Nielegalne parkowanie rzadko trafia na pierwsze strony gazet, bo wydaje się grzechem powszednim wielkiego miasta. Ot, źle postawiony samochód, chwila wygody kosztem porządku. Tymczasem dane z Dublina pokazują, że mamy do czynienia nie z drobną niedogodnością, lecz z trwałym problemem miejskim, który dotyka infrastruktury, bezpieczeństwa i jakości życia mieszkańców.
W 2025 roku w stolicy Irlandii zablokowano niemal 43 tysiące pojazdów zaparkowanych niezgodnie z przepisami. Choć ogólna liczba blokad spadła o 6 procent do nieco poniżej 44 tysięcy, skala zjawiska pozostaje ogromna. To tysiące codziennych interwencji, tysiące konfliktów między kierowcami a miastem i tysiące sygnałów, że system parkowania wciąż nie działa tak, jak powinien.
Symbolem tego problemu stała się South Circular Road, jedna z najdłuższych i najbardziej obciążonych arterii Dublina. W minionym roku to właśnie ona wyprzedziła Merrion Square South i stała się miejscem, gdzie funkcjonariusze odpowiedzialni za egzekwowanie przepisów założyli najwięcej blokad. Nie jest to przypadek. Długa, ruchliwa droga, łącząca różne dzielnice, od lat balansuje między funkcją tranzytową a lokalną. Gdy brakuje miejsc parkingowych, a presja czasu rośnie, przepisy przegrywają z codzienną improwizacją kierowców.
Mechanizm sankcji jest prosty, ale dotkliwy. Opłata w wysokości 125 euro pozwala na zdjęcie blokady z koła. Jeśli jednak kierowca nie ureguluje należności w ciągu 24 godzin, samochód zostaje odholowany na parking, co podnosi koszty, a problem jednego źle zaparkowanego auta zamienia się w finansowy cios i logistyczny koszmar. Miasto wysyła jasny sygnał: cierpliwość ma swoje granice.
Statystyki pokazują jednak coś więcej niż tylko skuteczność służb. Pokazują napięcie między rosnącą liczbą samochodów a przestrzenią miejską, która nie jest z gumy. Nielegalne parkowanie blokuje pasy ruchu, utrudnia przejazd komunikacji publicznej, spowalnia służby ratunkowe i pogarsza bezpieczeństwo pieszych. To problem systemowy, nie wyłącznie kwestia dyscypliny jednostek.
Dublin, jak wiele europejskich metropolii, stoi przed wyborem albo dalej reagować blokadami i holowaniem, albo odważniej przebudować politykę transportową i parkingową. Dane z South Circular Road są ostrzeżeniem. Miasto, które toleruje codzienny chaos na krawężnikach, prędzej czy później zapłaci za to jeszcze większymi korkami, frustracją i utratą zaufania mieszkańców. Nielegalne parkowanie to nie drobiazg, a papierek lakmusowy tego, jak bardzo miasto panuje nad własną przestrzenią.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Alex Plesovskich on Unsplash

