej 16. roku życia, postulując jednocześnie wypracowanie jednolitego stanowiska na poziomie całej Wspólnoty.
Tego rodzaju próby odgórnego sterowania zachowaniami społecznymi wyglądają efektownie na papierze, lecz w praktyce rodzą fundamentalny problem egzekwowania oraz pomijają specyfikę cyfrowego środowiska, w którym wychowuje się młode pokolenie.
W opozycji do pomysłów bazujących na prostej prohibicji staje Coimisiún na Meán – irlandzki organ nadzorujący media. Jego przewodniczący Jeremy Godfrey zwraca uwagę na istotny niuans, który umyka wielu politykom. czyli kluczem do ochrony nieletnich nie jest izolacja od technologii, lecz eliminacja niebezpiecznych rozwiązań z samych produktów cyfrowych.
Zamiast eliminować użytkowników ze względu na wiek, organ ten postuluje wprowadzenie obowiązkowych, restrykcyjnych standardów bezpieczeństwa. Platformy, które nie spełnią kryteriów dotyczących ochrony najmłodszych, powinny zostać po prostu pozbawione prawa do udostępniania swoich usług niepełnoletnim.
W praktyce oznacza to uderzenie w najbardziej toksyczne rozwiązania, które zostały zaprojektowane z myślą o natychmiastowym uzależnianiu odbiorcy. Do najbardziej szkodliwych elementów należą:
- mechanizmy nieskończonego przewijania treści (tzw. infinite scroll),
- systemy podtrzymywania ciągłości interakcji (streaks),
- algorytmy automatycznego odtwarzania kolejnych materiałów wideo,
- architektoniczne przyzwolenie na nieskrępowany kontakt dorosłych użytkowników z dziećmi.
Podejście to zakłada również wprowadzenie obligatoryjnych ograniczeń czasowych, mechanizmów kontroli czasu spędzanego przed ekranem oraz wdrożenie intuicyjnych, skutecznych narzędzi kontroli rodzicielskiej. Stanowisko to nie stanowi bezpośredniej opozycji wobec dążeń rządowych, lecz przenosi ciężar odpowiedzialności z młodych odbiorców na podmioty gospodarcze czerpiące zyski z ich uwagi.
Rzeczywistą weryfikacją pomysłów legislacyjnych są postawy samych zainteresowanych, czyli dzieci oraz ich prawnych opiekunów. Z raportu Coimisiún na Meán zatytułowanego „Bezpieczeństwo w sieci i cyfrowe życie dzieci” jednoznacznie wynika, że proste zakazy mijają się z społecznym zapotrzebowaniem oraz logiką codziennego życia. Badanie przeprowadzone na próbie 1002 dzieci w wieku od 9 do 17 lat oraz ich rodziców rzuca nowe światło na ten problem:
Zdecydowana większość młodych respondentów uważa, że znacznie lepszym rozwiązaniem od prawnych restrykcji jest systematyczna edukacja w zakresie bezpiecznego poruszania się w sieci. Co ciekawe, pogląd ten podziela blisko połowa rodziców, wskazując edukację jako priorytet w działaniach profilaktycznych. Ponadto dorośli opiekunowie w większości zgadzają się ze stwierdzeniem, że twardy zakaz pozostanie rozwiązaniem czysto teoretycznym, ponieważ dzieci bez większych przeszkód znajdą sposoby na jego obejście.
Tematyka ta stała się kluczowym punktem dyskusji podczas międzynarodowej konferencji na Dublińskim Zamku, gdzie decydenci, przedstawiciele branży technologicznej, regulatorzy oraz sama młodzież próbowali nakreślić ramy nowej polityki bezpieczeństwa. Jak zauważył minister kultury, komunikacji i sportu Patrick O’Donovan – wspólnota europejska znajduje się w punkcie zwrotnym.
Odejście od naiwnej wiary w skuteczność odgórnych zakazów wiekowych na rzecz bezwzględnego egzekwowania bezpiecznych projektów oprogramowania (tzw. safety by design) wydaje się jedyną dojrzałą drogą.
Zamiast mnożyć przepisy, których nikt nie jest w stanie wyegzekwować, europejscy regulatorzy powinni skupić się na zmuszeniu gigantów technologicznych do przebudowy ich modeli biznesowych. Bezpieczne środowisko cyfrowe nie powstanie poprzez stawianie cyfrowych murów, lecz przez eliminację fundamentów, które czynią je niebezpiecznym.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Mariia Berezovsky on Unsplash

