Łukasz Tygerski: Praworządność

Żeby przybliżyć ten skomplikowany, złożony kompleksowo problem, weźmy taki „hamerykański” przykład.

Żeby zamknąć producenta narkotyków, trzeba złapać dilera narkotyków i go przekupić lub namówić, aby zeznawał w tej sprawie. Jak to mówią: wolna amerykanka. Nowe życie, pieniądze, operacje plastyczne – nietani biznes. Ostatecznie wygląda to tak, że nagradzamy kryminalistę za jego czyny, bo pomaga nam złapać „większą rybę”.

No i tu się zaczyna sprawa komplikować. Bo jak praworządne może być nagradzanie za łamanie prawa, tylko dlatego, że ktoś się nawróci i już nie będzie łamał prawa? Tu po raz pierwszy stykamy się z podziałem właściwym, etymologicznym i logicznym, na praworządnych, czyli rządzących zgodnie z prawem i praworządnych obywateli, czyli tych, którzy prawa nie łamią.

No, bo tu jest zasadnicza różnica. Jak widzimy, Ci pierwsi nawet nie muszą naginać, mogą śmiało je łamać, wystarczy, że uzasadnią, że to dla dobra publicznego. Tego większego.

Natomiast obywatel musi się pilnować. Najlepiej byłoby, gdyby znał kodeks karny i wiedział, co mu grozi za np. nieumyślne spowodowanie śmierci. To by się lepiej pilnował. Może…

Bo w przeciwnym wypadku daje to odwrotny efekt. Niejeden kryminalista dokładnie wie, co może i jak może, żeby być na granicy prawa. Wtedy pierwsze co krzyczy, jak go złapią to: udowodnij. A potem: prawnik i już jest Żądny Prawa.

Swoją drogą, co innego jakby każdy się zapoznał z regulaminem i podpisał jakiś formularz. Jak ktoś się naturalizuje, to musi wygłosić deklarację i zgodzić się na panujące w danym kraju prawa. Tymczasem ja sobie nie przypominam, żebym cokolwiek kiedykolwiek podpisywał. To jest domniemanie, że jak żyjesz w danym kraju, to znasz w nim prawa panujące.

To samo zatem, musi tyczyć rządzących, że jak żyją w danym kraju to muszą sobie zdawać sprawę, jakie prawa łamią i co im za to może grozić.

No ale ja na przykład wiem, że obywatel ksiądz za swoje przewinienia zostanie przeniesiony do innej parafii, a obywatelka za swoje „w***ć” dostanie z pały. No, to w zasadzie ciężko mi przewidzieć, czy jak ukradnę magazyn pornograficzny ze sklepu, który akurat będzie należał do siostry żony polityka partii rządzącej, to nie dostanę kilku lat więzienia za działanie przeciwko temu większemu dobru publicznemu?

To nie jest pierwszy raz, kiedy kara nie jest karze równa. Skoro wszyscy wiedzą, że Ci rządzący mają immunitety i mogą sobie po pijanemu jeździć, majstrować przy zeznaniach podatkowych, czy łamać prawo małżeńskie, o innych wykroczeniach nie wspominając; to jak to się ma przekładać na praworządność obywateli? No nijak.

Bo „jak Cię złapią za rękę, to powiedz, że to nie twoja ręka”. I do tego się ta cała debata sprowadza: udowodnij.

No to proszę, teraz mamy dowody w postaci zdjęć policjantów z protestów. Skończy się na wybitych oknach w ich domach, pobitych dzieciach policjantów w szkołach, być może nawet zgwałconych żonach. To jest właśnie ta ekhm praworządność. „Był tam, to musi być winny” i za to ucierpi cała jego rodzina.

To teraz wyobraźmy sobie, że w roku 2070 cała okolica dowiaduje się, że twój dziadek był w PiS-ie i z tego tytułu teraz codziennie dostajesz po głowie. I nikt Ci nie może pomóc, bo organa ścigania również nienawidzą tej partii, bo pięćdziesiąt lat wcześniej wysłani zostali na protest kobiet.

To spowoduje, że jak dorośniesz, założysz radykalną partię, że Konfederacja to przy tym harcerze. No ale najwidoczniej takie musi być koło życia.

W międzyczasie będą kolejne prawa oraz kolejni prawołamacze albo prawołamcy. Tak jak jest lód i lodołamacz. A gdzie jest lód, jak się robi gorąco? Topi się na ulicach… protestując.

Łukasz Tygerski

Polska-IE: Udostępnij
Co czwarty dorosły
Rząd rysuje plany o
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian