Łukasz Tygerski: …

“Bądź człowiekiem, podziel się” – tak się kiedyś mówiło, za dzieciaka. Oczywiście dobrze wychowani brali po jednym, jak ktoś się dzielił. Czy to jednym cukierku, paluszku, chipsie czy papierosie.

Ale w myśl zasady ‘dasz mu palec, weźmie całą rękę’, w którymś momencie dzielenie stało się dzieleniem do momentu, w którym dzielący się nie powie ‘stop’. A i wtedy może zaliczyć zbulwersowane spojrzenie ‘że jak to, już koniec? Sknera’.

No ja już nie będę po raz kolejny wracał do tego, że żaden rząd nie ma własnych pieniędzy, żeby się nimi dzielić. Zabiera jednym, żeby się zająć tymi innymi. To się tak ładnie nazywa: alokacja zasobów.

Tu nie trzeba być ekonomistą, żeby wiedzieć, że coś w tym wszystkim nie gra, jeśli się zabiera większości i dla całej mniejszości nie starcza. To jest prawie jak te fundacje charytatywne co od kilku dekad latają do Afryki i nic z tego nie wynika. Akon poleciał raz i nagle się okazuje, że można.

Nagłówki gazet głoszą, że globalny dług się powiększa. Ergo nigdy nie zostanie spłacony, no bo to raczej logiczne, że jak weźmiesz kredyt to go potem musisz spłacać, a nie brać kolejny kredyt na spłatę kredytu.

Kiedyś nawet próbowałem podjąć kilka dialogów w stylu ‘nie, child benefit ci się nie należy, to nie jest zasługa dla kraju’. Znaczy się w teorii to jest tak, że kraj inwestuje w nowego obywatela, bo liczy, że ten potem będzie ładnie pracował, płacił podatki i składki i będzie na tę całą alokację.

Jest jeden taki odcinek South Park, w którym Stan anuluje wszystkich kredyty i następuje wielkie wyzerowanie niczym Jezus umierający za grzechy ludzkie. No taka paralela. Kiedy ta cała pandemia się zaczęła, krążyły ujawnione tajne plany, z których wynikało, ile będzie fal pandemii i jak rządy będą zachęcać ludzi do szczepień. Właśnie anulowaniem długów.

To się może wydawać jakieś kosmicznie nierealne, ale w którymś momencie ta cała sytuacja pożyczkowa staje się absolutnie karykaturalnie komiczna. Mamy banki, w których nie ma pieniędzy, mamy pożyczających, którzy nie dają rady spłacać kredytów, na coś co jest warte jedną trzecią tego, jaka jest wartość rynkowa. Materiały budowlane są coraz tańsze, czas pracy jest coraz krótszy, płace robotników są wciąż takie same, a mimo to ceny nieruchomości idą przez cały czas w górę.

Kiedy kupujemy telewizor lub samochód wiemy, że w przeciągu kilku miesięcy wartość spadnie o conajmniej jeden czwartą ceny zakupu. A do tego są jeszcze różnice walutowe. Te wszystkie dysproporcje prowadzą do tego, że nikt już w zasadzie nie wie, co jest czego warte.

I tu wtedy właśnie pojawiają się uchodźcy, LGBT i innowiercy. No bo jak my nie mamy, to jak mamy dać, tym którzy nie mają? Powtarzam po raz enty: rząd nie ma własnych pieniędzy! W Irlandii osoba otrzymującą Social Walfare nie ma własnych pieniędzy… a na przykład mieszka w domu. Każde nowonarodzone dziecko nie ma własnych pieniędzy, ale ma child benefit. To nie jest tych ludzi, ale mają.

Tak się czasem zastanawiam, czy jak jakiś młodociany geniusz pójdzie na studia w wieku dwunastu lat to może się ubiegać o prawo do głosowania? Albo chociaż o prawo do związków partnerskich? No dobra, to może o prawo do pracy? No ale moment moment, to jak wymyśli jakieś innowacyjne rozwiązanie, które pomoże w ratowaniu środowiska to chociaż jak sprzeda patent to mu tych pieniędzy nieopodatkują?

‘Być człowiekiem’ to się stało w szybkim tempie synonimem ‘być frajerem’, którego nie tylko doi państwo, na terenie którego żyje, jak i wszyscy, którzy zajmują się jego pieniędzmi, ale przede wszystkim ci, którzy tymi ludźmi nie są. Są dziećmi, których nikt nie skarcił, jak zaczęli mówić ‘No ale weź daj jeszcze jednego’. I teraz powyrastali z nich wolnościowcy chu*manitarianie…

Łukasz Tygerski

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Wirus zostanie zdegr
Zapewnij Irlandczyko
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська