Łukasz Tygerski: To nie sprint, tylko…

Wielu ludzi nie chce o tym rozmawiać, jakby to był jakiś temat tabu. Albo jakby uświadamianie bolało czy ucinało nadzieję, ale powinniśmy o tym mówić i należy o tym rozmawiać.

To nie sprint, tylko maraton. Najlepszym przykładem dla zobrazowania tematu jest slogan wyborczy Donalda Trumpa z poprzedniej kampanii „Make America Great Again”, co w bezpośredni sposób zakłada, że Ameryka kiedyś była wielka, czy cudowna, czy wspaniała. Pytanie jednak brzmi: Dla kogo?

Również teraz zaobserwowane wszystkie zrywy społeczne: nie nośmy maseczek, ratujmy ekonomię, czy przepędźmy imigrantów; są dokładnie pochodnymi tego samego sposobu myślenia.

Ale, jak to śpiewał kiedyś R Kelly „If I could turn back the hands of time” to byłoby wspaniale. Ale nie jest.

Jest pięć etapów żałoby. Najpierw było zaprzeczenie (które u Polaków mimo silnych raportów ze szpitali nadal się utrzymuje), że to plandemia. Wirusa nie ma albo to zwykła grypa, lub że to wszystko przez 5G. Potem był gniew i bunt, z reguły koncentrujący się na jakichś tematach zastępczych, typu „nie będę nosić maski” (wszyscy pamiętają slogany, że maska to kaganiec). Ale głównie było to skoncentrowane na działaniach rządów i lockdownach. Tak jakby to był powód do gniewu, że ktoś tam chce ocalić ludzi.

Wielokrotnie powtarzałem wtedy, że lepiej będzie, jak ja się będę mylił, bo wtedy wielu ludzi będzie nieszczęśliwych, ale żywych. W przeciwnym wypadku, gdy Ci drudzy okażą się w błędzie, wielu ludzi umrze. (No, to teraz dobrze jest mieć własną karetkę).

Trzecim etapem żałoby jest targowanie i tu już niektórzy są na bieżąco z programem, mówią „przetrwamy ten lockdown i wszystko wróci do normy”. No nie, nie wróci i tamta rzeczywistość sprzed roku ma już nagrobek na kartach historii. Teraz jest nowa rzeczywistość, całkiem inna. Ci, którzy są już do przodu z programem, zaczynają łapać depresję, nie widzą końca tej sytuacji, ciężko jest im pogodzić się z faktem, że nie mogą sobie zaplanować kolejnego urlopu. To jest wielka niedogodność.

Dlatego zaczynają powstawać akcje dbające o zdrowie psychiczne obywateli, zwłaszcza w tych rodzinach, gdzie jak wszyscy są w domu w tym samym czasie, to jest przegwizdane. Tu z pomocą przychodzi zrozumienie i przestudiowanie takiego zagadnienia jak „Cabin Fever”.

No i wreszcie powinniśmy zmierzać do akceptacji, akceptacji tego, że upadłych biznesów nie da się już wskrzesić, tego, że ci, którzy byli hospitalizowani i przeżyli, mogą nie być w pełni zdrowi, a także tego, że ci, którzy przeszli na zasiłek covidowy mogą nie chcieć z niego wrócić tak łatwo. Świat przenosi się na pracę zdalną z domów, kursy i szkolenia online. Spada zanieczyszczenie z powodu mniejszej ilości pojazdów na drogach, przy czym jest mniej wypadków śmiertelnych spowodowanych przez pijanych kierowców.

To jest maraton, a nie sprint. Dlatego ludzie, którzy słysząc wieści o szczepionce, zaczynają myśleć, że wszystko wróci do tego, jak było, tylko cofają się w postępie. Szczepionka na Covid będzie jak szczepionka na grypę: nie zawsze zadziała, a jak zadziała to tylko na konkretny szczep i już wiemy, że i tak odporność potem spadnie i niepotrzebne przeciwciała znikną. A choroba, będzie sobie latać tam jak piłeczka pinballowa.

Dlatego trzeba zaakceptować, jak jest, zrobić research, jak najskuteczniej, nie zachorować i nie dać się podpuszczać, by cofać się w etapach żałoby. Trzymajcie się ciepło i zdrowo.

Łukasz Tygerski

Polska-IE: Udostępnij
Kolej szybkich pręd
Rozmowy o Brexicie t