Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Luas z nową ambicją. Czy Dublin w końcu przestanie stać w korkach?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Gdy irlandzki wiatr hula między klifami Bray, Dublin jak zwykle gotuje się od korków, ale pojawia się światełko nadziei i to dosłownie, bo chodzi o błyszczące reflektory tramwaju. Najnowsze studium Rady Hrabstwa Dún Laoghaire–Rathdown rzuca na stół plan, który jeszcze kilka lat temu wielu machnęłoby ręką. Jednak poważnie rozważa się przedłużenie linii Luas aż do Bray, prowadząc ją dumnie przez UCD i Sandyford, jakby korytarzem przyszłości.

Ten plan dojrzewał od dawna, ale rozwój mieszkaniowy w Fassaroe i Old Connaught nie poczeka, aż drogi się magicznie poszerzą. Już w 2019 r. NTA mówił, że gospodarka tych okolic rośnie szybciej niż świąteczne ciasto u irlandzkiej babci, więc potrzeba solidnego, wydajnego kręgosłupa transportowego. Teraz, w świeżutkim badaniu, pada argument nie do zbicia, iż N11 ma pojemność jak przepełniony plecak studenta, a jedyną sensowną alternatywą jest transport szynowy. W grze pojawia się więc „opcja 5b” – linia, która połączy Bray, UCD i Sandyford, tworząc realną alternatywę dla tych, którzy dziś z konieczności stoją na N11 i patrzą, jak im życie ucieka w lusterku. Co więcej, tramwaj mknący przez kampus UCD mógłby skrócić czas podróży o ponad połowę.

Jednak nie chodzi tylko o prędkość, bo również o otwarcie korytarza dla pieszych i rowerzystów, o nowe połączenia dla północnego Wicklow, o to, by wreszcie przestać udawać, że N11 udźwignie przyszłość regionu. Podobne projekty, jak Luas Finglas, pokazały, że rozszerzenie sieci potrafi zdjąć z dróg nawet 10 tysięcy samochodów dziennie. W przypadku Bray mówimy o jeszcze większym potencjale, bo północne Wicklow to prawdziwy tygiel dojazdowy.

Oczywiście, zanim pierwszy tramwaj pomknie w stronę Bray, trzeba będzie unowocześnić Zieloną Linię do standardu metra. Koniec z prowizorką i półśrodkami, bo przepustowość sama się nie zwiększy. Lokalni planiści już wytyczyli Old Connaught jako kluczowy punkt rozwojowy, wyobrażając tam nie tylko stację, ale też parkingi rowerowe i Park&Ride, które mogłyby wreszcie odciążyć M50 i N11. Gdyby dorzucić odnogę do Fassaroe, to już w ogóle otworzyłoby się zupełnie nowy rozdział komunikacyjny tego regionu.

Tu z kolei pojawia się ważny głos polityczny i Feljin Jose z Partii Zielonych mówi to, co wielu myśli od dawna: nie odetkamy miasta, budując kolejne drogi. To jak dolewanie wody do już przepełnionej szklanki. Jego zdaniem tylko szybka, niezawodna alternatywa, taka jak Luas do Bray, może dać ludziom realny wybór. Analiza to potwierdza, że więcej transportu publicznego, bliżej domów, częściej, sensowniej, staje się jedyną rozsądną alternatywą.

Oczywiście cały projekt wisi wciąż na haczyku z napisem „finansowanie”. NTA będzie jeszcze oceniać kolejne kroki, a krajowe decyzje nie zapadają przecież przy porannej kawie, ale klimat polityczny zmienia się jak zachodni wiatr. Coraz trudniej bronić jest też inwestycji drogowych, które po kilku latach znów kończą jak kij w rzece – oblepione przez korki. Wydłużenie Luas do Bray to w gruncie rzeczy test gotowości, by zerwać z myśleniem z minionej epoki i zamiast marzyć o szerokich autostradach, stworzyć sieć, która działa dla ludzi, nie tylko dla ich samochodów. To moment, w którym Dublin wreszcie może przyznać, że czas dorosnąć do własnych potrzeb.

Czy tramwaj faktycznie odmieni codzienność dziesiątek tysięcy mieszkańców? Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to pomiędzy 2031 a 2036 rokiem dowiemy, czy to się udało.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Aaqid Masoodi on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version