Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Luka w systemie ratownictwa. Gdy prawo chroni przestępcę przed natychmiastowym wydaleniem ze służby

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Zawód ratownika medycznego, technika czy specjalisty zaawansowanej opieki przedszpitalnej opiera się na bezwzględnym zaufaniu społecznym. Osoby podejmujące pracę w tym sektorze wkraczają w najbardziej wrażliwe obszary ludzkiego życia, operując w warunkach bezpośredniego zagrożenia zdrowia i bezradności pacjenta. Wymóg posiadania nieposzlakowanej opinii, wydaje się w tym kontekście wymogiem oczywistym i bezdyskusyjnym.

Tymczasem oficjalne wysłuchanie przed parlamentarną Komisją Zdrowia Oireachtas odsłoniło wstrząsający problem systemowy, bo obowiązujące ramy prawne uniemożliwiają organowi regulacyjnemu sprawne usuwanie z rejestru zawodowego osób skazanych za ciężkie przestępstwa, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.

Kluczowe głosy w tej sprawie wybrzmiały podczas wystąpienia dyrektora Rady ds. Opieki Przedszpitalnej w Nagłych Wypadkach (PHECC) Richarda Lodge’a, przed Wspólną Komisją ds. Zdrowia Oireachtas. Szef instytucji sprawującej nadzór nad sektorem ratownictwa wprost nazwał obowiązujące regulacje „przestarzałymi” oraz „stwarzającymi niedopuszczalne ryzyko”.

Z przedstawionych informacji wynika, że PHECC – organ utworzony w 2000 roku i funkcjonujący w oparciu o przepisy z 2004 roku, nie posiada ustawowych uprawnień do nakładania skutecznych sankcji dyscyplinarnych. W praktyce oznacza to, że w przypadku ujawnienia naruszenia etyki zawodowej lub wydania prawomocnego wyroku sądowego, instytucja nie może samodzielnie zawiesić osoby ani anulować wpisu w rejestrze osób o zawodach medycznych.

Jeszcze bardziej niepokojący obraz wyłania się z danych dotyczących dotychczasowych przypadków osób skazanych wśród personelu medycznego. W ciągu ostatnich piętnastu lat w rejestrze PHECC znalazło się około kilkunastu osób, wobec których orzeczono wyroki karne, z czego co najmniej osiem spraw dotyczyło przestępstw na tle seksualnym, w tym napaści.

Choć obecnie żadna z tych osób nie figuruje w wykazie, stan ten nie jest efektem zdecydowanej reakcji dyscyplinarnej organu nadzorczego. Usuwanie niewłaściwych kadr odbywało się wyłącznie drogą odmowy odnowienia corocznej rejestracji lub w wyniku dobrowolnej rezygnacji ze strony samych osób z wyrokami. System został zatem skazany na bierne oczekiwanie na upływ terminu ważności dokumentów, nie posiadając mechanizmu natychmiastowej eliminacji jednostek zagrażających pacjentom.

Problem pogłębia całkowity brak spójnego obiegu informacji pomiędzy organami państwowymi a nadzorem medycznym. Obowiązujące prawo, nie nakłada ani na sądownictwo, ani na policję, ani nawet na bezpośrednich pracodawców obowiązku powiadamiania PHECC o fakcie skazania danego pracownika. Jedynym momentem, w którym instytucja ma szansę pozyskać wiedzę o konflikcie z prawem, jest coroczny proces odnawiania wpisu, opierający się na deklaracji samego wnioskodawcy. Zależność ta tworzy ogromną, niebezpieczną lukę wykonawczą.

W odpowiedzi na pytania parlamentarzystów kierownictwo Rady ds. Opieki przyznało wprost, że nie można wykluczyć sytuacji, w której osoby prawomocnie skazane za ciężkie przestępstwa wciąż czynnie wykonują zawód, pozostając poza wiedzą regulatora.

Bogdan Feręc

Źr. The Medical Times

Fot. CC Ardfern

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version