Łukasz Tygerski: Czołowanie

Sądy w Polsce zaczęły wydawać wyroki antypolicyjne, w sprawie zatrzymań na protestach. To jest w zasadzie jak zaproszenie.

Krok pierwszy: wprowadzić obostrzenia. Krok drugi: ogłosić oficjalnie wyrokiem sądu, że protesty w sprawie obostrzeń nie grożą prawnymi sankcjami. Trochę jak krok w przód i krok w tył. Lub na odwrót, jak kto woli.

Ale przyjrzyjmy się temu z boku. Polska jest obecnie na czternastym miejscu na świecie pod względem liczby zachorowań. Na trzynastym, dwunastym i jedenastym jest kolejno Meksyk, Argentyna i Kolumbia. Do Meksyku obecnie brakuje Polsce jakieś sto siedemdziesiąt tysięcy przypadków, do Argentyny kolejne pięćdziesiąt i do Kolumbii kolejne sto. Dzienny przyrost zachorowań wystrzelił i już jest powyżej dwudziestu pięciu tysięcy. A w tamtych trzech krajach spadł do jednocyfrowej liczby tysięcy przypadków dziennie.

Oczywiście z polskiego punktu widzenia, nic Nas nie obchodzi jakiś tam Meksyk, czy Argentyna czy Kolumbia. To w zasadzie jak Afryka, ta Ameryka Południowa i środkowa. Nie bliski Wschód, ale też nie USA. I nie ma co tu przyrównywać populacji nawet, bo zaraz padną hasła, że Meksykanie w Stanach to jak Ukraińcy w Polsce (żeby wyglądało, że Polska to takie USA w Europie czy coś).

Jak łatwo policzyć w okienku nowego polskiego lockdownu od 20 marca do 9 kwietnia być może uda się dogonić tylko pierwsze dwa. Co tu zrobić zatem? No najlepiej by było wywołać jakieś zamieszki, bo to zawsze pomaga. No ale kobiety już były, a tęczowych jest za mało. To kogo tu podjudzić?

Warto dodać, że jak już się osiągnie te dwieście pięćdziesiąt tysięcy to następnie czeka Polskę to co uwielbia najbardziej: rywalizacja z Niemcami. O miejsce w pierwszej dziesiątce. NA ŚWIECIE. No nieważne, że większość krajów, które są w tej pierwszej dziesiątce ma populację o dwadzieścia milionów większą lub więcej.

To że liczba zgonów też podskoczy, to jakoś też chyba nie ma już znaczenia, bo w takich zestawieniach to tylko liczby. Ludzi i tak było za dużo, a nikt nie będzie patrzył na jakieś pojedyncze personalne tragedie.

Liczy się prestiż. Taka Polska, w takim towarzystwie, w takim zestawieniu. To że w Czechach przeliczniki są gorsze to się nie liczy. To że na Ukrainie prawie wojna, to łe tam. Tu jest teraz gonitwa o podium. Polski duch rywalizacji w pełni.

No i teraz wyjdą na ulice. Może nie będzie jak w Libanie, ale na pewno po takim ciosie w krocze, Policja nie będzie miała nic więcej do zrobienia, jak tylko stać i się przyglądać. Jak plądrują, tratują i niszczą. Bo to nie będzie takie: heloł, znieście nam obostrzonka, okeej?

Aha no i moment, co się robi jak społeczeństwo nie chce słuchać rządowych zaleceń? Może nawet dochodzi do zamieszek z Policją? Kiedy nie ma żadnej pomocy socjalnej, a wszystko jest zamknięte? No tak, tak, wyniki skaczą, gonimy Niemcy. Ale mi chodzi o to, co się robi decyzyjnie?

Czy już wszyscy generałowie, którzy nie byli zrzeszeni z jedną słuszną partią rządzącą zostali pogonieni? Czy już wiedzą jaki jest program działań? Żołnierze nie mogą tak w koszarach, czy w domach siedzieć na koszt państwa i nic nie robić. Najwyższy czas by coś zrobili…

Bydgoszczanie się cieszą, że Andrzeja wygwizdali czy pogonili… zobaczymy czy się będą cieszyć jak wróci z kolegami… w mundurach.

Łukasz Tygerski

Polska-IE - © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
Dr Jacek Janiszewski
Notatka prasowa: Zos
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian