Łukasz Tygerski: Matrix – Rewolucje

Bogdan napisał, że będzie rewolucja. Oczywiście z punktu widzenia zarówno rządów, jak i korporacji to, że zupełnie nieprzydatne dla nich jednostki się zbuntują, nic nie znaczy.

Można ich potraktować armatką wodną z sokiem z gumijagód.

Rewolucja z punktu widzenia jednostki musi jej się jakoś opłacać. Młode osobniki, bezdzietni, bezrobotni może i mają mniej do stracenia, ale wystarczy sobie poczytać o metodach NKWD, by się przekonać, że zawsze się hak znajdzie. W końcu, czego się nie zrobi dla rodziców, prawda? Jest szantaż lub przekupstwo. Metoda marchewki na sznurku zawieszonej na kiju. You get more bees with honey.

Ewentualnie można wprowadzić specjalne uprawnienia, coś jak Guantanamo Bay, gdzie po prostu będzie się umieszczać jednostki stanowiące zagrożenie dla zdrowia publicznego, a tam w ofercie water boarding. Prędzej czy później zdrowie i młodość się kończy. Tymczasem tam w świecie dla wszystkich to całe poświęcenie nie będzie zarejestrowane.

Nawet nie będę wspominał o efektach protestów żółtych kamizelek w Paryżu, bo dla wielbicieli rewolucji to, że coś tam, zostanie zniszczone to inaczej collateral damage.

Jest o tym i w Transformersach i w Avengersach: jeśli obrońcy coś mimochodem zniszczą, ale jest to w obronie przed mega złem, to powinno być to wybaczone i po sprawie. Po trupach do celu, tak to się tłumaczy. The end justify the means.

No ale jak wiemy z wielu przykładów w historii, jeśli wybijemy wszystkie koty, bo to przedstawiciele Szatana to szczury się rozmnożą, zaczną roznosić choroby i kupa ludzi umrze na Czarną zarazę. Wprowadzimy rewolucję, żeby zatrzymać zmiany, które i tak już zostały wprowadzone, a w efekcie może się okazać, że dostaniemy zespół nowych rządzących, którzy będą partolić jeszcze lepiej.

Nie ma żadnych przesłanek na to, że w wyniku jakiejkolwiek rewolucji będzie lepiej. To na pewno nie zmieni podziału społecznego, ani tego, jak rewolucje potoczą się w innych krajach. Nawet jeśli to będzie skoordynowany ruch globalny (co jest mniej więcej tak prawdopodobne, jak to, że Bogdan zbiera na działkę na Marsie) to i tak może się skończyć pacyfikacją przez uzbrojone w najnowsze technologiczne zabawki oddziały policji korporacyjnej broniącej interesów swoich szefów.

ASF – Amazon Special Forces. Brzmi jak slogan z filmu science-fiction? Poczekajcie aż tłum protestujących przez przypadek rykoszetem rzuci coś nie w ten budynek, albo podpali nie ten samochód…

Łukasz Tygerski

Polska-IE - © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
State should cover c
CBŚP ZLIKWIDOWAŁO
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian