Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Lokalna społeczność mówi „nie”. Kosztowny opór wobec wodorowego giganta w Carlow

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Rathoe, niewielka miejscowość w hrabstwie Carlow, stała się nowym punktem zapalnym na energetycznej mapie Irlandii. Mieszkańcy kategorycznie odrzucają wart 2 miliardy euro projekt magazynowania i produkcji wodoru, który zaproponowany przez inwestora Net Zero Energy (NZE). Zaoferowany przez firmę fundusz społecznościowy w wysokości 12 milionów euro oraz roczne wypłaty dla sąsiadów inwestycji nie złagodziły obaw. Odpowiedź lokalnej społeczności pozostaje jednoznaczna – wieś nie jest na sprzedaż.

Zwolennicy przedsięwzięcia argumentują, że podziemne zbiorniki wodorowe na 50-akrowym terenie wiejskim w pobliżu wioski stanowią kluczowy element transformacji energetycznej kraju. Mniejsza zależność od paliw kopalnych, niższe rachunki za prąd oraz możliwość przyciągnięcia gigantów technologicznych szukających czystej energii dla centrów danych to główne atuty podnoszone przez dewelopera. Dla mieszkańców Rathoe rachunek zysków i strat wygląda jednak zupełnie inaczej.

Główną osią sprzeciwu nie jest niechęć do odnawialnych źródeł energii, bo w bezpośrednim sąsiedztwie wioski powstaje obecnie wielkoobszarowa farma fotowoltaiczna, co do której nikt nie wnosił gwałtownych protestów. Obawy budzi skala i stopień dojrzałości proponowanej technologii.

Reprezentujący nowo zawiązaną grupę mieszkańców dr David Allen zwraca uwagę, że magazynowanie wodoru w stalowych zbiornikach pod ziemią na zakładaną skalę to terytorium wciąż nieprzetestowane. Jedyny znany na świecie cywilny projekt pilotażowy tego typu funkcjonuje w Szwecji od czterech lat. Instalacja planowana w Carlow ma być od niego aż 2000 razy większa, a jej granice usytuowano zaledwie 800 metrów od najbliższych zabudowań mieszkalnych. W ocenie lokalnej społeczności lokalizacja podziemnego magazynu w tak bliskim sąsiedztwie domów stanowi bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa.

W odpowiedzi na te zarzuty NZE przywołuje brytyjski przykład z Aldbrough w East Yorkshire, gdzie gigant energetyczny SSE uzyskał zgodę na budowę analogicznego obiektu zaledwie 350 metrów od zabudowań. Argumenty nie przekonują jednak mieszkańców, dla których oferowane 1000 euro rocznie dla każdego gospodarstwa domowego w promieniu kilometra oraz 12-milionowy fundusz są próbną uciszenia uzasadnionych obaw o zdrowie i życie dzieci.

Rozbieżność stanowisk uwypukliło niedawne spotkanie informacyjne zorganizowane przez inwestora w wiosce. Choć rzecznik NZE zapewniał o „pozytywnym odbiorze i licznych zapytaniach”, dr Allen po przeprowadzeniu rozmów z lokalną społecznością, przedstawia zupełnie odmienny obraz wydarzeń. Zdecydowana większość mieszkańców przyszła na spotkanie nastawiona krytycznie i opuściła je bez poczucia, że ich wątpliwości zostały rozproszone. Dodatkowy niepokój budzą kwestie formalne i przewidywana ścieżka legislacyjna. Mieszkańcy obawiają się, że ze względu na wielkość projektu zostanie on zakwalifikowany jako strategiczna infrastruktura krytyczna, co w nowym systemie planowania może ograniczyć prawo lokalnej społeczności do wniesienia skutecznego sprzeciwu.

Przedstawiciele NZE odpierają te zarzuty, zapewniając, że procedura będzie wymagała pełnej oceny oddziaływania na środowisko. Według zapewnień spółki, proces konsultacji społecznych oraz udział Rady Hrabstwa Carlow pozostaną w pełni zachowane, dając wszystkim stronom prawo do zgłaszania uwag. Spór w Rathoe pokazuje jednak wyraźnie, że wraz z przyspieszeniem zielonej transformacji, opór lokalnych społeczności przed niesprawdzonymi technologiami w bliskim sąsiedztwie domów staje się jedną z głównych barier dla wielkich inwestycji energetycznych.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Fot. Facebook – Rathoe Community Group

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version