Łukasz Tygerski: Władza ma władzę, a reszta – jak zwykle – może się schować

Borys Budka niczym Karol Strasburger w kolejnym odcinku Familiady wyszedł i zaczął opowiadać odgrzewane kawały.

Obok stał Rafał, który – jak już niejednokrotnie powtarzałem – za wcześnie wystartował w wyborach prezydenckich i spalił swój potencjał. Gdyby poczekał 5 lat, aż Andrzejowi skończy się Jego dekada, to może by coś z tego było, a tak to już przyrównują go do Biedronki, co odleciała na skrzydłach swojej partii widmo w stronę zachodzącego słońca.

Tymczasem w drugim obozie siedzi Szymon i komentuje z pozycji autorytetu w dziedzinie wszystkiego. Oczywiście Jego postulaty są idealnie dobraną tapetą na istniejące dziury w ścianach, pleśń i sypiący się tynk. Ale oczywiście wzory będą pięknie odwracać uwagę… dopóki wszystko nie pierdyknie.

W kwestiach spornych cicho, bo wiadomo, że Szymek jest tradycjonalistą, więc nawet jakby chciał, to się z chorągiewkami z KO nie dogada. Głosy sceptyków powtarzają, że ideologicznie bliżej Mu do PiS-u.

Także Borys Szyc i Paweł Małaszyński chcą przywracać ład (make America great again), czyli kolejny chwyt z patrzeniem wstecz. Natomiast Hołowczyc pędzi ratować przyszłość. Problem polega na tym, że jak na 2050 to przypomina to bardziej wczesne lata 90-te.

Większość i tak nie chce ani jednych, ani drugich. PiS-u też nie chce, ale widzi, że nawet jak się ci panowie (Panie są w zasadzie spalone obecnie po nieudanym występie Nowoczesnej, gdzie poza wygryzieniem Rysia, na koniec koleżanka koleżance nogi podstawiała) się jakimś cudem dogadają, to będzie raczej za późno. No tak, bo to już tylko dwa i pół roku, a tu na razie są Oskary i Złote Globy. Oczywiście w wydaniu z reklamami Polsatu i TVN-u.

W tle leci sobie dziaders i strajk z piorunkiem, ale jedno jest, jak imieniny u Babci, a drugie, jak dzień wagarowicza.

Obecnie spotykam się też często z opiniami, że ta większość, która nie chce ani tych, ani tych, ani tych. A już tym bardziej nie chce być skrajną lewicą czy skrajną prawicą, tylko chce normalnych kompetentnych kandydatów, ma spadać, bo liczą się tylko ci, którzy głosują.

To nic, że jest ich więcej niż tych, którzy wybrali partię rządzącą. To nie ma znaczenia. Obecnie. Pomyśleć tylko, że gdyby od tej większości zrobić zbiórkę na wzór WOŚP to by się pewnie zebrało na specjalistyczny oddział taktyczny najemników, którzy by odstrzelili wszystkich tych pajaców z rządu. Ale oczywiście zaraz będzie, że szerzę przemoc itd. Problem polega na tym, że po takiej akcji kolejni na długie lata by się pilnowali i nie byłoby przypałów. Ale niestety dużo ludzi nadal wierzy w system i demokrację, pomimo tego, że w kolejnych plebiscytach startują jeszcze więksi lawiranci, kłamcy, cinkciarze, ofermy i łajzy. A jak tylko pada hasło „dobro ogółu”, to krzyczą „precz z socjalizmem, precz z komunizmem”.

Niestety, ale tu nie będzie już innego rozwiązania. Alternatywą jest albo państwo z dykty, ładnie wytapetowane, albo przywracanie ładu i porządku, czyli odwracanie wszystkiego, co zrobił PiS. W praktyce to będzie wyglądało tak, że Szymek będzie przyklepywał ładne bonusowe naklejki do tego, co już jest, które pozornie będą wyglądały jak zmiana, ale tak naprawdę nie będą nic zmieniać. A KO sama sobie zrobi KO, bo w cztery lata kadencji nie będzie w stanie odkręcić tego, co PiS nabałaganił przez osiem, co spowoduje, że jeszcze więcej osób będzie chciało radykalnych rozwiązań i powiększy się elektorat Konfederacji, która sobie wtedy zrobi Piątą Rzeszę.

Totalitaryzm, Proszę Państwa, totalitaryzm nas czeka. Tylko dlatego, że moje rozwiązanie jest nadal dla większości zbyt radykalne. I potem znowu będzie, „a gdybym cofnął się w czasie i zabił Hitlera…”.

Łukasz Tygerski

Polska-IE - © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
Prosto z Londynu - A
WHO – braki szczep
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian