Krytyka pracy i nauki zdalnej z atawizmem w dalekim tle

Od wielu miesięcy mamy do czynienia z nauką w domach, chociaż nie tylko z nią, bo i z takąż pracą, co niektórzy dosyć mocno krytykują.

W opiniach, a te pojawiają się zarówno w komentarzach prasowych, jak i opiniach wygłaszanych przez czytelników/użytkowników mediów społecznościowych, dużo czasu poświęcone zostało korzyściom, jakie może przynieść zdalne nauczanie i świadczenie pracy z domowych pieleszy. To jednak jest też przyczynkiem do powstawania niezliczonej ilości memów, wyśmiewających ten sposób edukacji, ale czy mówią prawdę?

Część z całą pewnością tak, bo poziom nauczania został mocno zaniżony, więc pokolenie „covid”, będzie miało poważne zaległości, o ile nic się w tym zakresie nie zrobi.

Czym jednak jest to spowodowane, bo przecież nie samym wirusem, czy wywoływaną przez niego chorobą, a w mojej ocenie, nieumiejętnością nauki i pracy zdalnej. Uczniowie poczuli się przecież dużo swobodniej, bo nad głową nie mają już nauczyciela, a domowa sypialnia lub pokój komputerowy, wcale nie nastraja do pobierania wiedzy online. Jakby tego było mało, w trudnych dla siebie sytuacjach, zawsze można było „zerwać” połączenie i tłumaczyć, że dostawca usług, znowu nawalił.

Tak samo dzieje się w przypadku osób, które utyskują na pracę z domu, bo spędzają tam całe dnie. W tych jednak przypadkach, w sposób wręcz modelowy widać braki w umiejętności, już nie samej pracy zdalnej, a organizacji pracy.

Rozmawiałem niedawno z kilkoma swoimi znajomymi, a ci, pracują właśnie zdalnie i chętnie podzielili się swoimi przeżyciami z pracy w domu. Tu okazywało się jednak, że częściej zajmowali się sprawami domowymi, od których nie umieli się odłączyć, a wędrówki do lodówki, zajmowały niekwestionowaną pozycję w rankingu spraw odrywających od zajęć. Sama praca, to też nie to mówili, bo nie ma żadnej właściwie presji, a ta, w większości przypadków była motorem działań, więc to następny punkt na mapie nieumiejętności pracy zdalnej.

Jakby tego było mało, przebywająca na blokadzie rodzina, wcale nie była pomocna, czyli i ona przeszkadzała, bo, a to wybuchła niewielka bratersko-siostrzana sprzeczka i wojenkę należało spacyfikować, albo żona zapomniała czegoś ze sklepu i trzeba było dokonać szybkiego wyskoku po marchewkę.

Jeszcze gorzej było, kiedy pracujący zdalnie, wmawiali sobie, że prać zajmą się trochę później, bo każdemu należy się odpoczynek lub trzeba było zająć się gotowaniem obiadu. Wtedy, późnym popołudniem, czy nawet wieczorem, robota już wcale nie szła, czyli dzień był stracony. Wręcz gwoździem do trumny pracy zdalnej stawała się chwila, kiedy postanowiliśmy pracować w domowym ogrodzie, a tam, rozpraszało nas już właściwie wszystko od śpiewu ptaków, po brzęczące owady.

To oczywiście przypadki z życia wzięte, a i szeroko przedyskutowane, albowiem w naszych rozmowach, próbowaliśmy ustalić, czy coś się zmieni, o ile któryś z domowników pracować będzie zdalnie, a reszta rodziny wróci do szkół i do pracy stacjonarnej. Wtedy odpowiedź padała jedna, że z całą pewnością tak, bo nic już nie będzie stało na przeszkodzie, by zająć się tym, czym trzeba się zająć.

Powstaje pytanie, czy aby na pewno? Śmiem wątpić, bo skoro już teraz rozprasza nas wiele rzeczy i spraw, to cóż oprócz domowej ciszy, zmieni się w pracy zdalnej? Nic, absolutnie nic, ponieważ takiej pracy, musimy się dopiero nauczyć. Poza tym trzeba wyrobić w sobie obowiązkowość, a i wprowadzić ostry reżym pracowniczy, bo w innym przypadku, możemy się spodziewać tylko jednego efektu, a tym będzie wypowiedzenie z pracy. Pamiętać też trzeba, że takie domowe zamknięcie, brak kontaktu z ludźmi, choćby w godzinach pracy, może odbić się na naszej psychice i kiedy polubimy już ten domowy spokój, rodzina może stać się dla nas udręką.

Wniosek: Po pierwsze nie umiemy uczyć się przez Internet, który traktujemy najczęściej w formie rozrywkowej, po drugie nie umiemy jeszcze pracować zdalnie, a po trzecie, nie jesteśmy stworzeni do samotności i potrzebujemy kontaktów z ludźmi, aby zachować człowieczeństwo. Wreszcie po czwarte, wtłoczenie nas do pracy zdalnej, za kilka lub kilkanaście lat, przynieść może całkowitą degrengoladę społeczną, więc nie tylko patrzeć na siebie będziemy wilkiem, ale i zachowywać się, jak dzikie lub może zdziczałe bestie. Atawizm, ten w nas wciąż tkwi i o tym też musimy pamiętać.

Nawiasem mówiąc, ja te etapy przeszedłem już parę ładnych lat temu, bo od kilkunastu lat, pracuję, najczęściej zdalnie. Opamiętanie przyszło dopiero kiedy zauważyłem, że zostałem sam, a wokół mnie, są tylko facebookowo-twitterowi znajomi.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij
Aontú Backs Vintner
Irlandia również o
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian