Łukasz Tygerski: Ciąża, ciąża, cza, cza, cza…

Jak ktoś jest nienarodzony, to jest nieurodzony i go nie ma w żadnym rejestrze.

Jak podają źródła, była sobie pani Janina lat 91, która się w kostnicy obudziła. No, a jak się budzisz w takim miejscu, to już masz raczej wystawiony akt zgonu. Wtedy formalnie nie żyjesz, nie przysługuje ci emerytura, nie masz już aktów własności. Jedynym twoim ratunkiem jest sąd, a do tego nie jest to procedura priorytetowa (co zresztą jest kpiną, bo ile to ma zmarły czekać na zmartwychwstanie, Jezus miał szybciej).

Na szczęście nie ma takich sytuacji, że w trakcie porodu dziecko się rozmyśla i wraca na dwa czy trzy dni z powrotem. Dopiero by było „półnarodzenie”, czy „powtórne narodzenie”.

No, to dopóki się nie na rodzisz, to nie możesz się zarejestrować na pobieranie mleka, ani zmianę pieluch. Nawet jak sobie wrzaśniesz, to będzie stłumione, jak pod wodą, a nie te arie operowe, co odwalają niemowlaki.

Wcześniej jesteś płodem. No, to teraz tak: czy nasiono w ziemi, jak puści korzenie to jest już rośliną? Jeszcze nawet słoneczka nie widziało, to jak ma zachodzić fotosynteza? Czy inne mlecze w okolicy też protestują pod klinikami aborcji nasion?

Już pomijam akcję „ty nie urodziłaś, ty przeszłaś wydobyciny”, bo to już jest w ogóle wyższa astrofizyka. Tu już by trzeba było ekspertkę Edytę Górniak spytać, co na to wszechświat.

Płód jest płodem dopiero, jak się niewiasta dowie, że jest w ciąży. Są takie, co im jeden okres umknie z życiorysu i się nie zorientują. Nikt im wtedy nie wlepia mandatów, że przez x tygodni zagrażały własnej ciąży.

W ogóle to mózg kobiety, potęgujący problemy w trakcie doby w miotach niczym dorodna króliczyca, nie jest w stanie kobiety nie stresować, a lekarz mówi, że jak w ciąży to ma się nie stresować. No, to trochę niewykonalne raczej.

Jest jeszcze ciąża urojona, ale z aborcją urojoną nikt nie ma problemu.

Wszystko w zasadzie się rozchodzi o ten drugi trymestr, bo dopiero wtedy ten płód przestaje być obojnakiem i wytwarzają się narządy płciowe. Ale jeszcze wtedy nie wiadomo, kto będzie prawakiem, a kto lewakiem. Bo tak to by było łatwo, te prawackie by się wszystkie rodziło, a te lewackie w zależności od widzimisię matki.

Nie zapominajmy, że matka to nie płód, pomimo tego, że są symbiotycznie połączone, to ósmy pasażer Nostromo jest ewidentnie nie siódmy.

Swoją drogą jak bliźniak wchłonie bliźniaka (co ma miejsce czasem pomiędzy 16 a 18 tygodniem ciąży), to po urodzeniu nie idzie do więzienia. To się wtedy nazywa fetus in fetu, czyli zarodek w zarodku, czyli w zasadzie kanibalizm. Ale to jest OK, bo „what happens in utero, stays in utero”, czyli „nie mówi nikomu o tym, co się wydarzyło w macicy”. Czy o tego kanibala też walczą prolajferzy? Tego nie wiem.

Ale wiem jedno: jak ktoś swoją magiczną różdżką spłodził płód (a nie zarodek), to jego misja się skończyła i w tym momencie jego ingerencja w ciało kobiety się kończy. No chyba że udowodni, że przeszedł wazektomię… bez znieczulenia. To wtedy może być może, jak go kobiety dopuszczą do głosu. W przeciwnym wypadku, jeśli nadal chodzi i czaruje, to niech się zajmie tą, której czaruje, a inne zostawi w spokoju.

Łukasz Tygerski

Polska-IE: Udostępnij
Martial law in Polan
Będą nadal rozmawi
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian