Łukasz Tygerski: Mniejsze zło

Uwielbiam, jak ludzie wybierają z dwojga złego. Ale o tym mówiłem nie raz, że “Wybór Zofii” to nie jest żadne rozwiązanie.

Kto nie widział lub nie zna odniesienia. Chodzi o pewną Zofię, której Naziści kazali wybrać, które z jej dwojga dzieci mają zastrzelić. A to drugie miało przeżyć.

Tak wygląda obecnie sytuacja w Polsce. Które pół ma zginąć, a które ma przeżyć, każą nam decydować w każdych kolejnych wyborach.

No ale dobrze, bo miałem tłumaczyć jak dzieciom. Kiedy opadł już kurz po skaczącym przez płot Leszku, ponad trzydzieści lat temu, okazało się, że społeczeństwo składa się w zasadzie z dwóch frakcji: obsługi zakładów pracy i szarej strefy.

Zakłady pracy funkcjonowały na zasadzie galery – okrętu napędzanego siłą ludzką. Kierownictwo mogło wszystko, middle management strzelał z bicza, a reszta wyrabiała targety, pod groźbą zwolnienia.

Oczywiście zakłady były państwowe tylko z nazwy, bo nikt w powojennym państwie polskim nie miał zasobów finansowych, żeby wyłożyć na ich działanie, a zatem już od samego początku wszelkie profity szły do ZSRR (plus to co kierownictwu udało się zawinąć do szuflady). Dlatego też odcięte od pępowiny zaczęły w latach 90ych padać.

Lub z zachłanności kierownictwa, które już nie musiało się meldować do partii, ale to osobny temat.

Kiedy został zniesiony przymus pracy, pojawiły się zastępy ludzi, którzy postanowili dorobić w inny sposób: eksportując i importując, niejednokrotnie kradzione fanty.

Nie było już Zomo ani Milicji Obywatelskiej, a ta nowa Policja była jakaś taka nie do końca ogarnięta. Znalazło się wielu, którzy starali się to wykorzystać.

I nie mówimy tu nawet o prawdziwych gangsterach, mówimy tu o tych wszystkich, którzy zajmowali się obejściem systemu. Przekręt, oszwabienie, skrojenie frajera czy wreszcie wyjebka. Powstawały zwroty, że coś spadło z tira.

Początkowo jeszcze było bardzo mocno wryte w pamięciach wszystkich, jak to wyglądało wcześniej, w latach 80ych czy 70ych. Bardzo szybko jednak zaczęły pojawiać się pokolenia wychowane w nowej rzeczywistości, gdzie panowały zasady dżungli: albo ty kogoś skroisz, albo ktoś ciebie skroi.

Obecnie w Polsce mamy już nawet pierwsze pokolenia, które nie pamiętają chaosu lat 90ych.

I teraz są organizowane protesty, które mają na celu kolejne pogłębienie rowu, między dwoma frakcjami. I na tych protestach nie są przedstawiane żadne rozwiązania, żadne realne plany, jak dokonać tego, by w jednym kraju mogły żyć obie strony, bez zabijania jedna drugiej.

Jest pani aktorka, która mówi do zgromadzonych, żeby rządzący się opamiętali. Oraz jest pani kombatantka, która poucza brunatniaka (zresztą oni uwielbiają takie symbole, pamiętamy babcie malującą kredą po chodniku – chodzi o kontrast percepcji, w stosunku do tych całych zastępów babć moherowych głosujących na PiS).

‘żądamy tolerancji, ale tylko w stosunku do nas, bo w stosunku do was już nie’. To jak ci Katolicy, którzy wyzywają i krytykują wszystkich, a potem krzyczą, że ich prześladują.

No I teraz mamy w Polsce “Wybór Tuska”: albo wybieramy Polskę lat 70ych albo lat 90ych, bo do tej pierwszej opcji dąży PiS, a ta druga będzie jak wybierzemy KO.

Łukasz Tygerski

Polska-IE: © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
Eurodeputowany Kelle
W Warszawie powstani
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian