Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Lane ostrzega Europę. Nawet szybki pokój na Bliskim Wschodzie nie zatrze ekonomicznych ran

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Główny ekonomista Europejskiego Banku Centralnego Philip Lane, nie jest człowiekiem, który dramatyzuje, więc gdy w Dublinie mówi, że wojna na Bliskim Wschodzie zostawi długie cienie na europejskiej gospodarce, można założyć, że to nie jest wypowiedź na wyrost. Nawet jeśli, jak sam przewiduje, konflikt „uspokoi się w ciągu kilku tygodni”. Lane zwraca uwagę na realia, które trudno zignorować. Zamknięcie Cieśniny Ormuz i wciągnięcie państw Zatoki Perskiej w działania wojenne wywołują wstrząsy, których nie da się zneutralizować jednym podpisem pod rozejmem. Handel, ceny energii i transport surowców nie wracają do normy z dnia na dzień. W praktyce oznacza to, że europejskie gospodarki będą jeszcze długo odczuwać skutki obecnej eskalacji.

Jego słowa zbiegły się z publikacją nowych danych o inflacji w Irlandii i niestety potwierdzają, że powody do niepokoju nie są abstrakcyjne. Roczna inflacja skoczyła w marcu do 3,6 proc., a jej głównym napędem okazały się gwałtownie drożejące paliwa i energia. Ataki Izraela i USA na Iran podbiły ceny ropy, co w praktyce przełożyło się na droższy olej opałowy, benzynę i olej napędowy na irlandzkich stacjach.

Zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych wzrósł między lutym a marcem o 1,8 proc., a sama energia podrożała w marcu o 11 proc. W ujęciu rocznym wzrost wynosi już 12,3 proc., co wyraźnie pokazuje, jak mocno sytuacja na Bliskim Wschodzie przenosi się na europejskie rachunki za ogrzewanie i paliwo. Dla statystyków CSO sprawa jest jasna i marcowe dane to w dużym stopniu „efekt konfliktu”, a co istotne, podwyżki cen zostały zarejestrowane jeszcze przed wejściem w życie rządowych działań łagodzących koszty energii.

Lane ostrzega, że jeśli konflikt nie zostanie rozwiązany, EBC nie będzie miał wyjścia i sięgnie po znaczące podwyżki stóp procentowych. Nie mówi wprost, jak wysoko mogą one sięgnąć, ale rynki spodziewają się nawet trzech ruchów w górę jeszcze w tym roku, z pierwszym możliwym już w przyszłym miesiącu. To oznaczałoby droższe kredyty, słabszą konsumpcję i wyraźniejsze hamowanie gospodarki. Innymi słowy, klasyczne ochładzanie przegrzanego silnika.

Ekonomista przypomina też, że nawet jeśli wojna wygaśnie szybko, jej ekonomiczne skutki będą toczyć się własnym rytmem jeszcze przez wiele miesięcy. W świecie, w którym ceny energii reagują szybciej niż politycy, a inflacja nie przepada za optymizmem, ten głos brzmi jak surowa, ale potrzebna diagnoza. EBC nie może sobie pozwolić na przeczekiwanie, a Europa musi liczyć się z tym, że obecny wstrząs nie skończy się wraz z ostatnim strzałem na Bliskim Wschodzie.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Maryna Yazbeck on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version