Kto chce zerwać Porozumienie Wielkopiątkowe?

Wiadomo, że władze Wielkiej Brytanii, nie działają zazwyczaj w świetle jupiterów, a i lubią wykonywać pewne czynności rękoma innych.

 

Czas spokoju na wyspie może właśnie dobiegać końca, bo pojawiła się grupa, która uważa, że Porozumienie z Belfastu, gdyż tak też jest nazywane, powinno być zawieszone. Inspiratorami mają być negocjatorzy porozumienia, ale podejrzliwość każe mi się zastanowić, czy z całą pewnością tak jest? Zachowane są natomiast formy, które mają uprawdopodobnić, że to sygnatariusze z Irlandii Północnej są twórcami tej propozycji, jednak może być to swego rodzaju brytyjski straszak na Irlandię i Unię Europejską, bo w tle, wciąż przewija się przecież protokół irlandzki, a ten, w ogóle nie podoba się dużej części mieszkańców Irlandii Północnej, nie wspominając już o władzach Albionu. Te zaś, o ile trochę „per noga” traktują Irlandię Północną, to wciąż chcą utrzymać jedność Korony, więc pokazać swoją, upadłą dawno wielkomocarstwowość.

Można w ten sposób dojść do przekonania, że Północni Irlandczycy, chcą poprzez naciski w kwestii porozumienia wielkopiątkowego, zmienić traktat w sprawie granicy morskiej na Morzu Irlandzkim, co doprowadzi do znaczących zmian i przywróci wymianę towarową pomiędzy Wielką Brytanią a Irlandią Północną, do stanu sprzed brexitu.

 

To jednak może wytworzyć przynajmniej dwa zagrożenia dla Republiki Irlandii, bo po pierwsze w takim układzie granica z Północą będzie musiała zostać zamknięta, a po drugie, mogą w®ócić czasy, w których przemoc, strzelaniny i bomby na ulicach irlandzkich miast, uznawane były za codzienność.

Ważne jest, iż takie żądania, więc zawieszenie Porozumienia Wielkopiątkowego, zaktywizuje przeciwników tego rozwiązania, a przecież tych jest wciąż duże grono, czyli wywołana tym obecnie debata publiczna, może zmienić się w coś na kształt rewolucji.

List z wezwaniem zawieszenia i ponownych negocjacji Porozumienia Wielkopiątkowego trafił oprócz gabinetów Borisa Johnsona i Micheála Martina, także na biurko amerykańskiego prezydenta Joe Bidena, bo przecież i Stany Zjednoczone Ameryki, miały wkład w osiągnięcie rozejmu, a następnie pokoju i porozumienia.

Ważne jest również, że USA, to właściwie ostatnia deska ratunku i Londyn, może w ten sposób testować Waszyngton oraz UE w kwestii ustępstw, by sprawdzić, jak daleko mogą się posunąć bez konsekwencji. Co należy zaznaczyć, to typowe zabiegi, jakie stosuje np. Rosja, więc zbieżność takiego koku, jest widoczna gołym okiem.

 

Cóż, kiedy z redaktorem Wybranowskim w audycji Radia Wnet „Studio 37 International”, wspomnieliśmy o takiej możliwości, więc powrocie do czasów przemocy na wyspie, nie wierzono nam, że tak może się stać. Teraz, postawiono kolejny krok i przemoc w Irlandii, może nie jest nieunikniona, ale coraz bardziej realna, a odejście od Porozumienia Wielkopiątkowego, zmieni wszystko. Przypomnę też o moim stałym braku wiary w słowa i czyny brytyjskiego szefa gabinetu, więc Borisowi Johnsonowi, nie ufam nawet na jotę i prawdopodobnie moja opinia w tej kwestii, ma znamiona dużego prawdopodobieństwa.

Ani irlandzka, ani brytyjska prasa, nie wspomni niestety o takiej możliwości, bo z jednej strony to uległość wobec dawnego wroga i większego państwa, a z drugiej, typowe zachowanie, gdy słaby i podległy, chce coś ugrać. Nie jest to również żadna nowość, bo od czasu najazdu na Irlandię, Brytyjczycy zachowują się dokładnie w taki sposób, czyli za nic mają Irlandczyków i o tym też należy pamiętać. Odebrali im język, a teraz, potencjalnie niweczą osiągnięcia, jakie po odzyskaniu niepodległości w 1916 roku, były dziełem Republiki.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij
Amnestia dla brytyjs
Objawy zakażenia SA
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian