Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Kufel Guinnessa, sztuka alternatywna i… niedoszły dworzec autobusowy. Słynne Temple Bar świętuje 35. urodziny!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Gdyby pod koniec lat 80. plany dublińskich urzędników poszły zgodnie z planem, dzisiejsi turyści zamiast wznosić toasty w rytm irlandzkiego folku, staliby w kolejce po bilet na autobus. Trudno w to uwierzyć, ale najsłynniejsza rozrywkowa dzielnica Dublina, która właśnie świętuje swoje 35-lecie, miała stać się… gigantycznym dworcem autobusowym i centrum handlowym.

Na szczęście historia potoczyła się zupełnie inaczej i dziś Temple Bar to tętniące życiem serce stolicy, które co roku przyciąga aż 24 miliony gości z całego świata, generuje 700 milionów euro rocznego obrotu i daje pracę 10 tysiącom ludzi. Jak do tego doszło?

W latach 60. i 70. XX wieku obszar Temple Bar był mocno zaniedbany. Państwowe przedsiębiorstwo transportowe CIE systematycznie wykupywało tamtejsze kamienice z myślą o ich wyburzeniu pod nową sieć dróg i wspomniany dworzec. Czekając na zielone światło dla inwestycji, firma wynajmowała lokale za grosze na krótkoterminowe umowy. To okazało się strzałem w dziesiątkę dla dublińskiej bohemy i przedsiębiorców. Niski czynsz przyciągnął niszowe sklepy z płytami, alternatywne butiki odzieżowe i artystów. W 1975 roku powstało kultowe Centrum Sztuki Projektu, a w 1983 roku twórcy przejęli dawną fabrykę koszul, tworząc Temple Bar Gallery. Pojawiła się też słynna Bad Ass Cafe, a obrońcy zabytków z An Taisce zaczęli głośno domagać się ochrony tego miejsca.

Urzędnicy z Dublin Corporation byli jednak nieugięci i jeszcze w 1987 roku planowali tam betonowe imperium transportowe. Wtedy do akcji wkroczył ówczesny premier Charles J. Haughey. Zapowiedział hardo, że „nie pozwoli CIE zbliżyć się do tego miejsca”, a w 1991 roku oficjalnie powołano spółkę Temple Bar Properties i przyznano dzielnicy ulgi podatkowe na rewitalizację. Tak narodziło się Temple Bar, jakie znamy dziś.

Mimo że przeciętny turysta kojarzy Temple Bar głównie z czerwonym, ukwieconym pubem, brukowanymi uliczkami i wieczorami kawalerskimi, dzielnica ma do zaoferowania znacznie więcej. Obok XIX-wiecznego Teatru Olympia czy literackiego Palace Bar, doskonale radzą sobie biznesy z wieloletnią tradycją. W samym sercu tego imprezowego mikroświata działa Rory’s Fishing Tackle Shop, czyli sklep wędkarski założony w 1959 roku przez ojca obecnej właścicielki Mary Harkin. Mary z uśmiechem wspomina zmiany: „Dzięki targowiskom przychodzi tu więcej ludzi, a darmowe galerie przyciągają zarówno turystów, jak i Irlandczyków. To świetne miejsce na spacer”.

Swoje miejsce od 40 lat ma tu też dyrektor klubu muzycznego Button Factory i muzeum Rock and Rolla Paddy Dunning,, który jako 18-latek wynajmował tu od CIE salę prób dla swojego zespołu. Dunning podkreśla, że dzielnica to nie tylko piwo, a także studia nagraniowe, szkoła muzyczna i internetowa stacja radiowa.

Z drugiej strony, biznes pubowy ma się świetnie, zwłaszcza odkąd Ryanair otworzył Dublin na tanie loty z Europy. Legendarny Temple Bar Pub, kiedyś mały lokalik Flannerys, jest dziś tak popularny, że jego fasada i wnętrze są transmitowane na żywo w internecie przez 24 godziny na dobę! Właściciel Tom Cleary dba o to, by serwować tam stuprocentowo autentyczne irlandzkie doświadczenie – od morza whisky po muzykę graną na żywo dzień i noc.

Temple Bar ma oczywiście swoich krytyków, którzy narzekają na wysokie ceny i typowo turystyczny zgiełk. Jednak patrząc na te 35 lat niesamowitej metamorfozy, niemal każdy mieszkaniec Dublina przyzna jedno, że radosny szum rozśpiewanego tłumu i zapach dobrego jedzenia są nieskończenie lepsze niż ryk silników autobusowych i spaliny w samym centrum miasta.

Sto lat, Temple Bar! Oby kolejne dekady były równie barwne.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Fot. Kadry z nagrania RTE/ Jo and Steve Turner 

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE – chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version