Micheál Martin – przyszły premier?

Oby nie, jednak teoretycznie ma rację, teoretycznie może się tak stać i teoretycznie ma szansę, ale praktyka nie idzie zazwyczaj w parze z teorią, więc wiara w tym przypadku to chyba trochę mało.

W wywiadzie, jakiego udzielił lider Fianna Fáil gazecie Independent czytamy, iż Micheál Martin jest przekonany, że będzie kolejnym premierem tego kraju, a na dodatek jego partia będzie pierwszym ugrupowaniem politycznym w Irlandii. Wg Martina, sondaże już teraz wskazują, że obecna ekipa rządząca trochę się zużyła, więc i znudził się społeczeństwu premier Varadkar, a na dodatek wciąż nierozwiązane problemy mieszkaniowe i zdrowotne, ciągnąć będą Fine Gael w dół, czyli przegra kolejne wybory ogólne.

Źr: Independent

Co ciekawe, Micheál Martin nie wypowiada swoich słów w trybie przypuszczającym i jest pełen wiary, iż zostanie premierem, jednak to akurat nie do końca zależy od niego, a od elektoratu, który, jako partię rządzącą wskazać musi Fianna Fáil.

Sam Martin i jego ugrupowanie zdaje się odzyskiwać spokój i pewność po wydarzeniach z ostatnich lat, a i ma chyba nadzieję, że wyborcy zapomnieli, kto wprowadził ich w potężny kryzys gospodarczy, chociaż nie do końca było to winą Fianny. Ugrupowaniu zarzucano ówcześnie, iż będąc u steru państwa, nie zareagowało w odpowiedni sposób na wydarzenia poprzedzające kryzys, co po pierwsze wywołało spory chaos w kraju, ale i doprowadziło do jego upadku finansowo-gospodarczego, co z kolei stało się przyczyną zdetronizowaniem „FF” i obsadzeniem rządu politykami Fine Gael.

O ile twardy elektorat Fianny, mógł wybaczyć po 10 latach potknięcie zakończone katastrofą gospodarczą, to pamiętają to z całą pewnością przeciwnicy partii, a i osoby, które decydują się na oddanie głosu w ostatniej chwili. W tym przypadku, czyli niezdecydowanych, istnieje też pewne ryzyko dla Fianna Fáil, bo wyborca ma wtedy dużo czasu na śledzenie przedwyborczych poczynań partii, analizowanie składanych propozycji, a to może skłaniać go do refleksji, więc i dogłębnej analizy programu wyborczego.

Ten natomiast będzie z całą pewnością ukierunkowany socjalnie, bo to zawsze się sprawdza, czyli rozdawnictwo nieswoich pieniędzy zapowiadane będzie, ale w formie wsparcia ludzi pracy i najsłabszych członków społeczeństwa. Takie obietnice i działania, dodam, że, co gorsze, Fianna Fáil może oczywiście spełnić, bo ugrupowanie Martina lubiło jawić się, jako organ prospołeczny, a w mojej opinii kupować sobie przychylność wyborców ich własnymi pieniędzmi.

Niestety program wyborczy Fianny nie różni się zbytnio od obecnie prezentowanej linii programowej Fine Gael, która prowadzi kraj, ku „świetlanej przyszłości”, a w tym znajduje się całkiem duża ilość obietnic i te po pierwsze próbuje już realizować aktualna ekipa, a i całkiem sporo kosztują. Idąc tym tropem, pamiętać należy, że Fianna Fáil i jej recepty na wybudowanie dużej ilości domów oraz skrócenie kolejek do szpitali mogłyby zostać zrealizowane już teraz i wystarczyło przekonać podczas negocjacji rząd o dalszym jego wsparciu, ale dopiero wówczas, gdy zostanie wprowadzony program naprawczy np. dotyczący likwidacji bezdomności.

Tak jednak się nie stało i Fianna, chociaż twardo negocjowała, robiła to wyłącznie dla siebie, by w oczach własnych wyborców wyglądać na twardego partnera, a i ugrupowanie posiadające moc sprawczą. To oczywiście pozory, bo o ile Fine Gael zgodziło się na kilka rozwiązań proponowanych przez Fiannę, to jak widać do tej pory, realizowana jest jedynie słuszna linia rządu, czyli program Fine Gael.

Wybory do parlamentu, jeżeli odbywać się będą w terminie, przypadają na rok następny, więc na okres, kiedy Wielkiej Brytanii prawdopodobnie nie będzie już w Unii Europejskiej, a to może oznaczać większy lub mniejszy kryzys. W takim momencie i czy się to nam podoba, czy też nie, Fine Gael sprawdza się lepiej, bo umie twardo powiedzieć społeczeństwu, że nadszedł czas oszczędności. Popularności takie działania nie przysparzają, a ugrupowanie rządzące nie do końca jest sprawcą poprawy sytuacji gospodarczej w kraju, ale wykorzystując mechanizmy gospodarki międzynarodowej, może złagodzić skutki ewentualnego kryzysu. Wydaje się również, iż jeżeli Brexit przyniesie zawirowania gospodarcze dla Irlandii przed wyborami ogólnymi, ten fakt zostanie użyty jako argument przeciwko Fiannie. Otóż przedstawiając problemy gospodarcze, jako do opanowania w krótkim czasie, a i wspominając lata 2008 – 2009, kiedy po rządach Fianny Fine Gael przejęło zrujnowaną gospodarkę, może i nie zdobędą większości pozwalającej na samodzielne rządzenie, ale nadal pozostanie pierwszą siłą w kraju.

Mówiąc teraz z rozbrajającą szczerością, stwierdzę, że jedną z gorszych rzeczy, jakie mogą przytrafić się w najbliższym czasie Irlandii, będzie powrót Fianna Fáil do władzy i tę, a już dawno głoszoną opinię, podtrzymuję.

Bogdan Feręc

Znajdź nas:

Paul and Sharon Moll
Kiedy wyjdą?
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn