Melina na telefon

W Irlandii rozwija się rynek usług telefonicznych, a te, chociaż nielegalne, oferują dostawy alkoholu wszystkim, którzy tego oczekują.

Rynek nie znosi próżni, nawet czarny rynek i wprowadzenie ograniczeń w handlu, zamknięcie knajp i pubów, wywołało potrzebę zdobycia alkoholu, kiedy podczas równie nielegalnej imprezy, nagle zaczyna go brakować. Tak właśnie irlandzkie władze wywołały na własne życzenie problem, z którym będą musiały mierzyć się prawdopodobnie przez wiele lat.

Kiedy zabraknie Ci alkoholu, a zabawa trwa w najlepsze, zawsze możesz skorzystać z deski ratunkowej, więc zadzwonić do odpowiedniej osoby, a ta, dostarczy pod wskazany adres oczekiwany trunek. Mobilne meliny działają obecnie w największych miastach Irlandii i tajemnicą poliszynela jest, gdzie należy się zgłosić, by alkohol nabyć i to o każdej porze dnia oraz nocy.

Na nowe zjawisko, które obecnie stale się rozwija, uwagę zwróciła senator Fine Gael z Dublina Mary Seery-Kearney, która wezwała władze kraju i Gardę, by się tym zajęły. Jak dodała Pani senator, wielu kupujących, co ma wynikać z zebranych przez parlamentarzystkę informacji, to osoby nieletnie, co wskazuje, że prawo łamane jest na wielu frontach.

To nie wszystkie usługi świadczone w porze nocnej, bo dostawcy alkoholu, oferują szerszy asortyment, więc mogą dostarczyć także papierosy z przemytu, jak i środki odurzające. To z kolei zmieniło całkowicie rynek tych ostatnich, bo dealerzy narkotykowi, zniknęli częściowo z pola widzenia policji, czyli utrudniają działania śledczych.

Co ciekawe, oprócz trunków, jakie można nabyć w placówkach „Off Licence”, meliniarze na telefon, oferują również naturalne wytwory podziemnego przemysłu spirytusowego, więc i poitín znajduje się w ofercie, jak i wódki przygotowywane ze spirytusu. Ta ostatnie wersja, jest najmniej bezpieczna, bo mieszanie odbywa się zazwyczaj w warunkach, które niewiele mają wspólnego z zasadami higieny, a i nie wiadomo, co jest bazą do uzyskania 40-procentowego roztworu etanolu.

W kraju swój renesans przeżywa też domowa produkcja „księżycówki”, a tą parają się przybysze ze wschodnich landów Europy. Policja najczęściej odkrywa bimbrownie w domach Rosjan, Litwinów, Rumunów oraz Polaków, ale tych jest teraz najmniej.

Bogdan Feręc

Źr: Fine Gael

Polska-IE: Udostępnij
Sprzedawcy obuwia tr
Prawie 300 000 osób