Łukasz Tygerski: Igrzyska hejtu

Kiedy wszyscy mają głos (nie tylko prawo do niego), a jedyne co mają do powiedzenia to ‘do dupy’, to wiedz, że coś się dzieje.

Nie da się ukryć, że fala hejtu nie jest już falą tylko tsunami. Każdy kto się wychyla natychmiast dostaje takim wylewem łajna, że cancel culture to przy tym nowoczesna firma mówiąca ‘we need to let you go’.

Zaczyna się prosto: zmiana pieluch, karmienie, wstawanie w nocy, klepanie po pleckach i te urocze uśmiechy, za które chce się oddać życie. A potem ‘mama’, ‘tate’, ‘baba’ i ‘nie’. W tym momencie już należałoby ładnie wytłumaczyć, że nie ma ‘nie’, jest: nie, dziękuję. Może być ‘nie mam obecnie na to ochoty, ale doceniam Twoją troskę’ albo ‘wiem jak dużo poświęciłeś/łaś na to czasu, ale nie skorzystam’.

Ale jest ‘nie’, które brzmi jak ‘wy*****laj’.

Potem już jest coraz gorzej, bo jak wcześnie nie wpoisz, że należy coś docenić, to przecież samo na to nie wpadnie, żeby to robić. Kiedyś to się nazywało savoir vivre albo dobre wychowanie, żeby umieć kulturalnie odmawiać, czy dziękować. Teraz jest ‘dzięki’ i ‘sory’. Aha i jest jeszcze przepraszam, bez postanowienia poprawy.

Ja rozumiem, że kiedyś były niezręczne metody wpajania tych nauk, niejednokrotnie niesprawiedliwe i krzywdzące. Bicie linijką po nadgarstkach? Serio? Co wcale nie znaczy, że teraz mamy specjalnie w drugą stronę: nie uczyć wcale.

Kiedyś nie można było powiedzieć niczego. Obelgi były karane, mówienie niepytanym było karane, krzyk, płacz, wtrącanie się w zdanie również. Teraz można, to co ludzie robią? Drą się na siebie. I to nie dlatego, że im jest źle. O nie, to by było za proste. Drą się, bo im się coś… nie podoba.

Tak, proszę państwa, to jest ta sytuacja kiedy ubierasz dziecko w to co wybrałaś/łeś a dziecko nie chce, bo mu się nie podoba.

Ja nie twierdzę, że wszystkiemu winne są durne programy na mtv i reality show typu Big Brother. Zawsze byli odchyleńcy, mądrzy inaczej, którzy stawali się podkładką do dowcipów. Ale to był level 90. Teraz jest level nowe milenium i jest internet. Twoje dziecko może wysłać swojego nudesa i to by było na tyle. Jedno kliknięcie, tyle trzeba. Mniej więcej tyle samo co do sformułowania ‘do dupy’.

Zawsze mnie zastanawia, jak to się stało, że minęło tyle setek lat a tu nadal tłum kciukiem wskazuje, czy gladiator ma żyć, czy umrzeć. Tym razem towarzysko.

Okej, to było zawsze ryzyko, że jak wyjdziesz do ludzi to cię oplują. Ale to było wtedy, kiedy mówiliśmy o pryskaniu wodą z fal. Kiedy dostaniesz wodą z tsunami…

Mówią, że słowa ranią, ale nie zabijają niczym broń palna. Ale dojdziemy do takiego momentu, kiedy nagonka przybierze takiej formy i rozmiaru, że cofająca się ofiara będzie niczym spartańskie dziecko urodzone z wadą, które postanowiono zrzucić z urwiska.

Tylko dlatego, że banda ludzi do dupy uznała, że ktoś, kto ma potencjał by nie być do dupy, jest do dupy. Coś jak Nowy Ład pisu. Oni tam też twierdzą, że nie jest do dupy. Supportują ich ludzie do dupy, którzy robią nagonki na tych, którzy prawdopodobnie do dupy nie są, ale nie pasują, wie trzeba ich zrzucić z urwiska. A na koniec nawet nie spytają, kto za te igrzyska zapłaci…

Łukasz Tygerski

Polska-IE - © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
Podróże międzynar
Raport: brytyjskie o
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian