Projekt budowy dublińskiego metra, znany jako MetroLink, oficjalnie wszedł w nową fazę deklaratywnej rzeczywistości. Minister transportu Darragh O’Brien z satysfakcją obwieścił, że rząd zatwierdził uruchomienie etapu przetargowego i dał zielone światło dla inwestycji.
Do tradycyjnego zestawu politycznych deklaracji o realizacji zadania w terminie i wyznaczonym budżecie dołączyły jednak dwie wyjątkowo konkretne informacje. Po pierwsze, szacowany koszt przedsięwzięcia wzrósł w ciągu ostatnich czterech lat ponad dwukrotnie. Po drugie, kluczowe prace budowlane wystartują dopiero w 2028 roku, co oznacza wyraźne przesunięcie dotychczas zapowiadanych terminów.
Zgodnie z nowo przedstawioną analizą biznesową, szacowany koszt budowy 19-kilometrowej linii wynosi obecnie od 14,44 do 17,49 miliarda euro, przy czym wartość centralna została wyznaczona na poziomie 15,75 miliarda euro. Ostateczny przedział cenowy wyklarować się ma po wpłynięciu ofert rynkowych, jednak już teraz skala wydatków pozycjonuje MetroLink, jako jedno z najdroższych przedsięwzięć infrastrukturalnych w historii kraju.
Lata przygotowań i przesuwanie horyzontu
Idea połączenia podziemną koleją centrum stolicy, lotniska oraz północnych przedmieść nie jest pomysłem nowym. Pierwsze koncepcje, w tym powoływany przez samego ministra projekt Metro North – sięgają 2005 roku. Mimo wydania na przestrzeni minionych dekad setek milionów euro na dokumentację, analizy i kolejne warianty tras, do dziś w ziemi nie wywiercono ani jednego metra tunelu.
Przedstawiony harmonogram zakłada natomiast, że w roku przyszłym rozpoczną się jedynie wstępne prace przygotowawcze, obejmujące przebudowę podziemnych sieci i uporządkowanie terenów pod budowę. Właściwe drążenie tuneli oraz wznoszenie konstrukcji 16 stacji ma ruszyć dopiero w 2028 roku.
Jak stwierdził minister przyszłego metra, czyli transportu, złożoność projektu oraz opóźnienia na etapie startu sprawiają, że uruchomienie przewozów pasażerskich prognozowane jest – w optymistycznym wariancie, za 10 do 12 lat.
Obietnice kontroli i skala korzyści
Przedstawiciele resortu transportu przekonują, że gigantyczny budżet i wydłużony czas realizacji będą ściśle kontrolowane. Żeby zapobiec dalszemu wzrostowi kosztów, powołane mają zostać dedykowane struktury nadzorcze, a umowy przetargowe zostaną obwarowane rygorystycznymi wymogami dotyczącymi terminowości. Minister O’Brien podkreśla, że kwoty zostały poddane weryfikacji przez Krajowy Urząd Transportu (NTA), Transport Infrastructure Ireland (TII) oraz niezależnych ekspertów.
Inwestycja ma fundamentalnie zmienić system mobilności w strefie, gdzie będzie przebiegać, a przyszła linia charakteryzować się ma następującymi parametrami operacyjnymi:
- Zasięg i wydajność: Trasa o długości 19 km, obsługiwana przez 64-metrowe pociągi kursujące w godzinach szczytu co 3 minuty, z zdolnością przewozową do 20 000 pasażerów na godzinę.
- Kluczowe punkty: Przystanki przy lotnisku w Dublinie, w dzielnicy Ballymun, przy szpitalach Mater i Rotunda oraz w ścisłym centrum miasta.
- Wpływ społeczny i mieszkaniowy: Poprawa dostępności komunikacyjnej dla 330 000 mieszkańców korytarza transportowego oraz impuls do budowy około 77 000 nowych domów i mieszkań.
- Zaplecze wykonawcze: W szczytowym momencie budowy przy projekcie ma pracować około 8000 osób, dla których zaplanowano budowę dedykowanych osiedli pracowniczych.
Skala zapowiadanych korzyści dla stolicy pozostaje niepodważalna. Jednak powtarzający się schemat rosnących wycen i przesuwanych terminów sprawia, że do kolejnych zapewnień o kontroli nad harmonogramem mieszkańcy Dublina podchodzą z dużą powściągliwością.
Wszelkie deklaracje o sprawnym przebiegu prac zweryfikuje dopiero rynek wykonawczy, a pierwsze jaskółki zobaczymy podczas rozstrzygania nadchodzących przetargów.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Diego Marín on Unsplash

