Łukasz Tygerski: Z pamiętnika chorego

Nie jest łatwo, ale co zrobić. Ostatnie tygodnie były ciężkie. Z pamiętnika chorego.

Człowiek się stara, stosuje się do zaleceń i zachowuje dystans, ale nie zawsze się da i nie można odpowiadać za wszystkich…

Zmiotło mnie jak nigdy wcześniej, wysoka temperatura, dreszcze, brak koncentracji, apetytu, a kiedy wjechał kaszel to problemy z zasypianiem gotowe. I to nie jest jak z normalnym kaszlem, że sobie zrobisz ekhm ekhm i jest spoko. Nie, to jest kaszel, jak czkawka.

No to próbujesz coś z tym zrobić, pijesz dużo ciepłych napojów, bierzesz leki, myślisz, że sobie z tym poradzisz, ale z tyłu głowy już zaczynają się myśli „a co jeśli będzie tylko gorzej?”. Byś się wk*rwił, ale nie masz sił.

Pomiędzy kaszlem jest odgłos z własnej tchawicy, jak już nie raz się słyszało u ludzi z astmą albo u tych, którzy palili papierosy całe życie. Do tego stres i nerwy nasilają ataki tej kaszlowej czkawki.

Do GPka możesz się nie dodzwonić, ale nie ma wyjścia, próbujesz. Ci, co nie są zapisani (bo i tacy są, co z tym zwlekali), to niech lepiej biorą referrala od dentysty, bo już się nigdzie nie zarejestrują. Lekarz może Ci zapisać jakieś antybiotyki, ale oczywiście po nie, nie pójdziesz, bo nikt z twojego domostwa nie może wychodzić, aż nie miną objawy. Ci, co nie mają znajomych, rodziny a sąsiadów nienawidzą to będą cierpieć. Jak to mówią: trudno.

Nie mam auta, uważam, że jest ich za dużo i jak widzę te korki, to chwytam się za głowę. Tym samym nie pojadę sobie sam na test na covida (zresztą w tym stanie to bym się na pewno rozbił). Muszę czekać aż przyjedzie do mnie mobile unit, a że jest okres świąteczno-noworoczny to nie wiadomo, kiedy to będzie (zwłaszcza że tych chorych coraz więcej).

Dzień przed moimi urodzinami, czyli po dwóch dniach zjawia się pan w ładnie oznakowanym aucie, a dzień po moich urodzinach, mam werdykt, który wcale mnie nie dziwi.

W końcu czuję się jak jakiś astmatyk. Każdy wysiłek powoduje natychmiastową utratę sił. W międzyczasie zdążyłem zarazić moją partnerkę, która zmuszona była również się samoizolować.

Teraz jest dwa tygodnie później i ja nadal nie dałbym rady dobiec do autobusu. Pochrząkuje, pokasłuje, dużo śpię, bo łatwo się męczę. Czytam te informacje i komunikaty „OtwieraMy” i sobie myślę, że to trochę tak, jakby każdy otworzył drzwi do własnego domu. I nie wiem, modlił się, czy liczył na to, że nikt nie przyjdzie i nic się nie stanie. Oczywiście istnieje taka szansa, istnieje też szansa, że wyniosą tylko telewizor i kosztowności. Ale istnieje też szansa, że wszystkich w domu przeorają w d… lub zabiją.

Więc po co ryzykować? Dla pieniędzy?

Łukasz Tygerski

Polska-IE: Udostępnij
Układ sił zmieni s
Rząd chce wcześnie
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian