Łukasz Tygerski: Głupi i brzydcy

Kiedyś dawno, dawno temu, za górami za lasami, w Ojczyźnie było coś takiego jak ‘obraza honoru’, nazywane formalnie: uwłaczaniem godności własnej. Wiadomo, że tam czołówką tych obraz było nazwanie kogoś zdrajcą czy kłamcą, bo to znaczyło, że nie można było tej osobie ufać. Innym wyjaśnieniem mogło być, że zrobił to dla pieniędzy lub z niewiedzy. Wtedy był nazwany albo sprzedawczykiem, czyli ku*wą, albo ignorantem.

Natomiast na dole drabiny był głupiec. Ten który dokonywał czynów niegodnych, nie dla pieniędzy i nie z racji złych zasad, tylko ot tak po prostu, bez wyjaśnienia. Ten który na pytanie ‘dlaczego to zrobiłeś’ odpowiadał ‘nie wiem’ uznawany był za debila.

Z czasem głupcy i debile stali się akceptowalni. Przestało ich obchodzić, czy ktoś ich uważa za honorowych czy nie. Zresztą w kraju, w którym honor równało się do wyczynów wojennych, mało kto się łapał w te standardy. Zwłaszcza w czasach komuny. No to skoro trzeba było udawać debila i można było być debilem, pozacierały się linie nie piasku. To wtedy właśnie słowo konfident przestało oznaczać ‘godny zaufania’.

No i oczywiście można było z tym wszystkim zrobić porządek i odwrócić na prawą stronę po 1989 r., ale jak to Pan Wałęsa w wywiadzie powiedział: były ważniejsze sprawy.

No to potem MTV przestało puszczać tylko teledyski i zaczęła się era reality show oraz gloryfikacji głupoty. Celebryci cieszyli się tym większym zainteresowaniem, im większe bzdury wygadywali. Nie trzeba było długo czekać aż zaczęli robić to politycy…

No, ale nie mogło się na tym skończyć. Tak jak kiedyś mądrość uznawana była za cnotę, tak też postrzegano urodę. Jeśli nie można było od razu polegać na czyichś słowach, zawsze był jeszcze wizerunek. Czyści, zadbani, piękni, czy uroczy wzbudzali większe zaufanie niż dajmy na to dzikusy.

Zarośnięci, nieogoleni, z bliznami, nieodpowiednio ubrani i brzydcy. Jakoś z tych norm wymykali się grubi, bo to przecież było oznaką dobrobytu. No i kto by się ośmielił obrazić księdza?

Zdetronizowano mądrych i autorytety kosztem opinii każdego podrzędnego mądrusia, który kiedyś zostałby zlinczowany za wygadywanie bzdur, herezji czy innej nieprawdy. Bo teraz każdy ma prawo do równie ważnej opinii, co ta naukowo udowodniona. Fabrykacja i dezinformacja napędza koniunkturę.

To teraz trzeba było się zabrać za pięknych (a tym samym bogatych, którzy mogą sobie to piękno kupić). Nie byłoby tego problemu, gdyby od samego początku gloryfikowac naturalne piękn,  a nie tworzyć nienaturalne wynaturzone pokraki niczym kurczaki z plantacji KFC. Rozmiar zero i nieogarnięty karczek. Solara i bananowiec. Wzory, które zakładały wymiotowanie po każdym posiłku, wizytę na solarium lub siłowni w każdy dzień tygodnia i noszenie skrojonych na miarę, markowych wdzianek.

To też musiało się skończyć. To już nie chodzi o standardy prezentowane przez ludzi polityki w mowie. Teraz też trzeba wprowadzić odpowiedni wizerunek: kogoś niepodobnego do nikogo, pokraki i kogoś kto wygląda jakby nawiał z kliniki dla narkomanów. A wystarczy tylko pokazać, że wzory piękna to też zwykli ludzie, zwłaszcza w czasie pandemii. Że tu im wisi, tam im wystaje, żaden stylista nie czuwa.

Teraz jest czas, że pokazać Edytę i Brzozę, Ivana, Zenka i bliźniaków z gór. Teraz jest czas by czeska Ewka zaśpiewała piosenkę o tym, że każde ciało jest piękne. Żeby móc wprost powiedzieć lekarzowi, że nie ma racji, że dbanie o siebie nie jest zdrowe, że otyłość nie jest chorobą i że szczepionki są złem.

Dokładnie taki będzie miała efekt ta cała kampania akceptacji…

Łukasz Tygerski

Polska-IE - © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian