Łukasz Tygerski: Uraziny (18+)

Uwaga, będą wulgaryzmy, a w zasadzie inwektywy.

Długo wahałem się, czy o tym w ogóle pisać, bo mnie jeszcze też skancelują i to nie przez wezwania z kancelarii prawnej.

To już nie chodzi o to, że się lewaki z prawakami wyzywają od komunistów i nazioli. To już nie chodzi nawet o to, czy jesteś Kato, czy tylko niepraktykującym inc(w)elem albo że masz jakiś gender czy inne tęczowe aureole.

Poziom przewrażliwienia wzrasta jak te słupki w reaktorze, zanim epnie… znaczy pierd… znaczy… eksploduje.

Ale czy tak naprawdę ludzi w ogóle to rusza? Bo najwidoczniej wszechobecna przemoc niekoniecznie. Głód, śmieci, hał der ju – to raczej tylko jakieś komary, co im przeszkadzają ciągłym bzyczeniem. To nie, to ich nie uraża.

Coś jak z tym komunikatem: powiedz, że otyłość prowadzi do chorób współistniejących, to się grubi obrażą. Może trzeba było dodać, że może prowadzić… może trzeba zamienić słowo na jakieś inne, bo otyłość się kojarzy z tyłkiem, a jak ktoś ma d*pę jak sklep to… powiedz, Kochanie, czy wyglądam w tych dżinsach grubo?

No i wreszcie się doczekaliśmy. Andrew De Bille zniknął z wyszukiwarki Google. Bo nie można. To coś jak: nie możesz powiedzieć złego słowa o papieżu. Czemu? Skoro jest to ewidentne? No bo nie i tyle. Tak to kiedyś mówili rodzice do dzieci, żeby urwać dyskusję.

A dlaczego coś jest obraźliwe? Bo odbiorca komunikatu uznał, że coś mu się tam w środku poruszyło nie tak. Jeśli komunikat jest publiczny, to chyba powinno być demokratycznie zbadane, czy większość czuje się, czy się nie czuje. Bo inaczej…

To się nazywa cenzura. Ja nie mogę powiedzieć d***lowi, że jest d***lem, pomimo tego, że tak uważam, bo się może czuć urażony. Ponadto nie mam jak tego potwierdzić żadnym badaniem. A fakty, które potwierdzą moją tezę, mogą być wszystkie uznane za względne.

Coś na zasadzie: powiesz kobiecie, że jest gruba, a się okaże, że jest w ciąży… I ups… Tzw. faux-pas.

Tylko już dawno przekroczyliśmy moment, w którym bierze się pod uwagę uczucia potencjalnych odbiorców, a zaczęła się tresura, by nic nie mówić, bo a nóż się kogoś czymś urazi. Bo to nigdy nic nie wiadomo.

Coś na zasadzie: jest jude (czyt. jude), ale imię Jude (czyt. Dżud), więc czemu Jude, czyli Żyd nie jest Dżyd? Gdzie jest D? Jest Dżuma A nie Juma, bo tu nikt nie kradnie. No i wreszcie Żyd to Żyd a confident to pewny siebie, a nie niegodny zaufania. Wszystko to jest odwracane i wypaczane. Murzyn to nie czarny tylko Maur. Otello był Maurem. Ciekawe czy też zmienią. Jak tak wszystko zaczniemy zmieniać i cenzurować to wkrótce będzie jak za czasów Wielkiej Inkwizycji…

No i wreszcie dochodzę do sedna sprawy. Mamy podział na tych, którym nie przeszkadza noszenie masek i tych, którzy się drą, że tak nie może być. Wygłaszają oni hasła typu: nie jestem psem, nie noszę kagańca. OK, fair play, Twoje życie, Twoja sprawa. Chcesz dostać mandat, czy bawić się rebelianta, też nie mój problem. Ale…

Jeśli ja idę w masce, a ktoś przechodzący obok mnie wydaje psie odgłosy, to mogę się czuć urażony i mu lutnąć? Czy to wtedy będą uraziny, czy jeszcze nie?

Łukasz Tygerski

Polska-IE: Udostępnij
Trzy pandemie
W kwietniu rusza rej
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian