Lewactwo broni pedofilów, bo naturalne jest, że każdy staje w obronie swoich / Piotr Witt, „Kurier WNET” nr 89/2021

We francuskim Zgromadzeniu Narodowym przedstawiciel Związku Zawodowego Hodowców Trzody Chlewnej przypomniał niezręcznie, ale szczerze: „Pamiętajcie, że broniąc świń, bronimy nas samych”.

Piotr Witt

Raport

W Republice od ponad stu lat Kościół stanowi główną siłę moralną, która przeciwstawia się laickiemu obdzieraniu osoby ludzkiej z jej świętości. Od kiedy islam został drugą religią Francji, wzrosła także rola narodowa Kościoła jako ostoi i obrońcy ducha francuskiego. Kompromitacja jego kapłanów wyrządza narodowi zatem szkody i moralne, i polityczne.

Raport Sauve’a o pedofilii w Kościele francuskim był dla lewactwa manną z nieba i kołem ratunkowym. W dniach otwarcia kampanii prezydenckiej można było użyć sobie na demoralizacji wśród kleru, zamiast słuchać zarzutów o zubożenie ludności, zadłużenie kraju na wiele pokoleń, wyprzedaż i likwidację przemysłu francuskiego. W szeroką szczelinę w pancerzu moralnym Kościoła lewactwo wbiło się klinem. 216 000 nieletnich ofiar księży od 1950 roku, a nawet 330 000, jeżeli dodać cywilnych wychowawców kolonii dziecięcych i nauczycieli w szkołach katolickich! Ileż krzywd wyrządzonych dzieciom, jaki rozmiar szkód wyrządzonych nauczaniu – szkoły katolickie stale przewyższają poziomem nauczanie laickie – państwowe. „Le Monde”, organ lewicy kawiorowej (kawiorowej bio!), wskazał na „system klerykalny, który umożliwia podobne zbrodnie”.

Biskup Wersalu starał się katastrofę sprowadzić do rzeczywistych wymiarów. Monsigneur Luc Crepy zauważył pewną dewiację teologiczną. Zbyt często my – wierni – sami deifikujemy księdza, traktujemy go jako świętość, ziemskie wcielenie Chrystusa. Szok i rozczarowanie przeżywamy tym większe, im bardziej robimy z niego świętego.

To prawda, że w pewnych momentach, podczas mszy i Eucharystii ksiądz powtarza gesty i słowa Chrystusa wypowiedziane w czasie Ostatniej Wieczerzy, ale nie staje się przez to Bogiem.

Dane raportu stanowiły szok przede wszystkim dla nas – katolików. Komisji ds. pedofilii w Kościele nie można zlekceważyć pomówieniem o stronnicze zacietrzewienie. Została powołana przez konferencję episkopatu francuskiego. Lekarze, psycholodzy, socjolodzy, psychiatrzy pracowali przez dwa i pół roku, pod kierunkiem Jean Marca Sauve’a, honorowego członka Rady Państwa i żarliwego katolika. W komisji nie uczestniczył żaden duchowny, by uniknąć podejrzeń o wywieranie nacisków. Szok w środowisku wiernych jest tym większy.

A jednak po dwóch tygodniach od publikacji raportu przyszła refleksja. Przecież to lewactwo wprowadziło, ba! narzuciło modę na pedofilię w imię postępu obyczajów. Czołowi intelektualiści lewicy francuskiej żądali uchylenia ustawy karzącej więzieniem stosunki z nieletnimi, gdyż zakaz uprawiania seksu z dziećmi należy do moralności skrajnie prawicowej i reakcyjnej. Teraz o tym jakby zapomnieli.

W październiku 1975 roku Dany Cohn-Bendit przechwalał się w telewizji szwajcarskiej stosunkami seksualnymi z nieletnimi. I żeby chodziło tylko o nastolatki… Ikona goszyzmu francuskiego (i niemieckiego) opowiadała o swoich doświadczeniach z pracy w żłobku.

„Zdarzało mi się wielokrotnie – mówił – że niektóre dzieci rozpinały mój rozporek i łechtały mnie”. I dodawał „Jeżeli się napierały, pieściłem je”. A któżby miał czelność krytykować Cohna-Bendita, którego w nagrodę za jego śmiałość wypowiedzi lewica wybrała deputowanym francuskim, potem niemieckim i na koniec eurodeputowanym. Dany’ego Cohna-Bendita nazywano człowiekiem, który obalił de Gaulle’a. Jego apele i wezwania kierowane do młodzieży studenckiej wprowadziły na fotel prezydencki François Mitterranda. Nowy prezydent przyszedł otoczony przedstawicielami bogatej burżuazji – lewicą socjalkomunistyczną.

„Le Monde”, nieoficjalny organ rządowy, stanął otwarcie w obronie pedofilii. W 1975 r. rzucił apel o zwolnienie trzech mężczyzn sądzonych za stosunki seksualne z nieletnimi, gdyż odbywały się one ponoć za zgodą dzieci. Apel podpisało 69 osobistości, wśród nich najwyższe autorytety moralne – Louis Aragon – laureat nagrody stalinowskiej, Simone de Beauvoir – towarzyszka życia Jeana-Paula Sartre’a, Jack Lang – w nagrodę późniejszy minister kultury, André Glucksmann – filozof bliski Cohna-Bendita; wszyscy byli za pedofilią. Te wydarzenia niedawno zostały przypomniane.

Vanessa Springora, jedna z ofiar pedofila Gabriela Matzneffa, opublikowała powieść pt. Za zgodą o uwiedzeniu jej przez tego znanego pisarza. Wykazała, że nie ma czegoś takiego jak zgoda nieświadomego dziecka, jest gwałt. Powieść ukazała się w styczniu ubiegłego roku. Niestety wybuch pandemii zepchnął ją w cień i pozbawił rozgłosu, na który zasługuje.

Matzneff był redaktorem „Le Monde”, którego główny udziałowiec, miliarder Pierre Bergé („mąż” Yvesa Saint Laurenta), bronił pedofilii. Wszyscy wiedzieli, kim jest Matzneff. Rok wcześniej, w autobiograficznej powieści Mniej niż lat szesnaście opisywał rozkosze obcowania z nieletnimi. „Kiedy trzymacie w ramionach 13-letniego chłopca – pisał – kiedy go posiadacie – wszystko inne wydaje wam się mdłe, ciężkie i niestrawne”. Matzneff brylował na salonach. Był zapraszany do najbardziej oglądanych programów telewizyjnych, najbardziej słuchanych programów radiowych. Lewica u władzy propagowała pedofilię – bo jak inaczej ocenić tę sytuację – tak jak dziś propaguje homoseksualizm. Bojowy organ socjalistów, dziennik „Liberation”, zamieszczał ogłoszenia „spotkań z nieletnimi od 12 do 18 lat”. Fotograf David Hamilton opublikował zbiór aktów dzieci, fotografka Irina Ionesco chwaliła się erotycznymi fotografiami swojej czteroletniej córki Ewy.

Kiedy Dany Cohn-Bendit rzucał hasło „Zabrania się zabraniać”, chodziło głównie o zakazy seksualne.

Nastrój tamtej epoki doskonale opisał i zanalizował Michel Houellebecq: „Społeczeństwo erotyczno-reklamowe, w którym żyjemy, stara się zorganizować pożądanie, rozwinąć pożądanie w proporcjach niesamowitych (…) Aby społeczeństwo funkcjonowało, aby trwała rywalizacja, trzeba, aby pożądanie rosło…” (161)”.

Uważany za najwybitniejszego obecnie pisarza francuskiego Houellebecq w powieści Cząstki elementarne pokazał również konsekwencje takiej sytuacji. Absolutna swoboda seksualna prowadzi z czasem do praktyk pedofilskich, a następnie nawet sadystycznych, ubranych w kostium satanizmu. „Stopniowa destrukcja wartości moralnych w ciągu lat 60., 70., 80. (…) była procesem logicznym i nieuniknionym. Po wyczerpaniu przyjemności seksualnych było normalne, że jednostka uwolniona od zwykłych przymusów moralnych zwraca się ku znacznie szerszym przyjemnościom okrucieństwa; dwa wieki wcześniej Sade odbył tę samą drogę. W tym sensie serial killers lat 90. byli naturalnymi dziećmi hippies lat 60. …” (211). Kalifornia była zawsze terenem uprzywilejowanym sekt oddanych kultowi szatana. Praktycznym wykonawcą założeń i celów tych sekt stała się banda Charlesa Mansona, która w Kalifornii dla samej rozkoszy dokonania zbrodni zamordowała ośmioro ludzi, w tym dwie kobiety w zaawansowanej ciąży.

Raport Sauve’a wzbudził wiele komentarzy. Większość młodych opiniodawców prezentuje świeżość spojrzenia niezamąconą znajomością rzeczy. Istotnie trudno jest dotrzeć do statystyk, ale nie jest to niemożliwe. Najtrudniej o prawdę lat ostatnich – covidowych. Obraz lat 2016–2018, do którego udało mi się dotrzeć, przeraża. Według danych ministerialnych bezpieczeństwa wewnętrznego, co dziesiąty obywatel padł ofiarą gwałtu seksualnego. To znaczy 6,7 mln.

Najczęstszym rodzajem przestępstwa jest kazirodztwo – rzecz w rodzinie. 50% ofiar tych zbrodni to dzieci poniżej 4 roku życia. Wśród sprawców 16% to ludzie bez zawodu i bezrobotni. 14% – emeryci i 5% – uczniowie i studenci. Grupą zawodową, w której ten rodzaj przestępstwa występuje najrzadziej, jest duchowieństwo.

To prawda, że od księdza społeczeństwo wymaga więcej niż od innych; to prawda, że duchowni silniej przeżywają zakazy moralne, ale przecież i oni ulegają ogólnemu pędowi do Nowego Ładu. Ilość dziwacznych trójkątnych i szpetnych kościołów zbudowanych w latach 60. i 70. świadczy wymownie o marzeniu prowincjonalnych (i nie tylko) proboszczów o Nowoczesności i Postępie. Czy tylko w dziedzinie architektury? Czy powszechne marzenie o Nowym Ładzie nie ułatwiło niektórym pozbycia się „reakcyjnych” oporów moralnych i nadążania za Cohnem-Benditem i Matzneffem?

Jakiekolwiek byłyby przyczyny raportu Sauve’a, sytuuje on Francję na najniższym szczeblu wśród krajów zrecenzowanych – Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Australii, Irlandii, Holandii. Spośród duchownych świata najmniej Francuzów zeszło na złą drogę. Ale bądźmy realistami – pedofilia wśród duchowieństwa istniała i będzie istniała nadal. W stopniu mniejszym niż wśród innych zawodów, ale w każdej owczarni znajdzie się czarna owca. Wśród tysięcy księży zawsze znajdą się również źli.

Kiedy prasa brytyjska przypomniała dawne wypowiedzi eurodeputowanego Cohna-Bendita, a „Frankfurter Allgemeine Zeitung” napisał w 2013 r., że „Zieloni – ekolodzy stworzyli ideologię, która zachęcała do wykorzystywania seksualnego dzieci”, lewactwo stanęło w obronie eurodeputowanego.

Phillipppe Sollers, Roland Castro i Romain Goupil w „Liberation” napiętnowali „proces stalinowski”, a Laurent Joffrin w „Nouvel Observateur” – „czyste polowanie na człowieka”.

Każdy sektor ideologiczny, narodowy, zawodowy staje w obronie swoich. Lewica broni lewicy, rybacy rybaków, Sollers – Daniela Cohna-Bendita. Jak przypomniał ostatnio w Zgromadzeniu Narodowym przedstawiciel Związku Zawodowego Hodowców Trzody Chlewnej – niezręcznie, ale szczerze: „Pamiętajcie, że broniąc świń, bronimy nas samych”.

Cytaty z Huellebecqa w przekładzie własnym za „Les particules élémentaires”, J’ai lu 2018.

Artykuł pt. „Raport” Piotra Witta, stałego felietonisty „Kuriera WNET”, obserwującego i komentującego bieżące wydarzenia z Paryża, można przeczytać w całości w listopadowym „Kurierze WNET” nr 89/2021, s. 3 – „Wolna Europa”.

Piotr Witt komentuje rzeczywistość w każdy czwartek w Poranku WNET na wnet.fm.

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
Sztuczna inteligencj
Czy smartfony są sz
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська