Drobne przeoczenie tuż przed przekroczeniem progu stacji kontroli pojazdów może kosztować kierowcę nie tylko czas, ale i konieczność ponownej rejestracji na badanie. Z danych publikowanych przez National Car Testing Service płynie jasny sygnał, że znaczna część usterek, przez które samochody nie uzyskują zaliczenia, to zaniedbania eksploatacyjne, których można było uniknąć w kilka minut na własnym podjeździe.
Przedstawiciele NCT zwracają uwagę na absolutne podstawy i opublikowali w mediach społecznościowych bezpośredni apel do właścicieli aut:
„Nie dopuść do spadku poziomu oleju, bo może Cię czekać niespodzianka! Inspektorzy NCT mogą odmówić przeprowadzenia kontroli pojazdu, ponieważ niski poziom oleju może powodować problemy z wynikami testów emisji spalin. Regularnie sprawdzaj poziom wszystkich płynów, aby upewnić się, że są one uzupełnione do prawidłowego poziomu”.
Brak wystarczającej ilości oleju czy płynów eksploatacyjnych automatycznie blokuje procedurę, a diagnosta dla bezpieczeństwa jednostki napędowej po prostu odstąpi od pomiarów spalin. Sytuacja wygląda analogicznie w przypadku ograniczonej widoczności i zużyte pióra wycieraczek, brak płynu do spryskiwaczy czy matowe reflektory z miejsca kwalifikują pojazd do poprawki.
Opony, czyli najsłabszy punkt irlandzkich aut
Problem ze stanem ogumienia przybrał rozmiary masowe. W ubiegłorocznym podsumowaniu Krajowa Służba Kontroli Pojazdów wskazała, że zaniedbania w tym obszarze były powodem oblania testu aż dla 182 160 kierowców, co stanowi 10,5% wszystkich badanych aut. W ponad 43 tysiącach przypadków głębokość bieżnika spadła poniżej dopuszczalnego prawem poziomu 1,6 mm. Dyrektor zarządzający NCTS Mark Synnott potwierdza, że w roku bieżącym diagnostycy ujawnili już ponad 200 000 wadliwych opon.
Należy pamiętać o podstawowych wytycznych konstrukcyjnych:
- Opony na jednej osi muszą posiadać identyczny rozmiar oraz rzeźbę bieżnika.
- Niedopuszczalne są jakiekolwiek wybrzuszenia, pęknięcia, odkształcenia czy widoczne uszkodzenia mechaniczne.
- Prawidłowe ciśnienie powinno być dostosowane do zaleceń producenta – co jest szczególnie istotne w chłodniejszych miesiącach, gdy spadek temperatury otoczenia obniża ciśnienie w kołach.
Najprostsza weryfikacja głębokości rzeźby bieżnika polega na włożeniu monety o nominale 1 € w rowek opony. Jeśli zewnętrzny, złoty pierścień wystaje ponad gumę, opona kwalifikuje się do natychmiastowej wymiany. Warto przejechać monetą w kilku punktach na szerokości kół, ponieważ nieregularne zużycie bieżnika również dyskwalifikuje pojazd. Wielu producentów stosuje także fabryczne wskaźniki zużycia (TWI) w postaci poprzecznych zgrubień wewnątrz rowków. Prawny limit wynosi co prawda 1,6 mm, jednak eksperci z branży ubezpieczeniowej (m.in. Aviva) zalecają wymianę ogumienia znacznie wcześniej – przy wartościach rzędu 4 mm.
Oświetlenie, układ jezdny i układ hamulcowy
Kolejną barierą okazuje się sprawność oświetlenia. Każdy punkt świetlny musi działać bez zarzutu, a klosze nie mogą być pęknięte. Kluczowa jest tu precyzyjna regulacja wysokości strumienia światła. Weryfikacja świateł stopu nie wymaga pomocy drugiej osoby – wystarczy cofnąć w stronę odblaskowej powierzchni lub sklepowej witryny i zaobserwować w lusterku reakcję po naciśnięciu pedału hamulca.
W przypadku zawieszenia, automatyczną odmowę wydania pozytywnego wyniku generuje różnica w tłumieniu po obu stronach danej osi wynosząca 30% lub więcej. Dyskwalifikujące są również wycieki z amortyzatorów, widoczne pęknięcia elementów gumowo-metalowych czy ślady głębokiej korozji.
Ostatnim, lecz absolutnie kluczowym elementem pozostaje układ hamulcowy. Elastyczne przewody z wiekiem twardnieją, pracują pod sporym ciśnieniem i parcieją, co prowadzi do wycieków płynu. Utrata skuteczności hamowania to zagrożenie krytyczne, dlatego specjaliści rekomendują profesjonalny przegląd hamulców przynajmniej dwa razy w roku, niezależnie od terminu wyznaczonego badania NCT.
Bogdan Feręc
Źr. The Mirror
Fot. Google Maps

