Irlandzką opinią publiczną wstrząsnął głęboki kryzys zaufania do publicznej służby zdrowia po tym, jak na forum parlamentu ujawniono istnienie procederu noszącego znamiona korupcji i systemowego łapówkarstwa. Sprawa, którą zapoczątkowały dziennikarskie śledztwa oraz doniesienia sygnalistów, odsłania kulisy funkcjonowania renomowanych publicznych szpitali położniczych, w tym dublińskiego Rotunda Hospital oraz Cork University Maternity Hospital (CUMH).
Jak wykazano podczas debaty w Dáil, niektórzy lekarze specjaliści zatrudnieni na kontraktach publicznych regularnie przyjmują nielegalne korzyści majątkowe od swoich kolegów prowadzących praktyki prywatne w zamian za świadczenie komercyjnej opieki okołoporodowej w państwowych placówkach.
Mechanizm tego procederu opiera się na specyfice organizacji weekendowych dyżurów. Z racji tego, że szpitale takie jak Rotunda czy CUMH prowadzą jednolity grafik zamiast dwóch odrębnych linii dyżurowych dla sektora publicznego i prywatnego, lekarz opłacany przez prywatną pacjentkę często nie jest obecny w pracy w momencie porodu.
Obowiązki te spadają wówczas na konsultanta publicznego, który z racji podpisanej umowy i pobieranego od państwa wynagrodzenia ma bezwzględny zakaz prowadzenia prywatnej praktyki oraz czerpania z niej zysków. Aby zrekompensować ten brak, prywatni lekarze wykształcili zwyczaj przekazywania swoim kolegom z jednostek publicznych „darowizn” i „prezentów” w gotówce, których wartość waha się od 800 do nawet 1500 euro za jeden odebrany poród.
Zjawisko to, określone w parlamencie jako „pojawiający się wzór naruszeń”, wykracza daleko poza stolicę i ma charakter ogólnokrajowy. Wiceprzewodniczący Socjaldemokratów Cian O’Callaghan powołując się na informacje od sygnalistów, zarzucił rządowi brak nadzoru nad realizacją kontraktów publicznych, za które płacą podatnicy.
Co więcej, proceder nie ogranicza się wyłącznie do sal porodowych. Poważne nieprawidłowości ujawniono również w Szpitalu Uniwersyteckim w Galway (UHG), który zawarł umowę na wykonywanie analiz medycznych dla sektora prywatnego. Tamtejsze kierownictwo wywiera naciski na asystentów laboratoryjnych pracujących na kontraktach publicznych, by realizowali również badania komercyjne. W efekcie, wobec odmowy części personelu, dochodzi do drastycznych opóźnień w diagnozowaniu pacjentów publicznych, a państwo ponosi gigantyczne koszty, zlecając i płacąc za zaległe analizy laboratoriom zewnętrznym.
Reakcja władz państwowych wskazuje na powagę sytuacji, choć premier Micheál Martin próbował początkowo dystansować się od problemu, twierdząc, że nie był świadomy skali zjawiska „prezentów” dla lekarzy. Szef rządu zadeklarował jednak kategorycznie, że państwo nie będzie tolerować żadnych odstępstw od umów podpisanych w imieniu obywateli, podkreślając, że ani szpitale finansowane z budżetu, ani sami lekarze nie mogą dowolnie ignorować prawa.
Sprawa została natychmiast przekazana do Urzędu Skarbowego (Revenue Commissioners), który jako niezależny organ, podjąć ma bezwzględne kroki w celu rozliczenia nieopodatkowanych przepływów finansowych między medykami. Jednocześnie minister zdrowia Jennifer Carroll MacNeill zapowiedziała rygorystyczne sankcje finansowe wobec placówek tolerujących te praktyki, co zmusiło już zarząd szpitala Rotunda do wycofania wcześniejszych, kontrowersyjnych decyzji sankcjonujących prywatną działalność na państwowym terenie.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. CC Kiwiev

