Łukasz Tygerski: Narodowcy i kobiety

Na początek trochę historii, żeby potem nie było niejasności. Najpierw był ród, a potem na-ród.

To jest w zasadzie proste, ród przedłużał męski potomek rodu. W jaki sposób przedłużał? Ano dostawał niewiastę z innego rodu. Tego jakoś ci wszyscy biali mężczyźni chyba obecnie nadal nie ogarniają. To było tak, że jak się urodziła córka to ojciec wydawał ją komuś za mąż. Niejednokrotnie z posagiem. To prawie jak handel żywym towarem. I przez to żeński członek rodu przestawał być czlonkiem rodu i stawał się elementem innego.

I teraz, żeby nie było niejasności, każdy panicz miał geny własnego rodu, po ojcu, oraz geny innego rodu, po matce, którą ojciec wydał, jak obecnie wydaje się stówę na mieście w sobotę.

To i tak jest plus, bo Starożytnym Rzymie do tego córka dostawała imię po ojcu, na przykład córka Mariusa to była Maria, a córka Juliusa to była Julia. Ale to i tak lepiej, bo w Japonii najpopularniejsze imię kobiece to było Suki, co w tłumaczeniu znaczy mniej więcej ‘lubię’, tyle się ojciec wysilił, że wydał aprobatę, że w ogóle akceptuje fakt, że ma córkę.

Ale wracając do tematu… na tym budował się naród, czyli na tym, że się narodziło tego z miksów różnych rodów. Oczywiście wtedy nie było, żadnych płotów granicznych, więc im dalej od głównego ośrodka władzy tym mniejsze prawdopodobieństwo, że będzie wiadomo w ogóle kto tam się zmiksował, przecież jakiś panicz mógł dostać córkę z innego rodu, który mógł być na przeciwległym krańcu.

Ale oczywiście wtedy to było niby usprawiedliwione niewiedzą i ignorancją z zakresu genetyki. Im się tam wydawało, że męski potomek rodu jest jedynym przedłużeniem rodu. Tak jakby to nazwisko miało w ogóle jakiekolwiek znaczenie dla kodu genetycznego.

O niewolnictwie, podbojach, mordach i kłamstwach nawet nie będę zaczynał, bo w ogóle zjadę z tematu. To coś na zasadzie: zostawisz żonę samą na posesji to ją w odwecie za upokorzenie stajenny zgwałci. Ale to już “Kryminalne zagadki pałacu”.

Mijają stulecia, kobiety powoli zostają w ogóle dopuszczone do tego by wypowiadać się samodzielnie, bez podnoszenia ręki. Mimo tego, facet wychodzi sobie gdzie chce, do pracy, do knajpy czy na delegację. Kobieta pracuje od rana do wieczora. Nieodpłatnie. Ale przynajmniej w niektórych kulturach już może sobie wybrać, dla kogo będzie za darmo robić.

No i teraz wjeżdżają na scenę libertarianie i mówią, że mogą sobie robić co im się tylko podoba z własnymi ciałami, bo mają do tego jakieś odwieczne prawo, czy coś w ten deseń. Mają również prawo zarządzać wszystkim co do nich należy.

Gdyby polska matka lat 50ych to usłyszała to już by dostał ze ściery. Ale dobra, jest tolerancja, mamy literki alfabetu, elki, betki, gietki, qutki, to trzeba mieć otwarty umysł. Wgłębiamy się w temat, bo w sumie to też myślimy, że mamy strefy prywatne, których nie chcemy by nikt przekraczał.

Także dowiadujemy się, że własności są nasze jak znaleźliśmy coś co do nikogo nie należało i zrobiliśmy z tego coś zupełnie nowego i to jest nasze, oraz darowizny. No i wszystko fajnie, ładnie, pięknie. Ale niestety świat nie jest biało czerwony, znaczy czarno biały. Nie żyjemy w wiosce Indian, gdzie każdy miał honor przyznać się do błędu czy porażki i jak coś ukradł czy skłamał to potem się tego nie wypierał, brał konsekwencje czy karę na klatę.

No i tu zaczynają się schody, bo kto ma wypłacić odszkowania wydanym za mąż wbrew swojej woli kobietom? Kto ma wypłacić zalegle wynagrodzenie za sprzątanie, pranie, gotowanie, wychowywanie dzieci? I jak mówię, to bez wliczania niewolnictwa, grabieży czy mordów.

Libertarianie by chcieli, żeby chyba wyczyścić karty historii i nie patrzeć tam wcale. Ich świat zaczyna się kiedy się urodzili i tyle. Tu też należałoby wspomnieć, że mało który z tych białych chłopców (i dziewczynek też!) został wykopany za próg w wieku osiemnastu lat, żeby sobie radził w życiu sam, szukał śmieci i robił z nich własności, albo nawet jak miał mieszkać dalej z rodzicami to im płacić czynsz za pełną wartość rynkową wynajmu (najlepiej sprawdzane przez jakąś osobną instancję).

“Mam prawo decydować o własnym ciele i robić co mi się tylko podoba” brzmi trochę bezczelnie i chamsko jak się wie, że własną prababcię ojciec wyrzucił z domu, żeby ją r*chał obcy facet. Ona na pewno by ci ścierą zdefiniowała naród od razu.

Łukasz Tygerski

Polska-IE: © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
Chris Rea na cenzuro
Polscy uczniowie rat
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian